Wraca sprawa byłego prezesa firmy NAOS

Czytaj dalej
Fot. Zdjęcie ilustracyjne
Zbigniew Marecki

Wraca sprawa byłego prezesa firmy NAOS

Zbigniew Marecki

Prokuratura rejonowa oraz oskarżyciel posiłkowy w sprawie Krzysztofa P., byłego prezesa firmy NAOS, piszą apelację od wyroku sądu I instancji.

- Zarzucamy sądowi błąd w ustaleniach faktycznych - mówi Renata Krzaczek-Śniegocka, prokurator rejonowy w Słupsku. Według niej nie można się zgodzić ze stanowiskiem sądu, który stwierdził, że w tej sprawie nie zostały wyczerpane znamiona przestępstwa wyłudzenia. Podobne stanowisko reprezentuje Jolanta Lewand-Paprocka, oskarżyciel posiłkowy w sprawie Krzysztofa P. Obydwie apelacje, odnoszące się do wyroku Sądu Rejonowego w Słupsku, trafią do Sądu Okręgowego w Słupsku.

Przypomnijmy: w lutym Sąd Rejonowy w Słupsku uniewinnił Krzysztofa P., byłego prezesa firmy NAOS, od zarzutów oszustwa wobec 27 poszkodowanych.

Podczas ustnego uzasadnienia wyroku sędzia Ryszard Błencki przekonywał, że w czasie procesu nie udało się udowodnić, że oskarżony działał z zamiarem oszustwa wobec poszkodowanych. Zasugerował też, że błąd popełniła słupska prokuratura, która formułowała akt oskarżenia w trybie karnym w sprawie, która powinna być rozstrzygana w procesie cywilnym. Zdaniem sędziego Błenckiego w przypadku zarzutów dotyczących firm nie można uznać, że Krzysztof P. jako prezes firmy NAOS odpowiada osobiście za wszystkie jej zobowiązania wobec poszkodowanych, bo w firmie NAOS decyzje podejmował także prokurent i brat oskarżonego - ten ostatni szczególnie we Wrocławiu i jego okolicach. Poza tym podczas procesu nie udało się wykazać, że długi wobec firm były konsekwencją działania z zamiarem oszustwa, a poza tym same firmy sprzedawały towary z opóźnionym terminem płatności, orientując się w sytuacji finansowej firmy NAOS.

Proces Krzysztofa P., byłego prezesa spółki NAOS, trwał prawie 3 lata. Zgodnie z oskarżeniem Krzysztof P. w latach 2005 i 2006 miał kupować materiały budowlane i usługi, a potem nie regulować faktur. W ten sposób firmy lub osoby utraciły od kilkuset do nawet przeszło 60 tysięcy złotych. Podczas mowy końcowej prokurator zażądał 3,5 roku więzienia dla oskarżonego, a obrońca uniewinnienia.

Zbigniew Marecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.