Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

W gdańskim UCK naprawili chorym zastawki serca nowatorskimi metodami

Dzięki kardiochirurgom z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego ośmiu pacjentów wróciło do pełnej formy i nie musi już brać leków. Od lewej - prof. Domenico Fot. Karolina Misztal Dzięki kardiochirurgom z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego ośmiu pacjentów wróciło do pełnej formy i nie musi już brać leków. Od lewej - prof. Domenico Mazzitelli, pacjenci - Szymon i pani Krystyna oraz kardiochirurg z UCK dr Jacek Juściński
Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Nowatorskie operacje na otwartym sercu z udziałem światowej sławy kardiochirurgów z renomowanych ośrodków zagranicznych przeprowadzili specjaliści z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Pacjenci, którzy je przeszli, czują się świetnie, mogą uprawiać sport i nie muszą dożywotnio brać leków przeciwkrzepliwych i immunosupresyjnych (zapobiegających odrzuceniu przeszczepu), na które byliby skazani po innego typu zabiegach. Podnosi to zdecydowanie komfort ich życia.

- Były to operacje naprawcze zastawki aortalnej przeprowadzone dwiema nowatorskimi metodami dobranymi do indywidualnych potrzeb konkretnych pacjentów - tłumaczy dr n. med. Jacek Juściński z Kliniki Kardiochirurgii i Chirurgii Naczyniowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Pierwszą z nich, tzw. plastykę zastawki aortalnej z użyciem pierścienia HAART 300, wykonał pod nadzorem amerykańskiego kardiochirurga prof. J. Scotta Rankina - doktor Jacek Juściński. Drugą - równie unikatową operację, tzw. metodą Ozakiego, przeprowadził w UCK w styczniu br. prof. Domenico Mazzitelli z ośrodka kardiochirurgii w Monachium.

- Bardzo szybko się męczyłam i miałam płytki oddech - wspomina Krystyna Ociepka z Gdyni, operowana rok temu przez dr. Juścińskiego. Do kardiologa wybrała się, gdy objawy zaczęły się nasilać. Od tego momentu była już pod jego ścisłą kontrolą.

- Początkowo wykryto u mnie tętniaka blisko aorty - opowiada pani Krystyna. - Po jakimś czasie tętniak zaczął się powiększać. Na dodatek okazało się, że cierpię na niedomykalność zastawki aortalnej. Konieczna była operacja.

Na stół operacyjny w UCK pani Krystyna trafiła 28 czerwca 2016 roku.

- Podczas operacji implantowaliśmy pacjentce pierścień HAART 300 i zrekostruowaliśmy zniszczoną zastawkę - wyjaśnia dr Juściński. - Jednocześnie usunęliśmy tętniaka i wszczepiliśmy protezę aorty wstępującej. Rok po operacji pani Krystyna czuje się znakomicie. Po takim czasie lekarze mogą już mówić o pełnym sukcesie. W opinii lekarzy metoda ta jest nowa, ale bardzo obiecująca, gdyż pozwala zachować własną, naturalną zastawkę pacjenta i uniknąć konieczności jej wymiany na protezę mechaniczną lub biologiczną. Dodatkowo - dzięki zastosowaniu pierścienia aortalnego - pacjentka nie będzie musiała do końca życia przyjmować leków przeciwzakrzepowych i zapobiegających odrzuceniu sztucznej zastawki, która jest zawsze tworem obcym. Po pani Krysi z dobrodziejstw tej metody skorzystało również trzech innych pacjentów. Na dziś zaplanowany jest kolejny, piąty już taki zabieg.

Metoda ta jest nowa, ale bardzo obiecująca, gdyż pozwala zachować własną, naturalną zastawkę pacjenta i uniknąć konieczności jej wymiany na protezę mechaniczną lub biologiczną. Dodatkowo - dzięki zastosowaniu pierścienia aortalnego - pacjentka nie będzie musiała do końca życia przyjmować leków przeciwzakrzepowych i zapobiegających odrzuceniu sztucznej zastawki.

Równie unikatową w Polsce operację przeszedł w styczniu br. 17-letni Szymon Pawelczak, uczeń Szkoły Gastronomicznej w Nowym Dworze Gdańskim.

- O tym, że syna czeka operacja serca, wiedzieliśmy od dawna - mówi jego mama Ewelina Pawelczak. - W czwartej dobie po urodzeniu pediatra wykrył w jego sercu szmery. Okazało się, że to objaw wrodzonej wady serca i że zniekształconą zastawkę aortalną będzie trzeba z czasem wymienić.

Przez te wszystkie lata chłopcem opiekowała się w poradni kardiologicznej dla dzieci przy UCK dr Joanna Kwiatkowska. To ona zdecydowała, że nadszedł moment, w którym trzeba Szymkowi wymienić zastawkę aortalną. Zespół kardiochirurgów z prof. Domenico Mazzitellim dokonał tego metodą Ozakiego.

- Metoda Ozakiego polega na tym, że w sytuacji gdy zastawka aortalna jest już tak dalece zniszczona, że nie da się jej naprawić, odbudowuje się ją z płatków osierdzia wołowego specjalnie przygotowanego metodami inżynierii tkankowej - wyjaśnia dr Juściński. - Taka zastawka jest „szyta na miarę”, gdyż kardiochirurg w trakcie operacji wycina z tego materiału płatki zastawki tak, aby pasowały do serca pacjenta. Po Szymonie metodą Ozakiego zoperowano jeszcze trzech pacjentów.

- Moje życie po operacji jest wspaniałe - cieszy się chłopak. - Przed zabiegiem wciąż musiałem się pilnować, nie wolno mi było ćwiczyć na wuefie. Teraz mogę biegać, grać w piłkę nożną.

- Więcej go w domu nie ma niż jest - dodaje, śmiejąc się, tata Szymona - Jarosław.

Przed zabiegiem wciąż musiałem się pilnować, nie wolno mi było ćwiczyć na wuefie. Teraz mogę biegać, grać w piłkę nożną.

Dlaczego zastawka aortalna jest taka ważna?

- Ponieważ umożliwia prawidłowy przepływ krwi z lewej komory serca do całego ciała - tłumaczą kardiochirurdzy. - Jest swego rodzaju strażniczką funkcji całego organizmu, gdyż zapobiega cofaniu się krwi do serca i zapewnia prawidłowe ukrwienie wszystkich narządów.

jolanta.gromadzka@polskapress.pl

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.