Wolne Miasto Gdańsk. Niemiecka prasa grzmiała o polonizacji Gdańska [archiwalne zdjęcia]

Czytaj dalej
Fot. Ze zbiorów Krzysztofa Gryndera
Grażyna Antoniewicz

Wolne Miasto Gdańsk. Niemiecka prasa grzmiała o polonizacji Gdańska [archiwalne zdjęcia]

Grażyna Antoniewicz

Okres między zakończeniem I wojny światowej a powstaniem Wolnego Miasta to był w Gdańsku bardzo niebezpieczny czas - mówi Jan Daniluk, historyk z Muzeum Sopotu.

Żołnierze niemieccy podczas patrolu (widok na Dworzec Główny). Zdjęcie wykonano na obecnej ulicy 3 Maja.
Karolina Misztal Jan Daniluk

Kiedy pierwsza wojna światowa dobiega końca, zarówno państwa centralne, jak i alianci wiedzą, że nadeszła pora na poważne zainteresowanie się sprawą niepodległości Polski. Wtedy wyłania się kwestia Gdańska.
Tak naprawdę wyraźną zmianę sytuacji można zaobserwować już z końcem 1916 r.

W dalszej części artykułu przeczytacie m.in.:

  • Jasne było, że jeżeli Polska się odrodzi, to jedną z najważniejszych kwestii będzie jej dostęp do morza. Jaka była reakcja władz pruskich?
  • Do kogo należały kluczowe decyzje dotyczące powstania Wolnego Miasta Gdańska?
  • Do Gdańska już w grudniu 1918 roku z frontu powracają oddziały gdańskie. jakie były nastroje w mieście?
  • Co się działo w mieście pierwsze pięć miesięcy 1919 roku?
  • Ile czasu musiało upłynąć, zanim to quasi-państwo w pełni się „wykrystalizowało”?



Pozostało jeszcze 96% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Grażyna Antoniewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.