Dorota Abramowicz

Zdesperowana załoga „tropików” grozi protestem i żąda secesji

Zdesperowana załoga „tropików” grozi protestem i żąda secesji Fot. Archiwum
Dorota Abramowicz

Pacjenci specjalnie przyjeżdżają do instytutu, by zaprotestować przeciwko „planom likwidacji”. - Ewentualne przenosiny to nie likwidacja - mówi rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego

- Jesteśmy zdesperowani - mówi Iwona Wychnowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Uniwersyteckim Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni. - Ponad 80 proc. pracowników podpisało się pod petycją w sprawie obrony szpitala i - jeśli nasze działania nie przyniosą efektów - rozważymy zaostrzenie protestu. Kolejne podpisy, a jest już ich ponad tysiąc, składają pacjenci. Niektórzy specjalnie przyjeżdżają w tym celu do instytutu.

Załoga i pacjenci gdyńskich „tropików”, jak już pisaliśmy na łamach, sprzeciwiają się planowanej przez rektora Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i marszałka pomorskiego zamianie lokalizacji dwóch szpitali - medycyny morskiej i tropikalnej w Gdyni oraz Szpitala Zakaźnego w Gdańsku. Ich zdaniem, oznacza to likwidację bardzo cenionej i praktycznie ostatniej w Polsce samodzielnej placówki zajmującej się leczeniem chorób tropikalnych. Placówki, która, jak twierdzą, po połączeniu w 2003 r. z gdańską uczelnią medyczną była przez następne lata marginalizowana. Z przejętych zakładów naukowych tylko dwa funkcjonują obecnie w zanikowej formie, budynki już teraz wynajmowane są podmiotom zewnętrznym. Jednak instytut to nadal także szpital z prawie setką łóżek służących do dziś mieszkańcom Gdyni.

- Nie dalej jak wczoraj przyjmowaliśmy pacjentkę, dla której w sąsiednim szpitalu w Redłowie nie było miejsca - mówi Iwona Wychnowska.

W wysłanym liście do najwyższych osób w państwie, przedstawicieli duchowieństwa (z abp. Sławojem Leszkiem Głódziem), parlamentarzystów i instytucji kontrolnych czytamy, że pod pozorem przenosin dokona się „likwidacja instytucji i potwierdzą się pogłoski o deweloperze, z którym decydenci zawarli już układ finansowy”.

Tymczasem szpital, będący prekursorem polskiej medycyny morskiej, tropikalnej i hiperbarycznej, nadal jest w dobrej kondycji finansowej - przez ostatnich pięć lat przynosił ponad milion złotych zysku rocznie. Pieniądze te zostały przekazane na inwestycje. Dlatego też w apelu, który miał trafić bezpośrednio do rąk ministra Radziwiłła, pojawiła się sugestia, że „tylko zmiana właściciela może uchronić nasz szpital przed likwidacją oraz odbudować Instytut Medycyny Morskiej i Tropikalnej na zgliszczach pozostawionych przez GUM”. W związku z tym załoga prosi ministra o podjęcie działań mających na celu odłączenie UCMMiT od Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i zmianę organu założycielskiego na ministra zdrowia.

Ministerstwo Zdrowia nie ustosunkowało się jeszcze do apelu o przejęcie secesjonistów z UCMMiT. Rzecznik ministra Milena Kruszewska, odpowiadając na pytania „Dziennika Bałtyckiego”, odniosła się jedynie do poprzedniego listu załogi instytutu.

- W związku z apelem pracowników o pomoc w przeciwdziałaniu likwidacji Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni 21 marca br. minister zdrowia wystąpił do rektora Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego prof. dr. hab. Marcina Gruchały o przekazanie informacji, czy aktualnie są podejmowane jakiekolwiek działania mające na celu likwidację UCMMiT - pisze rzecznik. - Jeżeli takie działania są prowadzone, rektor został zobowiązany do przekazania informacji na temat stopnia ich zaawansowania i ewentualnych konsekwencji (w wymiarze naukowym, organizacyjnym, kadrowym, a także dla udzielania świadczeń opieki zdrowotnej).

Obecnie minister zdrowia czeka na odpowiedź w tej sprawie. - Odpowiedź już została wystosowana - mówi prof. dr hab. Marcin Gruchała, rektor GUMed. - Pragnę powtórzyć, że nie zamierzamy likwidować UCMMiT. Nic nie grozi ani pracownikom, ani pacjentom, ani jakości świadczonych usług. Rzeczywiście prowadzimy prace nad dalszymi możliwościami rozwoju instytutu, lecz żadne rozwiązanie nie jest przesądzone. W ramach prac koncepcyjnych rozważana jest możliwość przeniesienia pewnych elementów Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej do Gdańska na bazę dużego, wielospecjalistycznego szpitala, by dać lepsze wsparcie tym jednostkom. Chcę też zaznaczyć, że nie planujemy przekazania instytutu pod bezpośredni nadzór ministerstwa. Taki krok musiałby być poprzedzony porozumieniem z uczelnią, która takich planów zdecydowanie nie ma. IMMiT jest integralną częścią GUMed.

Profesor Gruchała dodaje, że zamiana nieruchomości nie oznacza likwidacji szpitalnych łóżek w Gdyni. - Tam nadal będzie prowadzona działalność medyczna, tylko przez inny podmiot - podkreśla rektor GUMed. - Na pewno nie staną w tym miejscu apartamentowce.

Dorota Abramowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.