W tworzeniu muzyki nigdy nie idziemy na kompromis. Tandeta to nasz wróg

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Krystyna Trzupek

W tworzeniu muzyki nigdy nie idziemy na kompromis. Tandeta to nasz wróg

Krystyna Trzupek

,,Lachy” to najnowszy singiel z nadchodzącej płyty formacji Jahbestin. W teledysku w roli głównej wystąpił znany aktor Jakub Świderski. Klip jest wielką promocją powiatu limanowskiego.

Wracacie po pięciu latach z nowym krążkiem i świetnym brzmieniem. Najnowszy singiel Jahbestin pt. ,,Lachy” to smash hit. Skąd pomysł na ten wideoklip?

Pomysł na tego typu teledysk dojrzewał w nas już od dłuższego czasu. Chcieliśmy pokazać piękno naszego regionu. W projekt zaangażowaliśmy Wojtka Węgrzyna z Nowego Sącza, który obecnie mieszka w Warszawie. Autorem tekstu jest Jahbestin i Bracia Mól.

Teledysk robi wrażanie, dzięki dobrej grze Jakuba Świderskiego, który jest bohaterem klipu.

Zdecydowanie. Wojtek Węgrzyn zaprosił do współpracy Jakuba Świderskiego, popularnego polskiego aktora, znanego głównie z ostatniego filmu Braci Węgrzyn ,,Wściekłość” czy np. seriali telewizyjnych, takich jak: Klan, Przyjaciółki, Hotel 52 i innych. Cały teledysk można obejrzeć na kanale youtube:ZIONTV

To teraz trochę o fabule klipu.

Teledysk ukazuje ciekawe zakątki przyrodnicze i architektoniczne powiatu limanowskiego, zachęca do turystyki pieszej po regionie, propaguje zdrowy styl życia i kultywowanie muzyki lokalnej. Przedstawia człowieka osiągającego sukces zawodowy w stolicy, który pochodzi z Limanowej. Podczas podróży do pracy warszawskim metrem, bohater przenosi się myślami do limanowskiej krainy, którą bardzo dobrze zna, kocha i za którą tęskni.

Jakuba Świderskiego urzekły ,,Limanowskie góry, limanowskie doliny (…) życie bez zgiełku, gdzie mógł bez lęku powietrze wdychać, ze źródła pić prosto”?

Zarówno Jakuba Świderskiego jak i Wojciecha Węgrzyna urzekły te strony. Klip był realizowany przez 3 dni, z czego 2 właśnie na terenie Limanowszczyzny, gdzie pokazaliśmy im kilka naprawdę fajnych miejsc, gdzie mogli odpocząć od zgiełku dużego miasta, mimo że tak naprawdę byli w pracy (śmiech).

Dlaczego Limanowa? Wasze korzenie są bardziej sądeckie.

Nasze rodzinne strony to Nowy Sącz w nim się wychowaliśmy, kończyliśmy szkoły i stawialiśmy pierwsze muzyczne kroki. W 2004 r. przeprowadziliśmy się do Limanowej. Od razu urzekł nas Beskid Wyspowy i ludzie, którzy przyjęli nas jak ,,swoich”.

Trochę więcej na temat nowego albumu. Czym nas zaskoczy?

Nowy album ukaże się już na początku 2018 roku a dokładnie w styczniu, na pewno przed premierą zaprezentujemy jeszcze dwa single, które już są przygotowywane. Krążek będzie się różnił od poprzednich naszych produkcji, postawiliśmy na jakość brzemienia, na żywe instrumenty i dopracowanie własnej techniki wokalnej. Na nowej płycie każdy znajdzie coś dla siebie będzie troszkę reggae, folku, hip hop-u, do tego ciekawe aranżacje.

No właśnie, mieszanka rapu, reggae, ragga i funku. Jak zdefiniować Wasz styl muzyczny?

Teraz do tego wszystkiego doszedł folk, hmmm... Po tak długim czasie robienia reggae czy hip hopu i eksperymentowania z różnymi dźwiękami i gatunkami muzycznymi doszliśmy do wniosku, że nie będziemy się klasyfikować. Naszym celem jest robienie dobrej muzyki, która trafi do wszystkich ludzi.

Jest zapotrzebowanie na tego rodzaju muzykę, która powiedzmy jest trochę... nowatorska?

Po utworze ,,Lachy” widać, że tak. Usłyszeliśmy naprawdę dużo ciepłych komentarzy na temat tego singla, właśnie od zwykłych ludzi, co nas bardzo cieszy, ale też od hip-hop-owców czy ludzi związanych z reggae. To taki lokalny patriotyzm, który wypełnia muzyczną lukę w regionalnej muzyce. Na nowym krążku na pewno usłyszycie jeszcze kilka utworów z pogranicza folku oraz hip hop-u czy reggae. Zarówno nasi starzy fani jak i nowi znajdą coś dla siebie.

Niektóre Wasze teksty, jeszcze z początku aktywności zespołu są twarde, bezkompromisowe. Do jakich odbiorów najczęściej trafia Wasza muzyka?

Nasze utwory trafiają do świadomych słuchaczy którzy umieją odróżnić białe od czarnego. W dzisiejszych czasach jest tak dużo bezwartościowej muzyki. My chcemy pokazać, że można nie iść na ustępstwa, tylko pisać i grać to, co w duszy siedzi, czyli prawdę, bo ona jest najważniejsza. W muzyce jak w życiu, liczy się szczerość i słuchacze potrafią odróżnić muzykę od tandety.

Można Was znaleźć też gościnnie na płytach innych artystów?

Tak jasne, zagościliśmy na kilku produkcjach w całym kraju, m.in. na ostatniej płycie legendarnego zespołu Pudelsi, na wszystkich czterech składankach ,,Drużyny Mistrzów”, pojawiliśmy się również na krążku znanego Kieleckiego Rapera Pęka ,,Jak feniks z popiołów” w utworze ,,Po co?”, a także na krążku gliwickiego rapera VIRUZa ,,Pamiętaj jesteś kimś” w utworze ,,Drzewo Joshue”.

Początki zespołu sięgają 2000 roku. Czy przez te 17 lat zespół przeszedł dużą metamorfozę?

Może nie do końca dużą, ale przeszedł (śmiech). Ze składu odszedł Kyjos Krzysztof Chmielowski oraz Gustek Marcin Konar, a Eraspe zamienił gramofony na mikrofon. Od 2004 roku już we dwóch tworzymy główny człon zespołu Jahbestin czyli Eraspe & Webster. W 2008 roku do składu doszedł Tomash jako nasz hypeman, czyli osoba na chórkach.

Koncerty wykonujemy zazwyczaj z żywym zespołem i wtedy na scenie jest nas ok. 9 osób i wychodzi to naprawdę super. Przy okazji chcieliśmy zaprosić do współpracy wszystkich organizatorów, gminy, miasta. Zapewniamy dobrą zabawę z prawdziwym przekazem.

Bóg i bestia. Skąd pomysł na taką nazwę grupy?

Każdy z nas ma w sobie trochę dobra i troszkę zła, czyli z jednej strony jest Pan Bóg, a z drugiej szatan, równowaga, jak yin i yang czyli Jahbestin dobro i zło.

W 2004-2006 roku zespół rezydował na Wyspach, gdzie powstały pierwsze mixtape’y. To tam zrodził się pomysł na organizację ,,ZION Studio”?

Dokładnie, nazwę wymyśliliśmy w Anglii.

Po powrocie do Polski od razu otworzyliśmy w Krakowie ,,ZION” Studio, które z czasem rozrosło się do wydawnictwa płytowego, wypożyczalni sprzętu nagłaśniającego oraz organizacji koncertowej.

Na dzień dzisiejszy jako firma ,,ZION” realizujemy jeszcze video, teledyski, reklamy, relacje z koncertów, wywiady.

A co z cyklem ,,Na Raz”?

O, fajnie że pytasz. Projekt ,,Na raz” będzie kontynuowany. Już po wakacjach rusza 3 edycja. Teraz jesteśmy na etapie zbierania materiału. Projekt ma na celu promowanie ambitnej muzyki, stawiamy raczej na młodych wykonawców, ale i nie tylko. Artyści poprzez video jednoujęciowe mogą się pokazać szerszej publiczności. Jeśli ktoś jest zainteresowany współpracą, to prosimy o kontakt na adres Zionstudio@op.pl.

To teraz zdradźcie plany na najbliższą przyszłość.

Plany są dość mocno koncertowe i związane z muzyką, zapraszamy już 11 czerwca do Dębicy, gdzie gościnnie wystąpimy z Kasią Godzisz na dniach miasta, 8 lipca zagramy na festiwal ,,Mini Reggae Fest” w Ustroniu. 21 października będziemy świętować dziewiąte urodziny ,,ZION” w Krakowie, na których oczywiście zagramy, a gwiazdą wieczoru będzie Don Gural Esko. W najbliższych planach jest także dokończenie albumu, wydanie go i ruszenie w pełną trasę koncertową. Na swoim koncie mamy dużo koncertów, ale na swoje tak zwane ,,5 minut” cały czas czekamy.

W takim razie tego Wam życzę.

Dziękujemy i pozdrawiamy wszystkich czytelników „Gazety Krakowskiej”.

Krystyna Trzupek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.