Wymarły miliony pszczół. Winne są mrozy i chemia

Czytaj dalej
Fot. Piotr Jaruga
Sławomir Skomra, Paweł Żurek

Wymarły miliony pszczół. Winne są mrozy i chemia

Sławomir Skomra, Paweł Żurek

Jedynym ratunkiem dla owadów i ekosystemu jest ograniczenie oprysków.

- Dostaliśmy sygnały, że pszczoły padają w kilku miejscowościach gminy Łaziska (pow. opolski). Niektórym pszczelarzom wymarły całe ule. Takie przypadki zdarzały się także w sąsiednich gminach, np. w Wilkowie - przyznaje Roman Radzikowski, wójt Łazisk.

Jedna rodzina pszczela liczy około 70 tysięcy owadów. - Straty mogą wynieść nawet kilka milionów osobników - ocenia Piotr Różyński, prezes Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Lublinie.

Sprawa najmocniej dotyka pszczelarzy (mniejsza produkcja miodu) i rolników oraz sadowników (mniejsze zbiory). Ale też konsumentów, czyli nas wszystkich.

- Dobre zapylenie przez pszczoły potrafi zwiększyć plony np. rzepaku o 30 proc. - wyjaśnia dr Krzysztof Szewski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.

Ważniejsza jest jednak rola, jaką pszczoły odgrywają w całym ekosystemie. Dr Szewski przypomina, że to dzięki nim rozmnażają się i owocują rośliny. Same owady są też pokarmem dla innych zwierząt. Gdy zabranie pszczół, cały ekosystem runie.

Wymarły miliony pszczół. Winne są mrozy i chemia
Piotr Jaruga Miejska Pasieka Artystyczna na dachu CSK w Lublinie

Tajemnicą padania pszczół na Powiślu zajęli się weterynarze i naukowcy z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach. Na razie nie ma wyników badań, ale według praktyka, Różańskiego owady najbardziej ucierpiały przez złą pogodę i stosowane przez rolników chemikalia.

- W kwietniu pszczoły powinny latać, a przez chłód zostały w ulach. Nie mogły zbierać pyłku i wymarły - opowiada pszczelarz.

Sadownicy, aby ocalić zbiory, zaczęli pryskać drzewka i krzewy chemikaliami. Często przesadzając z dawkami. - Tonący brzytwy się chwyta - mówi Różański.

Kiedy owady w końcu opuściły ule, natknęły się na szkodzące im środki na roślinach. I to mogło je zabić.

Katarzyna Jagiełło, ekspert z Greenpeace Polska mówi, że zmian pogodowych wynikających z efektu cieplarnianego nie da się szybko zniwelować, ale już z opryskami można poradzić sobie łatwiej.

- Spośród zagrożeń dla pszczół, to opryski można najszybciej wycofać, wprowadzając zakaz ich stosowania - tłumaczy.

Dr Szewski gorzko: - Musimy się pogodzić z wymieraniem pszczół.

Pestycydy, choroby, pasożyty i pszczoły

Nikogo nie trzeba przekonywać, że pszczoły są arcyważnym elementem ekosystemu. Uczą się o tym już małe dzieci.

Jednak może niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak duże znaczenie mają pszczoły w rolnictwie. Zapylają np. kwiaty drzew owocowych.

Bez pszczół zbiory jabłek czy czereśni będę niewielkie, a to odbije się na cenach owoców w sklepach i na targowiskach. Tymczasem pszczoły wymierają.

Wymarły miliony pszczół. Winne są mrozy i chemia
Małgorzata Genca Miejskie pszczoły - dzięki temu, że nie ma tu toksycznych oprysków - mają się lepiej niż owady hodowane na wsi

- Padają od lat - przyznaje Katarzyna Jagiełło ekspertka rolnictwa ekologicznego Greenpeace i wylicza:

- Ma na to wpływ wiele czynników. Od zmian klimatycznych, przez zmianę krajobrazu agralnego po choroby i pasożyty. Są w Polsce takie miejsca, gdzie pszczoły nie mają już dostępu do urozmaiconego pożywienia a wręcz takie, gdzie nie ma go w ogóle w okresie po kwitnieniu danej uprawy. O ile pszczelarze o swoje pszczoły mogą w jakiś sposób zadbać, to dzikie pszczoły nie mają takiej opieki - opowiada.

Dlatego polski oddział Greenpeace apeluje do ministra rolnictwa, aby Polska poparła unijny zakaz stosowania toksycznych pestycydów.

Do wtorku internetową petycję w tej sprawie podpisało ponad 64,4 tys. osób.

- Chodzi zwłaszcza o stosowanie neonikotynoidów - precyzuje Katarzyna Jagiełło. - W ciągu najbliższych miesięcy na forum unijnym rozstrzygnie się wprowadzenie pełnego zakazu ich stosowania. Mamy nadzieję, że Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa i rozwoju wsi, stanie po stronie pszczół - dodaje i jest dobrej myśli, bo w poniedziałek minister nie zgodził się na zdjęcie czasowego - dziś obowiązującego - zakazu stosowania neonikotynoidów w Polsce.

Problemy pszczół wynikają nie tylko z oprysków pól. Dużym zagrożeniem dla owadów jest też zaprawianie pestycydami nasion.

- Może to jest mniej widowiskowe, ale bardzo szkodliwe. Pestycydy przenikają do każdej komórki rośliny. Przez to uszkadzany jest system immunologiczny pszczoły - tłumaczy Jagiełło.

To z kolei sprawia, że owady są bardziej podatne na choroby i pasożyty. A to kolejny powód wymierania pszczół.

W mieście lepiej

Od kilku lat trwa w Polsce moda na pszczoły w mieście. Owady mieszkają np. na dachu Centrum Spotkania Kultur. Okazuje się, że są w lepszej kondycji, niż pszczoły hodowane na wsi.

- Nie ma z nimi problemu - mówi Marcin Sudziński, pszczelarz CSK. - Mam też pszczoły koło Nałęczowa i nie zauważyłem problemów - dodaje.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Sławomir Skomra, Paweł Żurek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.