Jolanta Gromadzka - Anzelewicz

Wojciech Wiśniewski: My się bawimy z rakiem w chowanego. Tylko że on zawsze nas znajduje [ROZMOWA]

Wojciech Wiśniewski: My się bawimy z rakiem w chowanego. Tylko że on zawsze nas znajduje [ROZMOWA] Fot. 123RF
Jolanta Gromadzka - Anzelewicz

Dramatyczny raport Fundacji Onkologicznej Alivia: System opieki onkologicznej wymaga radykalnych zmian. Na 19 najczęstszych nowotworów tylko w raku jajnika polskie pacjentki mają taki sam dostęp do nowoczesnych leków jak w innych krajach UE - twierdzi Wojciech Wiśniewski z Fundacji Alivia.

Wojciech Wiśniewski: My się bawimy z rakiem w chowanego. Tylko że on zawsze nas znajduje [ROZMOWA]

Raport fundacji „Alivia” podaje, że w ciągu ostatnich 15 lat roczna zachorowalność na choroby nowotworowe zwiększyła się o 41 procent. To szokujące są dane...

Nas też te dane zaszokowały. Eksperci, którzy uczestniczyli w przygotowaniu dla nas raportu na temat dostępu pacjentów onkologicznych do terapii lekowych w Polsce na tle aktualnej wiedzy medycznej - twierdzą wręcz, że przez Polskę przetacza się „onkologiczne tsunami”. Rak jest dziś pierwszą przyczyną zgonów kobiet w wieku produkcyjnym. I drugą przyczyną zgonów mężczyzn w tym samym przedziale wiekowym. Przerażające jest też to, że liczba zachorowań wzrośnie o kolejne 41 procent do końca przyszłej dekady. Absolutnie nie jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego w sytuacji gdy w ciągu 15 lat rak odebrał życie grupie pacjentów, która równa jest liczbie mieszkańców Warszawy i Bydgoszczy łącznie, do tej pory nie podjęto w naszym kraju żadnych działań natury strategicznej. Profesor Jacek Jassem od lat walczy o realizację programu strategii walki z rakiem, jednak politycy nie chcą go słuchać. Dlaczego w Polsce udaje się, że nie ma tego problemu? Dlaczego efektywność systemu opieki onkologicznej w Polsce poprawia się cztery razy wolniej niż na przykład w Czechach?

Absolutnie nie jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego w sytuacji gdy w ciągu 15 lat rak odebrał życie grupie pacjentów, która równa jest liczbie mieszkańców Warszawy i Bydgoszczy łącznie, do tej pory nie podjęto w naszym kraju żadnych działań natury strategicznej

Wynika z tego, że nasz system opieki zdrowotnej nie jest przygotowany na taki wzrost zachorowań na raka?

Nie jest, bo wciąż nie podjęto w Polsce decyzji, by onkologii nadać priorytet. Nie jesteśmy przygotowani do takiej lawiny zachorowań, bo mamy za mało lekarzy specjalistów, i to na wszystkich poziomach: za mało patomorfologów, onkologów klinicznych, za mało rehabilitantów, którzy by się specjalizowali w rehabilitacji chorych po leczeniu onkologicznym. Centra onkologii są wprost oblężone przez pacjentów. Im placówka ma lepszą renomę, tym kolejki do niej są większe. To też rodzi pewną patologię - lekarze mają za mało czasu dla pacjentów. Wielu z nich doświadcza więc traumy zaraz po wejściu do takiego ośrodka. Nie mamy też standardów. Pacjent onkologiczny, który chciałby się dowiedzieć, co mu się należy, nigdzie takich informacji nie otrzyma. W Polsce nie ma bowiem standardów postępowania terapeutycznego, do których pacjent mógłby sięgnąć. Nie wiemy też, czym dysponujemy, czego potrzebujemy, jakie stoją wyzwania.

Nie na wszystko nas stać....

Ależ my też zdajemy sobie z tego sprawę. Jednak bez wyznaczenia sobie jakichś celów, które byłyby mierzalne, poddane publicznej kontroli - bo to z naszych pieniędzy - podatników i pacjentów - nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy nasz system jest gotowy albo będzie gotowy w przyszłości. My się bawimy z rakiem w chowanego. Tylko że on zawsze nas znajduje. My nigdy tej gry nie wygramy. Żałuję, że polscy pacjenci onkologiczni nie są jak smog. Bo smog jest tym, co nas truje od dawna, ale dopiero od niedawna problem ten ujrzał światło dzienne. Podobnie jest z onkologią w Polsce. My wiemy, że ci pacjenci umierają w szpitalu, w hospicjum, i tylko dlatego że ich nie widać, nikt do tej pory nie zdecydował, że trzeba coś z tym zrobić. My się na to nie godzimy.


My się bawimy z rakiem w chowanego. Tylko że on zawsze nas znajduje. My nigdy tej gry nie wygramy. Żałuję, że polscy pacjenci onkologiczni nie są jak smog. Bo smog jest tym, co nas truje od dawna, ale dopiero od niedawna problem ten ujrzał światło dzienne.

Z raportu wynika również, że chorzy na raka mają też w Polsce znacznie mniej szans na wygranie z chorobą niż np. w Czechach...

Wskaźnik pięcioletnich przeżyć jest takim probierzem skuteczności w opiece onkologicznej. W Polsce średnio pięć lat od diagnozy przeżywa 41 pacjentów na stu. W krajach, które najlepiej sobie radzą z chorobami nowotworowymi, wskaźnik ten sięga nawet 65. Ale na przykład w sąsiadujących z nami Czechach, gdzie nie wydaje się na opiekę zdrowotną dużo więcej niż u nas, ta skuteczność zwiększyła się czterokrotnie szybciej niż w Polsce, bo w ciągu siedmiu lat. Zadzwoniłem do mojej czeskiej koleżanki z podobnej organizacji jak nasza i zapytałem, jak oni to zrobili. A ona powiedziała mi o dwóch rzeczach. Po pierwsze, stworzono tam rejestry medyczne, czyli system monitorowania tego, co dzieje się z pacjentem. W Polsce, choć wydajemy dziesiątki miliardów na opiekę zdrowotną - nie wiemy, co za to mamy. Nie monitoruje się tego, ile żyje pacjent, jaka jest jakość tego życia, czy kontynuuje leczenie itd. Opowiedziała mi też o ośrodkach typu Breast Cancer Unit, czyli koncentrujących się na leczeniu określonego rodzaju nowotworu. Bo skutecznie leczy się raka tam, gdzie się leczy wielu pacjentów. W Czechach stworzono sieć takich ośrodków oferujących najlepszą opiekę. W Polsce za leczenie raka bierze się każdy - od szpitala powiatowego, przez szpitale marszałkowskie, po centra onkologii. Jeśli tylko ma odpowiednią liczbę personelu, łóżka itp., może się zajmować onkologią. Nie zawsze jest to rozwiązanie dobre. A jeżeli nawet sobie to wszystko dobrze poukładamy, musimy dać onkologom narzędzia, by mogli przedłużać życie tym pacjentom. A tych narzędzi, w postaci nowoczesnych, innowacyjnych terapii onkologicznych, brakuje. Przede wszystkim to udowodnił nasz raport.

Jeszcze w sierpniu ubiegłego roku, podczas Letniej Akademii Onkologii, chwalił Pan, że coś wreszcie drgnęło i zarejestrowano w Polsce kilka nowych, niedostępnych dotąd dla chorych leków onkologicznych.

Dostrzegliśmy, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy poprawiła się sytuacja wielu grup pacjentów. Nie sposób nie zauważyć, że ta dostępność na przykład dla chorych z rakiem piersi, jajnika, trzustki, a ostatnio - nowotworów onkohematologicznych, poprawiła się. Natomiast wyzwania są porównywalne do zaniedbań. Ten raport również pod tym względem nas zaskoczył.

Dlaczego?

Okazało się, że na 19 nowotworów złośliwych najczęściej występujących w Polsce tylko w raku jajnika pacjentki mają dostęp do takiego samego arsenału leków, jaki przewidują międzynarodowe standardy. Aż 53 procent nowoczesnych leków onkologicznych zarejestrowanych w ciągu ostatnich 12 lat w Unii Europejskiej w ogóle nie jest dostępnych dla polskich pacjentów. A do połowy tych, z których mogą oni teoretycznie korzystać, na przykład w ramach tak zwanych programów lekowych finansowanych przez NFZ, mają dostęp ograniczony.

Aż 53 procent nowoczesnych leków onkologicznych zarejestrowanych w ciągu ostatnich 12 lat w Unii Europejskiej w ogóle nie jest dostępnych dla polskich pacjentów.

Dlaczego?

Bo kryteria tych programów, a więc warunki, które chory musi spełnić, by się do nich dostać, są bardzo restrykcyjne i zawężają grupę pacjentów mogących z nich korzystać. Nie gwarantują one dostępu do leków wszystkim pacjentom, którzy mogą być beneficjentami danej terapii.

NFZ stara się wydać jak najmniej pieniędzy....

Wydatki publiczne na leki w Polsce należą do najniższych w Europie. Natomiast wydatki na innowacyjne leki onkologiczne stanowią mniej niż 2 procent środków przeznaczonych przez NFZ na budżet refundacyjny. A trzeba wiedzieć, że najnowsze tak zwane terapie celowane są tak drogie, że z własnych środków pacjent nie jest w stanie ich sfinansować.

***

Zbierają pieniądze

Pomoc w zdobyciu leku, który nie jest jeszcze w Polsce zarejestrowany lub jest zarejestrowany, ale nie jest refundowany lub jest refundowany, ale pacjent nie spełnia kryteriów włączenia do programu lekowego - oferują organizacje pozarządowe, które zbierają pieniądze w ramach 1 proc. W ramach programu „Skarbonka” Fundacja Alivia tylko w 2016 roku wsparła chorych kwotą 3 mln zł. Fundacja „Rak’N’ROLL - Wygraj życie” pomogła od chwili powstania ponad stu pacjentom. Pomaga też Fundacja „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową” i wiele innych.

Jolanta Gromadzka - Anzelewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.