„Zacznijmy jeszcze raz” w Gdyni. Spontaniczne salwy śmiechu na widowni [zdjęcia z próby]

Czytaj dalej
Fot. Piotr Hukało
Henryk Tronowicz

„Zacznijmy jeszcze raz” w Gdyni. Spontaniczne salwy śmiechu na widowni [zdjęcia z próby]

Henryk Tronowicz

„Kiedy pan ostatni raz przytulał żonę i kiedy pan do niej mówił, że ją kocha?” - takie pytania zadaje na dzień dobry terapeutka Ola Karolowi, pacjentowi, który jest reżyserem filmowym i który przeżywa duchowy kryzys wewnętrzny. Poddaje się psychoanalizie, ale przy odpowiedziach się jąka. Ola konsekwentnie dociska: „A pamięta pan ostatnie zbliżenie?”. Karol wierci się coraz bardziej nerwowo na fotelu, a wtedy terapeutka wymierza mu cios druzgocący: „Jak często uprawia pan z żoną seks?”.

Wybieram niektóre fragmenty dialogu z jednoaktówki Aleksandry Wolf „Zacznijmy jeszcze raz”, której premiera odbyła się kilka dni temu w teatrze Centrum Kultury w Gdyni. Dawno nie byłem świadkiem spontanicznych salw śmiechu, jakie bez przerwy wybuchały w czasie tego spektaklu. Żywiołowe reakcje publiczności, która w Gdyni bezbłędnie wychwytywała autorskie aluzje i podteksty w tej scenicznej farsie, potwierdzają dojmujący głód widzów na tego typu rozrywkowy spektakl.

„Zacznijmy jeszcze raz” to farsa napisana inteligentnie i z wyczuciem komizmu. Autorka bawi dialogiem widownię i najwyraźniej sama ma w tej zabawie frajdę. Podśmiewa się z psychoanalitycznych formułek, ale nad Freudem się nie pastwi. Wtrąca pięć typów charakteru według Erica Fromma, ale kiedy Karolowi niechcący wymyka się w rozmowie wulgaryzm, Ola zwraca mu uwagę, że nie uczestniczy w spektaklu „Klątwy” w Teatrze Powszechnym (widownia w Gdyni każdą satyryczną dygresję kwitowała gromkimi oklaskami).

A znów kiedy Ola prosi Karola, aby narysował drzewo, uprzedza: „Tylko bez świństw!”. Doszła wcześniej do wniosku, że Karol to egoista, megaloman, erotoman. W pewnym momencie co prawda okazuje się, że ona sama też tak całkiem bezgrzeszna nie jest. Nagle skarży się na swój los. Oto od roku dobrze nie przespała jednej nocy. A raz się przydarzyło, że zdradziła męża! Zaraz jednak znajduje usprawiedliwienie: „Czy kobieta może zdradzić z własnej winy?”. Przecież nie może. To się stało, ale z winy męża, który wychodząc na miasto, zostawił w domu swego najlepszego przyjaciela...

Ale stało się. No dobrze, a jak poszło? Terapeutka - wychodząc w tym momencie z roli - zaczyna głośno myśleć i zwraca się do pań na widowni z prowokującym pytaniem: „Czy któraś z was miała orgazm z obcym facetem?”. Rozlega się gromki śmiech na sali.

Lecz na tym nie koniec farsy. Na scenie nastąpił jeszcze zaskakująco przewrotny finał. Recenzent (pod groźbą, że więcej nie zostanie do teatru zaproszony), ujawnić go nie może. Zakończenie wymyślone przez Aleksandrę Wolf każdy z widzów musi sam wziąć na klatę.

Aleksandra Wolf napisała tę sztukę specjalnie dla aktorskiego duetu - Aldony Jankowskiej (Ola) i Tomasza Sapryka (Karol). Spektakl wyreżyserował Tomasz Sapryk, nadając komedii żwawe tempo, sam zaś wzbudzając niezawodne efekty humorystyczne.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Henryk Tronowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.