Zboże skosiła nawałnica. "Nawet nie mam siły tego oglądać. Hektary zboża leżą"

Czytaj dalej
Fot. Karolina Misztal
Agnieszka Kamińska

Zboże skosiła nawałnica. "Nawet nie mam siły tego oglądać. Hektary zboża leżą"

Agnieszka Kamińska

Niektórzy stracili 80 proc. upraw, kataklizm zniszczył im budynki i nowoczesny sprzęt rolniczy. Wielu gospodarzy skarży się na opieszałość firm ubezpieczeniowych i brak prądu.

Na 100 tys. zł szacuje straty w swoim gospodarstwie Józef Bucław, rolnik z Zalesia w gminie Brusy. To wstępne wyliczenia. Żywioł zmiótł m.in. dach z jego domu. Zniszczył też stodołę i zrujnował wiatę, w której przechowywane były maszyny. Rolnik był już po żniwach. Niestety, deszcz całkowicie zalał zebrane zboże. Gospodarz jest zrozpaczony.

- Wszystko zniszczone! A do tego miałem 5 hektarów lasu. Stoją dwa drzewa! Mam też 15 hektarów kukurydzy, całkowicie ją zalało. Nawet nie można do niej dojechać. Nie wiem, czy cokolwiek z tego zbiorę - mówi załamany rolnik.

Tomaszowi Wilmanowi z powiatu chojnickiego wichura zniszczyła garaże. Zerwane dachy przygniotły maszyny i nowoczesny traktor. Rolnik nie zdążył zebrać zboża.

- Nawet nie mam sił tego oglądać. 30 hektarów zboża po prostu leży od ulewy. Straty wyniosą 150-180 tys. zł albo i więcej. Żadna pomoc rządowa, wsparcie czy kredyty mi nie pomogą. To są puste słowa - denerwuje się.

W Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Brusach informują, że wichura wyrządziła szkody w każdym gospodarstwie. Niektórzy rolnicy stracili 80 proc. upraw.

- Gospodarze będą teraz mieli problemy z dokończeniem żniw. Pewien odzysk zboża może i będzie, ale niewielki. Są ogromne zniszczenia w nieruchomościach. Niektórym rolnikom poginęły zwierzęta, np. owce - twierdzi Michał Ostrowski z ODR w Brusach.

Rolnicy mają też trudności z dojeniem krów i chłodzeniem mleka. W wielu wsiach ciągle jeszcze nie ma prądu, nie działają więc urządzenia. Problemy mają ubojnie. - W trzech ubojniach ubój został wstrzymany, w jednej rzeźni ubój odbywa się przy pomocy agregatu prądotwórczego, jeden zakład ze względu na brak możliwości chłodzenia oddał do utylizacji ponad 50 ton mięsa. Na razie trudno oszacować straty. Dane dotyczące padłych zwierząt prawdopodobnie będą spływać po odblokowaniu dróg dojazdowych i przywróceniu dostaw prądu - wyjaśnia Aleksandra Widulińska z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Gdańsku.

W kilku gminach działają komisje do szacowania strat. Będą one sporządzać protokoły dla każdego zgłoszonego gospodarstwa rolnego. Wysokość szkód w tych gminach będzie można dokładnie określić dopiero po przesłaniu protokołów do Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.

- Z gminy Chojnice wniosków o szacowanie strat do soboty było kilkaset. Na razie nie wiemy dokładnie, jak to szacowanie prowadzić, bo jest dużo niejasności. Rolnicy są rozgoryczeni opieszałością i brakiem konkretów - mówi Dariusz Dąbrowski, przewodniczący Rady Powiatowej Pomorskiej Izby Rolniczej w Chojnicach. Rolnicy po oszacowaniu strat będą mogli ubiegać się m.in. o kredyty preferencyjne. - Na zakup kwalifikowanego materiału siewnego, inwentarza żywego, nawozów, środków ochrony roślin, ale też paliwa na cele rolnicze. Będą też mogli ubiegać się o kredyt preferencyjny na odbudowę lub remonty zniszczonych budynków inwentarskich, magazynowych, szklarni czy tuneli foliowych oraz na remont lub zakup, w miejsce zniszczonych, ciągników, maszyn i urządzeń rolniczych - wyliczają w biurze prasowym Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Z kolei Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zapowiada, że rolnicy będą mogli skorzystać z odroczenia terminów płatności składek ubezpieczeniowych albo rozłożenia ich na raty. Podobne wsparcie co do zobowiązań przewiduje też Agencja Nieruchomości Rolnych. Możliwe będą ulgi w podatku rolnym (wnioski należy składać w urzędach gmin).

Wielu gospodarzy skarży się na opieszałość w załatwianiu spraw w swoich firmach ubezpieczeniowych. Rolnicy nie rozpoczynają prac remontowych, bo czekają na rzeczoznawców. Powszechny Zakład Ubezpieczeń wysłał m.in. na teren powiatu chojnickiego mobilne biura. Uruchomił też szybką ścieżkę ustalania szkód. Formalności można załatwić telefonicznie lub przez internet.

- Poszkodowani mogą przystępować do naprawy, nie czekając na oględziny rzeczoznawcy PZU. Prosimy o dokumentowanie zakresu szkody zdjęciami - wyjaśnia Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU.

Rolnicy mają jednak duże wątpliwości co do tej „szybkiej ścieżki”. - Obawiają się, że ustalanie ogromnych szkód tylko na podstawie zdjęcia spowoduje zaniżenie ich wartości. Na rzeczoznawcę trzeba czekać. A rolnicy nie mają na to czasu, chcą jak najszybciej ruszyć z remontami budynków - twierdzi Dariusz Dąbrowski.

PZU szacuje, że liczba szkód w całym kraju przekroczy 30 tysięcy. Na Pomorzu ubezpieczyciel odnotował ich w piątek 700. Ta liczba, jak się można spodziewać, będzie jednak sukcesywnie wzrastać.

Powiadom ARiMR

Katarzyna Dominas, Pomorski Oddział Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa:

Rolnicy, którzy otrzymali wsparcie na modernizację (w ramach PROW 2007-2013 lub 2014-2020) i w wyniku strat spowodowanych klęskami żywiołowymi nie są w stanie zrealizować choćby jednego z zobowiązań zawartych w umowie czy decyzji o przyznaniu pomocy, muszą o tym jak najszybciej poinformować ARiMR. Zgłoszenie pozwoli na całkowite lub częściowe zwolnienie z wykonania zobowiązań. Rolnik powinien złożyć do biura powiatowego ARiMR oświadczenie w terminie 15 dni roboczych od dnia, w którym powstała możliwość złożenia takiego wniosku.

Agnieszka Kamińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.