W powiecie chojnickim zlekceważyli ostrzeżenie i nie poinformowali o burzy!

Czytaj dalej
Fot. Przemyslaw Swiderski
Anna Klaman

W powiecie chojnickim zlekceważyli ostrzeżenie i nie poinformowali o burzy!

Anna Klaman

Gminy Brusy, Czersk i Konarzyny nie zostały w piątek powiadomione o możliwości wystąpienia burz. Bo w starostwie wyłączyli już komputery.

Komunikat z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego z piątkową prognozą IMGW z Gdyni przesłano do Starostwa Powiatowego w Chojnicach dokładnie o godz. 14.27. Wówczas było to jeszcze ostrzeżenie drugiego stopnia, choć później stało się jasne, że realne zagrożenie jest najwyższe w trzystopniowej skali.

Ale, jak sprawdziliśmy, nawet to ostrzeżenie nie dotarło do poszczególnych gmin w powiecie chojnickim. Burmistrz Chojnic Arseniusz Finster wypowiadał się przed kamerami telewizyjnymi, że gminy je dostały, ale... minął się z prawdą.

Wydział bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Starostwie Powiatowym w Chojnicach nie stanął na wysokości zadania. - De facto komunikat nie poszedł - przyznał wczoraj „Pomorskiej” dyrektor Andrzej Nogal. - Akurat nie było wszystkich pracowników, a komputery były już powyłączane. Ale tak, ja i pan starosta dostaliśmy powiadomienia na nasze komórki. To tzw. alert. Uznaliśmy, że nie było jednak sensu nigdzie dalej dzwonić. To już było przecież po 15, wszystkie urzędy i tak już nie pracowały. Co mieliśmy z tym zrobić? Nie było przecież do kogo i jak, bo było już po godzinach pracy.

Nogal dodaje, że gdyby komunikat IMGW w Gdyni był trzeciego stopnia, to wówczas decyzja byłaby pewnie inna, ale przecież takie ostrzeżenia zdarzały się ostatnio bardzo często.

- Gdybyśmy komunikat dostali, na pewno zamieścilibyśmy go od razu na swojej stronie internetowej i przekierowali go na popularny portal - wizjęlokalną.pl - mówi Bogdan Danecki z Urzędu Miejskiego w Czersku. - Jeszcze specjalnie zadzwoniłem do kolegów, by się upewnić, czy może oni dostali. Ale - nie, nie dostali.

Dodajmy, starosta Stanisław Skaja jeszcze przed naszą rozmową z dyrektorem Nogalem zapewniał, że komunikat IMGW na pewno został wysłany do wszystkich gmin. - Na sto procent! - twierdził.

Sam Nogal nie ma sobie jednak nic do zarzucenia, bo, jak stwierdza, tego typu komunikaty były za częste i wielokrotnie się nie sprawdzały! Dziwi się natomiast jednocześnie, że organizatorzy obozu harcerskiego w Suszku nie zawiadomili jego wydziału o swojej obecności i nie poprosili o przesyłanie takich ostrzeżeń, jak się podobno wcześniej działo. - Nie dostaliśmy w piątek informacji - mówi Barbara Rydygier, zastępca wójta gminy Konarzyny. - Wcześniej, gdy się pojawiały, publikowaliśmy je je na stronie.

Z kolei w Urzędzie Miejskim w Chojnicach nie ma nawet takiej praktyki. Jak mówi Tomasz Augustyn, komunikatów wcale nie zamieszczają, tylko rozsyłają je dalej poszczególnych wydziałów w urzędzie, w tym Straży Miejskiej. Archiwalne komunikaty - z czerwca, lipca i sierpnia są tylko na stronie gmin Czersk i Brusy. - My je publikujemy na bieżąco, ale potem szybko usuwamy - mówi Rydygier. - Zrezygnowaliśmy też z powiadamiania sms-owego mieszkańców. W systemie mamy aż czterystu odbiorców, teraz dostają inne bieżące komunikaty, ale już nie pogodowych. Sami o to prosili. Otrzymywaliśmy wiele sygnałów, że są one niepotrzebne, bo się po pierwsze nie sprawdzają, po drugie - są za częste i po trzecie - wzbudzają strach.

Do tego ostrzeżenia z IMGW w Gdyni dotyczą całego województwa pomorskiego, a nie konkretnego obszaru jak powiat chojnicki.

Bogdan Danecki z zarządzania kryzysowego z Urzędu Miejskiego w Czersku twierdzi, że bardziej dokładne prognozy dla tego obszaru powinna przesyłać najbliższa jednostka - Stacja Hydrologiczno-Metereologiczna w Chojnicach. - Przecież mamy ją na miejscu - mówi. - Przymierzałem się do tego tematu wcześniej. Myślę, że teraz, po tym, co nas spotkało, będą takie zmiany. Faktem jest, że wiele spraw z zarządzania kryzysowego jest niedogranych, bywa że szwankuje komunikacja. Już wiele razy jakaś z naszych gmin nie dostała komunikatu, a inne - tak. Nie mam też wątpliwości, że takie powiatowe centra zarządzania kryzysowego powinny być całodobowe, bo tylko wtedy mają sens. A do mnie, zapewniam, można dzwonić o każdej porze. Na pewno zareagujemy.

A jak było w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie tucholskim?

- Żadne ostrzeżenia, w żadnej formie do nas nie dotarły. Nie było powiadomień sms-owych, nie zawyły syreny - zarzeka się Iwona Kobus, sołtys Raciąża w gm. Tuchola.

Anna Klaman

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.