Magda Hejda

Zakaz posiadania zwierząt jest, a w praktyce, niestety, nie działa

„Opiekunce” tego psa sąd zakazał posiadania zwierząt przez pięć lat. Nieszczęśnika, mimo natychmiastowego odbioru, nie udało się uratować. W domu były Fot. Magda Hejda „Opiekunce” tego psa sąd zakazał posiadania zwierząt przez pięć lat. Nieszczęśnika, mimo natychmiastowego odbioru, nie udało się uratować. W domu były jeszcze dwa psy. W czasie kolejnej kontroli okazało się, że jeden pies ponoć uciekł, drugi był na łańcuchu, bez budy. Po uprawomocnieniu się wyroku kobieta oddała go dobrowolnie
Magda Hejda

Brakuje przepisów upoważniających do odebrania zwierząt osobie, która ma sądowy zakaz ich posiadania

Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt z 2012 roku zaostrzyła i wprowadziła nowe kary za znęcanie się nad zwierzętami. Wśród nich jest zakaz posiadania zwierząt. W przypadku skazania za zabicie lub znęcanie się nad nimi, sąd może zakazać posiadania zwierząt na okres od roku do 10 lat, a jeżeli skazany działał ze szczególnym okrucieństwem, to kara jest obligatoryjna.

Właśnie taki środek karny coraz częściej pojawia się w orzeczeniach sądów. Na początku roku Sąd Rejonowy w Nowym Sączu wydał wyrok, w którym zakazał pewnemu mężczyźnie posiadania zwierząt przez 10 lat. Wyrok dotyczył wyjątkowo brutalnego mordowania zwierząt na oczach dzieci.

Bezkarne łamanie zakazu

Inspektorzy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami coraz częściej ujawniają, że osoby posiadające sądowy zakaz mają zwierzęta. W Krakowie kobieta, która trzymała kilkanaście kundelków w opłakanych warunkach (zwierzęta miały tylko jedną budę, suki rodziły szczeniaki pod paletami, maluchy zamarzały), została skazana prawomocnym wyrokiem sądu.

W orzeczeniu był również m.in. przepadek psów i zakaz posiadania zwierząt przez trzy lata.

Rok temu KTOZ skontrolowało posesję. Okazało się, że są na niej cztery wilczate szczeniaki i suka. Inspektorzy złożyli zawiadomienie na policji, powołując się na art. 244 Kodeksu karnego, o niestosowaniu się do orzeczonego przez sąd zakazu, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech.

Jednak prokuratura umorzyła postępowanie, bo art. 244 zawiera zamknięty katalog przypadków i nie ma w nim zakazu posiadania zwierząt.

W praktyce - przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości czasem kwalifikują posiadanie zwierząt wbrew zakazowi sądowemu jako przestępstwo wobec wymiaru sprawiedliwości, czasem nie. Kobieta z Krakowa, mimo że złamała zakaz sądowy, jest bezkarna. Inspektorom, którzy chcieli wyłapać psy, odmówiono prawa wejścia na podwórko.

Niedawno suka oszczeniła się po raz kolejny w jakiejś norze poza posesją (ogrodzenie jest dziurawe). Po okolicy biega już osiem zdziczałych wilczatych podrostków. Tak w praktyce wygląda egzekwowanie zakazu posiadania zwierząt.

Kara jest fikcją, skoro skazany może sobie drwić z zakazu sądowego. To demoralizuje, a konsekwencje ponoszą najsłabsi - zwierzęta. W dodatku znowelizowana ustawa o ochronie zwierząt nic nie mówi, co powinno stać się ze zwierzętami trzymanymi przez osobę, która ma zakaz ich posiadania. Kto i na jakich zasadach może je odebrać? Czy to powinien być odbiór czasowy, czy trwały? Kto jest zobowiązany zapewnić czworonogom opiekę, gdzie powinny być umieszczone? Kto ma płacić za ich utrzymanie? Czy zwierzę może trafić do nowego opiekuna, czy ma gdzieś czekać na zakończenie kary orzeczonej wobec właściciela?

W tej chwili w ogóle brak przepisów upoważniających do odbioru zwierząt osobie, która ma sądowy zakaz ich posiadania. W praktyce oddanie zwierząt przetrzymywanych mimo zakazu sądowego to wyłącznie kwestia dobrej woli skazanego. Przy obecnym stanie prawnym, jeśli ktoś nie chce przekazać zwierząt, to można je zarekwirować wyłącznie na podstawie ustawy o ochronie zwierząt, która przewiduje odbiór, jeśli zagrożone jest ich życie i zdrowie. A przecież skazany za znęcanie się nad psem czy kotem może mieć inne zwierzęta w dobrym stanie. Wtedy nie ma podstaw do ich odbioru. To szczegóły decydujące o losie zwierząt, którymi ustawodawca nie zaprzątał już sobie głowy. Kolejny przykład bubla prawnego, przepisów pisanych na kolanie.

Projekt ministerstwa

W czerwcu ubiegłego roku Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało o pracach nad projektem ustawy wzmacniającej prawną ochronę zwierząt.

Wśród proponowanych rozwiązań jest zmiana art. 244 Kodeksu karnego, który ma objąć sankcją niestosowanie się do zakazów orzeczonych na podstawie ustawy o ochronie zwierząt, w tym zakazu posiadania zwierząt.

Projekt przewiduje, że złamanie zakazu zagrożone będzie karą pozbawienia wolności do lat 3. Z informacji, które uzyskałam w biurze prasowym ministerstwa, dowiedziałam się, że w Sejmie toczą się prace nad rządowym projektem ustawy zmieniającej kodeks karny i kilka innych ustaw.

Za posiadanie zwierząt wbrew zakazowi sądowemu proponowane rozwiązania przewidują karę trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Jest więc nadzieja, że skazani ignorujący zakaz posiadania zwierząt przestaną być bezkarni.

Kary wzrosną

Projekt ustawy wzmacniającej prawną ochronę zwierząt zakłada też zwiększenie kar za zabijanie zwierząt i znęcanie się nad nimi - z dwóch do trzech lat pozbawienia wolności. W przypadku działania ze szczególnym okrucieństwem maksymalna kara wzrośnie do pięciu lat.

Wobec sprawców ma być stosowane obligatoryjnie orzekanie nawiązki w wysokości od 1.000 zł do 100.000 zł na cel związany z ochroną zwierząt. W przypadku znęcania się ze szczególnym okrucieństwem zakaz ma być zasądzany obligatoryjnie.

Projekt przeszedł konsultacje międzyresortowe, trwa przygotowywanie raportu. Według biura prasowego Ministerstwa Sprawiedliwości ustawa zostanie skierowana do Sejmu w drugim kwartale tego roku.

Sara potrzebuje domu

„Opiekunce” tego psa sąd zakazał posiadania zwierząt przez pięć lat. Nieszczęśnika, mimo natychmiastowego odbioru, nie udało się uratować. W domu były
archiwum

Sara jest jednym ze zwierzaków, które 26 marca będą wyglądały swojego człowieka w czasie akcji „Kundel bury i kocury - daj im dom!”. Suczka została porzucona przez swoją opiekunkę w Bukownie. Przez kilka godzin tkwiła przywiązana do słupa przy placu zabaw dla dzieci. Potem trafiła do schroniska w Racławicach, skąd zabrali ją pod swoją opiekę wolontariusze Fundacji „Skrzydlaty Pies”. Odszukali właścicielkę Sary; kobieta miała już nowego psa - szczeniaka, swoją starą suką nie była zainteresowana. Sara ma dziewięć lat, to niewielka, delikatna suczka. Jest w doskonałej formie. W hotelu dla psów żyje w komitywie ze szczeniakami, razem szaleją w ogrodzie i Sara zupełnie nie ustępuje kroku młodzieży. Można ją przygarnąć od razu, tel. 606 962 357. W przyszłym tygodniu opublikujemy zdjęcia pozostałych zwierzaków, które 26 marca przywieziemy do galerii przy Rynku Głównym 33 w nadziei, że tym razem znajdą dom.

Magda Hejda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.