Sylwia Arlak

W najbardziej chronionej w Stanach budowli jest wszystko, by zaspokoić potrzeby lokatora [wideo]

Sylwia Arlak

W Białym Domu jest m.in. basen, sala kinowa i Gabinet Owalny, w którym zapadają najważniejsze dla Amerykanów decyzje.

Prezydent Harry Truman opisywał go jako luksusowe więzienie, albo Wielki Biały Pierdel. 132 pokoje, do których prowadzi 412 drzwi. 32 łazienki, osiem klatek schodowych, trzy windy, 28 kominków, baseny, bieżnie, sale do kręgli, pokój bilardowy, sala kinowa. A przy ogrodzie kort tenisowy, pole do golfa, boisko do koszykówki oraz ścieżka do biegania. Wysoki na 21 metrów budynek zbudowany w stylu neoklasycystycznym. Cztery piętra. Biały Dom robi niemałe wrażenie. Cały teren jest monitorowany 24 godziny na dobę, a przestrzeń powietrzna jest zamknięta w promieniu 48 kilometrów.

[gal]21487495;21487497;21487493;21487499;21487491[/gal]

Historia Białego Domu (wcześniej nazywanego jeszcze Pałacem Prezydenckim, Domem Prezydenckim czy Siedzibą Władz Wykonawczych) sięga 1 listopada 1800 roku, kiedy to zamieszkała w nim ówczesna głowa państwa John Adams. Zatrzymywali się tam wszyscy amerykańscy prezydenci. Nie dane było tam przebywać jedynie pierwszemu z nich - George’owi Washingtonowi. Polityk ten rozpoczął, co prawda, budowę budynku, ale zmarł na trzy lata przed oddaniem go do użytku.

Piętno odcisnęła na budynku wojna amerykańsko-brytyjska, gdy w 1814 roku został on niemal całkowicie zniszczony przez pożar. Przy odbudowie rezydencję wykończono na zewnątrz na biało, skąd - jak łatwo się domyślić - wzięła się nazwa Biały Dom. Nie sposób wymienić wszystkich pomieszczeń tej unikalnej budowli. Nie można jednak pominąć Gabinetu Roosevelta, który służy do spotkań prezydenta z przedstawicielami swojej administracji. To tam ogłaszane są najważniejsze nominacje w kraju. Gabinet Owalny jest najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniem w rezydencji, a w Centrum Prasowym odbywają się spotkania sekretarza prasowego Białego Domu z dziennikarzami. W sypialni Lincolna z kolei przechowywany jest jedyny zachowany rękopis przemówienia prezydenta Abrahama Lincolna wygłoszonego w listopadzie 1863 r. pod Gettysburgiem. W Sali Wschodniej (Bankietowej), będącej największym pomieszczeniem w rezydencji, odbywają się wydawane przez prezydenta wystawne przyjęcia. Skrzydło wschodnie kryje bunkier odporny nawet na atak nuklearny i pomieszczenia biurowe pierwszej damy oraz jej pracowników. Biały Dom jest pełen wspomnień.

I legend.

Podobno na strychu można niekiedy usłyszeć głos prezydenta Williama Henry’ego Harrisona. Po pomieszczeniach Białego Domu krążyć ma również duch prezydenta Andrew Jacksona i pierwszych dam Abigail Adams i Dolly Madison. Mówi się, że jeden z pokoi nazwano imieniem Abrahama Lincolna po tym, jak kilka osób zobaczyło tam ducha byłej głowy państwa.

O tej historii opowiadać miał nie tylko prezydent Franklin Delano Roosevelt, ale i jego sekretarz, który podobno widział Lincolna siedzącego na łóżku, gdzie wciągał buty. Pierwsza dama, żona prezydenta Calvina Coolidge’a, podobnie jak przebywająca z wizytą w Białym Domu holenderska królowa Wilhelmina przekonywała, że duch wychylał się z okna Gabinetu Owalnego. Pomimo krążących legend (i kilku incydentów), amerykańscy prezydenci wraz z rodzinami mogą czuć się w Białym Domu bezpiecznie, gdy czuwają nad nimi przez cały czas agenci Secret Service. Głośno było kilka lat temu o akcji z dronem, który wywołał alarm w Waszyngtonie. Urządzenie uderzyło w drzewo w ogrodzie Białego Domu i spadło na ziemię. Służby bezpieczeństwa zadziałały natychmiast. Okazało się, że dron był jedynie... zabawką urzędnika państwowego. Nie było więc mowy o niebezpieczeństwie. Ale nawet agenci Secret Service mają na swoim koncie porażki. W 2014 roku 42-letniemu uzbrojonemu w nóż mężczyźnie udało się przedostać przez płot otaczający Biały Dom. Na szczęście zatrzymano go przy drzwiach wejściowych, a po wszystkim wyciągnięto nauki, płot bowiem dodatkowo wzbogacono o ostre szpice. Do podobnego zdarzenia doszło w maju 1995 roku, gdy niejaki Leland Modjeski wspiął się przez ogrodzenie z pistoletem w garści. Agenci zastrzelili mężczyznę na trawniku. Pięć lat później służby specjalne postrzeliły w kolano Roberta Picketta, który celował z broni w Biały Dom. Strażnicy mają wszystko przemyślane. Każdemu z prezydentów, a także członkom ich rodzin nadają nawet specjalne kryptonimy. Do ustępującego prezydenta Baracka Obamy szepcząc do swoich mikrofonów zwracają się „Renegade”(zdrajca), do pierwszej damy Michelle Obamy - „Renaissance” (renesans). Choć „Renegade” wymyślił podobno sam Obama.

Prezydenci mają też możliwość dokonywania zmian w sposobie przyjmowania gości czy też wystroju wnętrz. I tak Franklin Delano Roosevelt zarządził budowę basenu, a Ulysses Grant przygotowanie pokoju bilardowego. Bieżni zażyczył sobie natomiast Bill Clinton, Richard Nixon - kręgielni.


Jakie sekrety kryje w sobie Biały Dom? Amerykańska dziennikarka zdradza tajemnice waszyngtońskiej rezydencji

Autor: Sylwia Arlak

Sylwia Arlak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.