Tomasz Mateusiak

Wojna o konie przenosi się do sieci

Górale pracujący przy przewozach konnych w Tatrach mówią, że nie zarabiają kroci na turystach Fot. Tomasz Mateusiak Górale pracujący przy przewozach konnych w Tatrach mówią, że nie zarabiają kroci na turystach
Tomasz Mateusiak

W internecie powstała strona, która ma za zadanie oczernić górali pokazując ich „wielkie bogactwo”. Fiakrzy pracujący na drodze do Morskiego Oka zamierzają odnaleźć autora strony i oddać go pod sąd.

Część wozaków pracujących przy przewozie turystów na drodze do Morskiego Oka uważa, że padła ofiarą prześladowania ze strony obrońców zwierząt. Górale twierdzą, że są przez nich nękani w internecie.

Opowiadają, że nieustalona jeszcze osoba fotografuje i upublicznia zdjęcia ich prywatnych domów. Dodaje też przy tym komentarz, że budynki powstały z pieniędzy zarobionych na domniemanym cierpieniu zwierząt.

Fiakrzy zamierzają ścigać autora strony internetowej i chcą go postawić przed sądem.

Mają wielkie domy

Strona ma nazwę „Koniec z Morskim Okiem” i działa na portalu facebook.pl. Dotychczas opublikowano tam zdjęcia 20 domów w Bukowinie Tatrzańskiej, Białce i Brzegach.

Jest i dopisek, że mieszkają w nich ludzie pracujących przy przewozie turystów zaprzęgami konnymi. Autor strony dodaje, że robi to by „pokazać bogactwo i zamożność fiakrów z Morskiego Oka, którzy dorobili się swych posiadłości na cierpieniu zwierząt”.

Zachęca internautów, by fotografowali dla niego kolejne budynki należące do wozaków i apeluje do turystów by przyjeżdżając na Podhale nie zatrzymywali się na noclegi w pokazywanych nieruchomościach.

„Dzięki temu ci ludzie nie będą zarabiać” - głosi podpis na stronie.

Ciężko pracujemy

Stanisław Chowaniec, prezes Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka nie kryje, że takie zachowanie jest skandaliczne.

- Ktoś chce nas oczernić pokazując nasze „mityczne bogactwo”. Jednak na Podhalu wielu ludzi ma duże domy, w których przyjmuje turystów. Na taki majątek pracowały całe pokolenia np. podczas wyjazdów do USA - dodaje Chowaniec.

Przekonuje, że fiakrzy nie dorobili się domów tylko na przewozach. Dowód? W Brzegach mieszka jeden z wozaków. To ubogi człowiek i i ma dom naprawdę o średnim standardzie. Zdjęcia jego budynku jednak nie ma w internecie.

Górale pójdą do sądu?

Jak opowiada Chowaniec jego stowarzyszenie w reakcji na obrażającą górali stronę zamierza wynająć prawnika, ustalić kto stoi za szkalującą publikacją i oddać tę osobę do sądu.

- Moim zdaniem ten portal stworzyli ekolodzy, którzy od lat nas atakują i publicznie twierdzą, że męczymy konie co faktycznie się nie dzieje - wyjaśnia Andrzej Mąka, kolejny z fiakrów.

Dlatego nie będzie się zastanawiał i jeśli jego dom pojawi się na tej stronie internetowej to doskieruje do sądu pozew przeciwko jej autorowi.

Obrońcy praw koni odrzucają podejrzenia.

- Nie wiem kto tę stronę stworzył - mówi Beata Czerska, prezes Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Sama odkryła ją dopiero kilka dni temu. Jej organizacja nie jest jej autorem. Nie chce komentować doniesień czy zdjęcia domów obrazują prawdę o majątkach górali pracujących w Morskim Oku.

Czerska przekonuje jednak, że koniom w Tatrach dzieje się krzywda co ona sama i jej stronnicy wielokrotnie już udowodnili.

Pomówienie i stalking

Jeśli faktycznie dojdzie do procesu przeciwko autorom strony „Koniec z Morskim Okiem” to wydaje się, że górale są na wygranej pozycji.

- Co prawda prawo nie zakazuje publikowania w sieci zdjęć prywatnych domów, ale w sytuacji, gdy fotografia budynku opatrzona jest podpisem, że „powstał dzięki pieniądzom z męczenia zwierząt” uderza w dobro osobiste właścicieli tych nieruchomości - mówi Anna Rafalska, prawniczka z Katowic. Za to grozi odpowiedzialność finansowa.

- Całą sprawę można też potraktować jako stalking, czyli uporczywe nękanie górali. Dobry prawnik na pewno będzie miał co robić - dodaje Anna Rafalska.

Tomasz Mateusiak

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.