Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Agata Pustułka

Zanim się urodziła, wiedzieli, że umrze. Historia Anielki i... aborcji w Polsce

Niewiele kobiet decyduje się na urodzenie dziecka ze śmiertelną wadą. Większość wybiera aborcję Fot. Przemysław Świderski/Dziennik Bałtycki Niewiele kobiet decyduje się na urodzenie dziecka ze śmiertelną wadą. Większość wybiera aborcję
Agata Pustułka

Anielka żyła siedem dni. Odeszła 8 lutego, w domu, wśród najbliższych. Jej rodzice nie zdecydowali się na aborcję, choć niemal od początku ciąży wiedzieli, że ich córeczka musi umrzeć. Że może nie zdążą jej ochrzcić. Diagnoza - bezczaszkowie - to przecież wyrok śmierci.

O śmierci córeczki poinformował na Twitterze jej ojciec Maciej Kaczyński, pisząc dwa słowa „Santa subita”, czyli „natychmiast święta”. Kilka miesięcy wcześniej, także w mediach społecznościowych, jej mama Irena napisała, że jest w ciąży i jej dziecko umrze. Nie chciała początkowo ujawniać sprawy, ale zależało jej na kontakcie z księdzem, zbierającym na swoim profilu intencje modlitewne, które miał wygłosić podczas mszy odprawianej przy grobie Jana Pawła II. Tak rozpoczęła się publiczna „historia” Anielki, która przyszła na świat 1 lutego 2019 roku w szpitalu św. Zofii w Warszawie. Znamy ją także dzięki wywiadowi, jakiego rodzice dziewczynki udzielili katolickiemu portalowi Stacja7. Dziewczynka miała wtedy cztery dni.

Ustawa za życiem

To pierwszy taki przypadek w Polsce, gdy rodzice dziecka ze zdiagnozowaną w 10. tygodniu ciąży śmiertelną wadą, zdecydowali się mówić o tym tak otwarcie. Z imienia i nazwiska. Pokazując zdjęcia. Anielka była ich czwartym dzieckiem i we wspomnianym wywiadzie jej mama przyznała: - Od samego początku nie było w nas żadnego buntu, niezrozumienia, żalu do Pana Boga, że nas to dotyka. Wiemy, że jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji niż rodzice, którzy taką wiadomość dostają w odniesieniu do swojego pierwszego dziecka, długo wyczekiwanego, że to jest dla nich dużo mocniejsze i trudniejsze przeżycie niż dla nas, którzy mamy już trójkę zdrowych dzieci. Słowo „rekompensata” tu nie jest właściwe, ale po prostu jest nam łatwiej w takim towarzystwie znieść to trudne doświadczenie. To będzie nasze wspólne, rodzinne przeżycie, część rodzinnej historii.

Dla rodziców Anielki aborcja w każdej sytuacji to zbrodnia. Są osobami bardzo wierzącymi. Lekarz proponował im „terminację płodu”, ale zdecydowanie odmówili. Postanowili zmierzyć się z doświadczeniem, które na nich spadło. W mediach społecznościowych wspierała ich potężna grupa osób.

Irena i Maciej wielokrotnie dziękowali im za modlitwę, słowa otuchy. Jak wyznali, najtrudniejsze było dla nich przygotowanie rodzeństwa Anielki na ciążę i przesądzony los siostrzyczki.

Nie tylko w Polsce niewiele kobiet decyduje się na sytuację tak traumatyczną, jak donoszenie ciąży dziecka ze śmiertelną, letalną wadą, choć prawo od niedawna zapewnia im m.in. opiekę w szpitalach, które podpiszą umowę z NFZ, w ramach tzw. ustawy za życiem.

Od wielu lat funkcjonują też hospicja perinatalne, zapewniające pomoc rodzicom oczekującym narodzin ciężko chorego dziecka lub dziecka, które jeszcze przed narodzinami nie ma szans nawet na pierwszy oddech. Rodzi się martwe, żyje kilka minut, godzin, dni. „Kochani Rodzice. Jesteśmy po to, aby pokierować Was podczas wyboru potrzebnych badań, skontaktować ze specjalistami, udzielić wsparcia psychologicznego i wesprzeć w tym trudnym czasie. Jeśli jednak na którymś etapie tej drogi przyjdzie Wam pożegnać Wasze dziecko - będziemy z Wami i zapewnimy wszelką możliwą pomoc w tych najtrudniejszych chwilach” - to pierwsze słowa, jakie mogą przeczytać rodzice wchodzący na stronę katowickiego Hospicjum Perinatalnego. Wada letalna jest też, zgodnie z polskim prawem, wskazaniem do aborcji.

Anielka przeżyła naturalny poród, a ojciec zdążył ją ochrzcić, chociaż do porodu jechali już z ubrankami przygotowanymi do trumny, na pogrzeb. Lekarze po narodzinach dziewczynki odstąpili od wszelkich medycznych interwencji. Była karmiona piersią i sondą. Odeszła w domu, wśród najbliższych.

Pozostało jeszcze 61% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Agata Pustułka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.