Władze Opery Bałtyckiej odpowiadają na kontrolę PIP

Czytaj dalej
Fot. Karolina Misztal
Ewa Andruszkiewicz

Władze Opery Bałtyckiej odpowiadają na kontrolę PIP

Ewa Andruszkiewicz

Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała Operę Bałtycką w Gdańsku. - Każda kontrola jest kontrolą dobrą, bo weryfikuje nasze procedury. Nie jest jednak prawdą, o czym mówią w mediach niektórzy związkowcy, że pracownicy są wykorzystywani ponad miarę i że w placówce dochodzi do rażącego łamania prawa - tłumaczy w dyrektor opery, prof. Warcisław Kunc.

Przypomnijmy, że kontrola PIP odbyła się w Operze Bałtyckiej właśnie na zlecenie związków zawodowych, które zarzuciły jej władzom nieprzestrzeganie prawa pracy i obowiązujących w teatrze regulaminów.

- Celem kontroli była ocena wybranych zagadnień z zakresu prawnej ochrony stosunku pracy ze szczególnym uwzględnieniem czasu pracy, wynagrodzenia za pracę, prawidłowości nawiązywania i rozwiązywania stosunku pracy, zatrudniania cudzoziemców oraz przepisów i zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Postępowanie kontrolne wykazało szereg nieprawidłowości, głównie w zakresie wynagrodzeń i czasu pracy, jak też nawiązania stosunku pracy - poinformował nas w poniedziałek Piotr Prokopowicz, z-ca okręgowego inspektora pracy w Gdańsku.

Dyrektor opery zapewnia, że nie chce walczyć ani z pracownikami, ani z inspekcją pracy, z częścią jej zaleceń, jak mówi, po prostu nie może się zgodzić.

- Chodzi m.in. o polecenie, żebym w przypadku zaniżenia danemu pracownikowi stawki za występ ponadnormowy dokonał jej wyrównania. Wszystko sprowadza się w tym przypadku do odmiennej interpretacji naszego dotychczasowego regulaminu wynagradzania. Uważam, że skoro, zgodnie z jego zapisami, to dyrektor ustala wysokość wynagrodzeń ponadnormowych, to związki zawodowe muszą liczyć się z tym, że może ona ulegać zarówno zwiększaniu, jak i zmniejszaniu. Jeżeli jednak sąd uzna, że interpretacja PIP jest słuszna, to się do niej dostosujemy - mówi dyrektor Kunc.

Kolejny punkt sporny dotyczy zalecenia inspekcji pracy o przekształceniu zawartych z 11 pracownikami umów o dzieło w umowy o pracę. Jak się okazuje, osoby te już od dawna zatrudnione są w placówce na etatach.

- Umowy o dzieło zostały zawarte po to, aby nie łamać prawa. Tancerze, których zatrudnialiśmy we wrześniu, nie posiadali ważnych badań lekarskich. Na umowach o dzieło przepracowali zaledwie kilka dni, później przeszli na umowę o pracę. Jeśli teraz mielibyśmy dokonać przekształceń w tamtych umowach, złamalibyśmy prawo w zakresie zatrudniania pracowników bez aktualnych orzeczeń lekarskich - kontynuuje dyrektor Kunc. - Mamy także zupełnie odmienne zdanie na temat reprezentacji i obrony pracowników przez związki zawodowe w indywidualnych sprawach pracowniczych. Nie wiemy, na jakiej podstawie wysnuty został wniosek, że każdy pracownik, wezwany na rozmowę do pracodawcy, ma prawo poprosić członka związku zawodowego, by w tej rozmowie uczestniczył. Przepis wskazany przez PIP w moim odczuciu nie daje takiego prawa. Nie mogę się na to zgodzić, bo doprowadzi to do kompletnego paraliżu pracy w operze. Pozostałe punkty wystąpienia pokontrolnego, które nie są dyskusyjne, przyjmuję - dodaje dyrektor Kunc.

Chodzi m.in. o formułowany przez związkowców zarzut tworzenia przez władze opery stanowisk pracy, nie figurujących w regulaminie organizacyjnym teatru.

- Faktem jest, że powołałem stanowisko kierownika orkiestry. Złożyliśmy już do Urzędu Marszałkowskiego nowy projekt regulaminu organizacyjnego, który w ciągu dwóch-trzech tygodni powinien zostać wdrożony w życie. To uchybienie zostanie więc natychmiast usunięte - zapewnia dyrektor Kunc.

Wraz z komentarzami dotyczącymi kontroli inspekcji pracy, nie milkną także głosy wokół sporu między władzami opery a związkami zawodowymi o wysokość wynagrodzeń pracowników.

Nie możemy być dalej w sporze zbiorowym z Solidarnością. Nie możemy być wszyscy dalej zakładnikiem liderów jednego związku zawodowego

- Mam nadzieję, że do końca tygodnia dojdzie do podpisania porozumienia. To dobra i potrzebna propozycja płacowa. W przeciwnym razie proces negocjacji rozpocznie się na nowo. Nie możemy być dalej w sporze zbiorowym z Solidarnością. Nie możemy być wszyscy dalej zakładnikiem liderów jednego związku zawodowego - podsumowuje dyrektor Kunc.

ewa.andruszkiewicz@polskapress.pl

Ewa Andruszkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.