Rozmawiał Szymon Zięba

Zbigniew Kowalewski: wojsko to nie jest żadna zabawa [ROZMOWA]

Zbigniew Kowalewski: wojsko to nie jest żadna zabawa [ROZMOWA] Fot. Piotr Krzyżanowski
Rozmawiał Szymon Zięba

Ze Zbigniewem Kowalewskim, byłym żołnierzem, ekspertem od obrony cywilnej i wykładowcą WSAiB w Gdyni, rozmawia Szymon Zięba.

Powstanie nowego rodzaju wojsk jest właściwie przesądzone. W ostatnich dniach Sejm przyjął nowelizację ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP, co się będzie wiązać ze stworzeniem wojsk obrony terytorialnej. Jak Pan ocenia wpływ WOT na obronę cywilną w Polsce?

Biorąc pod uwagę stan, w jakim znajduje się obrona cywilna w naszym kraju, powołanie obrony terytorialnej w jakimś stopniu ma sens. Przypominam - mówiło się, że celem tej formacji ma być obrona swojej okolicy, terenów, które członkowie formacji dobrze znają. Jest to więc ochrona cywilnej, w ogóle nieprzeszkolonej ludności, a także wrażliwej infrastruktury. To na pewno pozytywny wydźwięk tych zmian, tylko że...

...ma Pan wątpliwości.

Tak, bo ciśnie się na usta pytanie, jakimi narzędziami będzie ta obrona terytorialna dysponować. Na ile będzie mobilna i wyszkolona, żeby pomocy, o której wspominałem wcześniej, udzielać? Nie wiem, czy kilkunastodniowe przeszkolenie, odświeżane później „weekendowo”, wystarczy. To, moim zdaniem - podkreślam - żadne przeszkolenie, jeżeli chodzi o zdolności wojskowe. Mimo że ma być to formacja proobronna, współdziałająca z jednostkami operacyjnymi, nie wydaje mi się, by była w stanie to zrobić, właśnie w związku ze skalą szkoleń.

Widzi Pan jakieś rozwiązanie?

Dużo się mówi o kadrze, która ma szkolić członków obrony terytorialnej. Z moich informacji, a mam pewne rozeznanie wśród żołnierzy, którzy mają się zajmować wspomnianym szkoleniem, wynika, że nie jest to, niestety, kadra w pełni przygotowana do takiego przedsięwzięcia. Uważam, że jeżeli mają być to krótkie ćwiczenia, to powinni się nimi zajmować najlepsi specjaliści, którzy będą przekazywać dużą wiedzę. Jeżeli kadra nie będzie przygotowana do prowadzenia szkoleń, nie spodziewałbym się zbyt wielu pozytywów po działaniu obrony terytorialnej. Ona będzie „działać” na papierze, ale w rzeczywistości nie będzie skuteczna. Chociaż - tu muszę przyznać - zakres sytuacji, w których miałaby funkcjonować OT, jest bardzo duży. Mówiło się przecież na przykład o tym, że formacja ma być pomocą przy usuwaniu szkód po klęskach żywiołowych itd., itp.

I w tym się sprawdzi?

Moim zdaniem, powinna się sprawdzać przede wszystkim w takich sytuacjach.

A co w związku z oporem przeciwko „zielonym ludzikom”, czyli tak zwanej wojnie hybrydowej? Albo w sytuacji tradycyjnego konfliktu? Członkowie obrony terytorialnej byliby przeciwnikami - Pana zdaniem - dla zawodowych żołnierzy?

Proszę popatrzeć, jak wygląda wojna na Ukrainie. Ona przecież nie obejmuje całego kraju, a jego fragment. W tej sytuacji na pewno oddziały obrony terytorialnej, które znają swoją okolicę, wiedzą, jak bronić wrażliwej infrastruktury, zdałyby egzamin, przynajmniej w jakimś stopniu. Ale tu znowu pojawia się problem wyszkolenia...

Tyle że przecież osoby, które będą chciały służyć w obronie terytorialnej, nie są zwykle „z ulicy”. To mogą być ludzie funkcjonujący w grupach strzeleckich, paramilitarnych. Potrafią się obchodzić z bronią.

Ale to się nijak ma do profesjonalnego, wojskowego szkolenia! Członkowie grup paramilitarnych spotykają się, trenują, na pewno traktują to jako niezłą zabawę. Tyle że wojsko to nie jest żadna zabawa. Były przykłady żołnierzy, którzy wracali z misji, którzy czuli świst kul nad głowami i wpadali w zespół stresu pourazowego. A przecież to były osoby profesjonalnie, a przede wszystkim długo szkolone do takich sytuacji! Powtarzam, to, że ktoś technicznie jest przygotowany, bo umie obsłużyć broń, nie znaczy, że sobie poradzi na polu walki.

Obawia się Pan, że ochotnicy mogą być po prostu mięsem armatnim?

Jeżeli mają przyjąć na siebie pierwsze uderzenie profesjonalnego wojska, to niestety, tak się może to skończyć.

Zbigniew Kowalewski: wojsko to nie jest żadna zabawa [ROZMOWA]

Zbigniew Kowalewski

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Rozmawiał Szymon Zięba

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.