Zaczytani, czyli ci, którzy idą pod prąd. I mają w tym rację [FELIETON]

Czytaj dalej
Fot. Archiwum NM
Tomasz Rozwadowski

Zaczytani, czyli ci, którzy idą pod prąd. I mają w tym rację [FELIETON]

Tomasz Rozwadowski

Trudno o prawdziwsze stwierdzenie niż to, że by wiedzieć, czy lubi się coś lub nie, trzeba tego czegoś spróbować. Bez wątpienia da się to powiedzieć o czytaniu książek: osoby nieczytające to z reguły ludzie, którzy nie pokochali czytania, ponieważ nigdy nie próbowali czytać dla przyjemności. Jeśli zapytacie ich, dlaczego, odpowiedzą z pełnym przekonaniem, że przecież nie lubią książek.

To, co będzie poniżej, jest kierowane do rodziców i dziadków, którzy chcieliby zainteresować dzieci w swoich rodzinach czytaniem. Ci, w których domach dzieci czytają, nie muszą kontynuować, a ci, którzy są przekonani, że dzieci nie powinni czytać, mogą, gdyż być może moja argumentacja przemówi im do wyobraźni.

Należę do pokolenia, które chodziło do szkoły podstawowej w latach siedemdziesiątych. Był to czas, gdy do dyspozycji był jeden, a później dwa programy telewizji państwowej, nie było wideo, o grach komputerowych nie było co marzyć. Oprócz marnej telewizji i zabaw na podwórku jedynymi dostępnymi rozrywkami były kino i czytanie książek lub komiksów. Komiksy też były w niewielkim wyborze i często przesiąknięte państwową ideologią. Przypuszczam, że wiele z ówczesnych dzieci sięgało po książki po prostu z nudów.

W czasach RP rynek wydawniczy rozkwitł, jeśli patrzeć na ogromną liczbę i różnorodność publikacji, lecz czytelnictwo zaczęło systematycznie spadać. Po części wynika to z wysokich cen książek i z wielości innych sposobów spędzania wolnego czasu, ale czytanie prawie zupełnie wyszło z mody. Szkoda, bo rozszerza horyzonty i kształtuje krytyczne myślenie. Wyniki wyborów od pewnego czasu są wyraźnie kształtowane przez nieczytającą większość.

Ale nie wszystko stracone. Jeśli chcecie skłonić swoje dzieci do czytania, powinniście jak najdłużej czytać im do snu, najlepiej do czasu tuż przed nauką czytania. Starszym dzieciom warto podsuwać komiksy lub książkowe adaptacje ich ulubionych filmów: mogą dzięki temu poczuć, że słowo ma swój smak i wagę w czasach cywilizacji obrazkowej. Kupujcie książki jako prezenty, zabierajcie dzieci do bibliotek i księgarni. Jest szansa, że wychowacie szlachetnego odmieńca zwanego czytelnikiem.

Tomasz Rozwadowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.