Zbrodnia i miłość w piekle obozu koncentracyjnego w Auschwitz

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Jolanta Tęcza-Ćwierz

Zbrodnia i miłość w piekle obozu koncentracyjnego w Auschwitz

Jolanta Tęcza-Ćwierz

W niedzielę przypada 80. rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Wojciech Dutka, autor książki „Czerń i purpura”, zwraca uwagę, że w wojennym piekle - nawet tym najstraszniejszym, w obozie Auschwitz - było też miejsce na miłość.

Bohaterami pana powieści są słowacka Żydówka, więźniarka obozu Auschwitz i austriacki faszysta. Ich pierwowzorami są Helena Citronova i Franz Wunsch. W jaki sposób trafił pan na ich historię?

Historia tej miłości jest rzeczywiście niewiarygodna, a zarazem prawdziwa. Wspomina o niej Laurence Rees w znakomitej książce „Auschwitz. Naziści i ostateczne rozwiązanie”. Historia miłości Heleny i Franza została także przedstawiona w serialu dokumentalnym Telewizji Polskiej, nakręconym w 2005 roku z okazji rocznicy wyzwolenia obozu.

Czy w powieści historia miłości Citronovej i Wunscha została dokładnie odwzorowana?

Nie. Ich historia stanowiła tylko kanwę mojej powieści. Starałem się zachować pewien szacunek do osób, które faktycznie żyły, dlatego zmieniłem ich nazwiska. Moja powieść jest fikcjonalna. Od Citronovej i Wunscha zapożyczyłem tylko część historii. Starałem się wpleść fikcję w opowieść o obozie Auschwitz i ukrwić narrację o obozie mnóstwem historycznych szczegółów.

Nie tylko szczegółów, ale także prawdziwych postaci, które przebywały w obozie.
Zależało mi, aby w drugim planie były autentyczne postaci historyczne, wydarzenia, miejsca, budynki - po to, by groza Auschwitz była jeszcze bardziej przejmująca. Na kartach powieści pojawia się m.in. Edyta Stein. Budując postać głównego bohatera mojej książki, nazisty Franza Weimerta, starałem się pokazać dychotomię, która zachodziła w jego wnętrzu. Z jednej strony to młody chłopak wychowany w świecie katolickich, tradycyjnych wartości, pochodzący z małego austriackiego miasteczka, a zarazem człowiek, który dokonawszy świadomego wyboru, stał się nazistą. Uczestniczył w rozstrzeliwaniach na żwirowisku, znęcał się nad więźniami, był okrutnym esesmanem, a miał tylko 22 lata. Chciałem, żeby postać Edyty Stein stała się kontrapunktem w rozwoju Weimerta jako postaci. W ten sposób stał się bardziej wiarygodny.

Biorąc książkę do ręki, zastanawiałam się, czy będzie to niemożliwy romans rozgrywający się w dramatycznych okolicznościach? Czy może love story dziejące się na tle pieców krematoryjnych? Okazało się, że jest to książka o niespełnionej miłości, która nie jest ani namiętnością, ani bliskością. Jaka relacja łączyła głównych bohaterów?

To trudne pytanie, ponieważ zarówno Citronova, jak i Wunsch wymykają się schematom. Ona miała 20 lat i została skazana na pobyt w Auschwitz. Była uzależniona od swego kata-wybawcy. Użycie drugiego człowieka w sposób przedmiotowy, zmuszenie do uległości, było z perspektywy kogoś takiego jak mój bohater - Franz Weimert - niezwykle proste. Tymczasem ja nie chciałem, żeby było proste. Pragnąłem opowiedzieć rzecz niewiarygodną, jaką jest miłość bez dotyku. Miłość pozbawiona jakiejkolwiek sfery seksualnej. Poprowadziłem narrację w taki sposób, żeby nic nie było oczywiste i łatwe. Wiedziałem, że jeżeli książka wymknie się spod kontroli i będę chciał pofolgować fantazjom, sprawić, żeby była lekka i przyjemna - wtedy przegram. Dlatego, kiedy skończyłem pracę nad książką, wstrzymałem ją w wydawnictwie na rok.

Po co?

Chciałem się z nią oswoić i nabrać do niej dystansu. Zastanawiałem się też, czy to dobry czas. Czy wyobraża sobie pani taką książkę 25 lat temu w Polsce? Ja nie. To była dobra decyzja, ponieważ dojrzałem do tej publikacji. Książka ukazała się po raz pierwszy w roku 2013. Wówczas nie osiągnęła takiego sukcesu jak dzisiaj. Drugie wydanie z 2019 roku okazało się strzałem w dziesiątkę.

Dojrzeliśmy jako społeczeństwo?
Zmienił się klimat. Dzisiaj w Polsce można mówić o wielu sprawach, o których ćwierć wieku temu mówić nie można było. Czytelnicy oczekują czegoś realnego i prawdziwego, a nie chałtury i taniego romansidła. Być może potrzebują katharsis. Sam musiałem przepracować w sobie ogromne emocje, żeby skutecznie przelać je na papier. Praca nad książką, zbieranie materiałów, studiowanie historii obozu - to dla mnie lekcja wielkiej pokory. Gdybym napisał powieść uładzoną czy romans obozowy, miałbym poczucie całkowitej klęski. „Czerń i purpura” tylko zewnętrznie, w języku reklamy jest pokazywana jako miłość w obozie. Tu jednak nie chodzi o miłość, ale o wszystko, co było wokół. Jako historyk miałem pełną świadomość tego, że nie wolno mi zbanalizować Holokaustu. To musi być tak bolesne, tak okrutne, żeby czytelnik po przeczytaniu tej powieści zadał sobie podstawowe pytania dotyczące tego okresu drugiej wojny światowej. Uważam, że zagłada, Szoah jest jednym z najważniejszych wydarzeń XX wieku.

Wróćmy do głównych bohaterów. Weimert zakochując się w Milenie, czuje się rozdarty wewnętrznie. Ta miłość wiele w nim zmienia. Zdaje sobie jednocześnie sprawę z tego, gdzie się znajduje i jakie mogą być konsekwencje jego romansu.

Ta perspektywa jest dla Weimerta bardzo gorzka. Konstruując jego postać, wiedziałem, że musi stanąć w prawdzie o tym, kim jest. Zbrodniarzem. Przestępcą w piekle. I bierze w tym udział z własnej woli za dodatkową porcję kiełbasy i półtora litra wódki. Kontrastem dla jego zbrodni jest uczucie do Mileny. To jedyna nić, która łączy Weimerta ze światem pozaobozowym, dzięki której może odzyskać siebie. Franz w relacji z Mileną nie chce przekroczyć granicy przymusu. I dlatego relacja jego do Mileny jest właśnie taka. Wydaje mi się, że ta miłość go uskrzydla. Jest w stanie zrezygnować z siebie dla drugiego człowieka.

Z kolei Milena zapewne zadawała sobie pytanie: jak można kochać człowieka, który morduje niewinnych ludzi?

Chciałem przedstawić jej sytuację jako wręcz niemożliwą do udźwignięcia. Weimert ma nad nią władzę życia i śmierci. Niemniej parasol ochronny, jaki nad nią roztoczył, zapewnia jej przetrwanie. Zadaję pytania o emocje i perspektywę kata, ponieważ każdy wybór, jakiego dokonaliby moi bohaterowie, niesie ze sobą konkretne implikacje etyczne, które zawsze znajdują się na krawędzi niemożliwego. Tu nie ma ostatecznych odpowiedzi.

W Auschwitz zginęło ponad milion ludzi. Jakie znaczenie wobec tej liczby ma szlachetna postawa jednego nazisty? Czy godzi się o tym pisać?

Szlachetny nazista to oksymoron. W mojej powieści Weimert odpowiada za swoje zbrodnie i ma ich świadomość. Historia, którą napisałem, tylko w zewnętrznej warstwie jest powieścią o miłości. Tak naprawdę jest powieścią o wyborach niemożliwych, które rodzą takie, a nie inne postawy etyczne. Jednak nie było kogoś takiego jak „dobry nazista”.

„Czerń i purpura” nie jest jedynie powieścią o Milenie i Franzu. Przedstawił pan też ciężkie życie więźniów, ich walkę o przetrwanie.

Zastosowałem język dziennikarskiej narracji, w której wydarzenia zostały przedstawione tak, jak wyglądały. Zimnymi zdaniami, bez zbędnych emocji ukazałem dramat zagłodzonych jeńców radzieckich czy sytuację różnych grup (Romów, świadków Jehowy), które znajdowały się w obozie. Starałem się w sposób precyzyjny i uczciwy opisać piekło Auschwitz.

Co w Auschwitz było najważniejsze? Okrucieństwo? Strach? Nienawiść? Upokorzenie? Walka? A może właśnie... miłość?

Nie wiem. Chyba to, że wysoko rozwinięty technicznie, filozoficznie i państwotwórczo naród niemiecki użył metod przemysłowych w celu zniszczenia innego narodu - Żydów. Uprzemysłowienie zagłady jest najbardziej uderzające w historii Auschwitz.

Do Heleny i Franza miłość przyszła zupełnie nieoczekiwanie, w miejscu, w którym nie miała prawa się wydarzyć. Co pana najbardziej poruszyło w ich historii?

To, że stało się to w takim, a nie innym miejscu - w Auschwitz. Dlatego ich miłość nie została nigdy spełniona. Może najpiękniejsza jest taka właśnie miłość?

***

Helena i Franz przeżyli wojnę. Spotkali się ponownie dopiero w 1970 r., kiedy Wunsch trafił przed sąd. Citronova zeznała prawdę o tym, że uratował życie jej, siostry i wielu innych. Wunsch został uniewinniony.

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.