Urzędnicy zawiedli przy powodzi? Śledczy stawiają pytania

Czytaj dalej
Fot. Piotr Hukało
Szymon Zięba

Urzędnicy zawiedli przy powodzi? Śledczy stawiają pytania

Szymon Zięba

Do 18 grudnia przedłużono postępowanie w sprawie lipcowej powodzi, która wyrządziła duże szkody w mieście i w czasie której tragicznie zginęło dwóch mężczyzn. Jednak nic nie wskazuje na to, by śledczy zamknęli w tym czasie sprawę.

Jak udało nam się dowiedzieć, już w tej chwili zgromadzono setki stron dokumentów materiału dowodowego, a Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, która przejęła postępowanie, wystąpiła do wielu lokalnych instytucji o przekazanie dokumentów i informacji dotyczących m.in. bezpieczeństwa przeciwpowodziowego.

- W tej chwili koncentrujemy się na sprawdzeniu tego, czy doszło do niedopełnienia obowiązków albo przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych - tłumaczy prokurator Tatiana Paszkiewicz, rzeczniczka „okręgówki”.

Strugi deszczu zalewały Gdańsk z 14 na 15 lipca. Żywioł - oprócz szkód materialnych - pociągnął za sobą dwie ofiary śmiertelne. Media obiegła wieść o odnalezieniu dwóch martwych mężczyzn w wieku 30 i ok. 50 lat. Ciała znaleziono w piwnicy jednego z domów przy al. Grunwaldzkiej. Na samym początku sprawę badała Prokuratura Rejonowa we Wrzeszczu. Zadecydowano jednak o przekazaniu jej na wyższy szczebel, o czym „Dziennik Bałtycki” poinformował jako pierwszy. Powód? Prokurator okręgowy zdecydował, że postępowanie prowadzone będzie „w szerszym zakresie.”

- I tak też się stało. W przypadku ofiar zalania budynku przyjęliśmy kwalifikację nieumyślnego spowodowania śmierci. Teraz badamy, czy samorząd terytorialny Gdańska funkcjonował prawidłowo w związku z zapewnieniem bezpieczeństwa przeciwpowodziowego - tłumaczy w rozmowie z naszą redakcją prok. Tatiana Paszkiewicz.

Jak udało nam się dowiedzieć, prokuratorzy wystąpili m.in. do Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego gdańskiego magistratu. Zwrócono się o dokumenty i nośniki informatyczne. - Wszystkie je wydano i skopiowano - mówi prok. Paszkiewicz.

To jednak nie koniec. Z informacji udzielonych przez prokuraturę wynika, że do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej skierowano pytanie m.in. o to, czy sporządzona była mapa zagrożenia powodziowego. Natomiast od Zarządu Dróg i Zieleni oraz spółki Melioracje Gdańskie prokuratura chce się dowiedzieć wszystkiego o podjętych podczas lipcowej ulewy działaniach oraz przebiegu informacji o stanie zagrożenia powodzią.

W sumie śledczy swoje pytania skierowali do licznych instytucji miejskich. Prokurator zajmujący się sprawą oprócz tego chce ustalić dokładną skalę opadów.
- Według medialnych doniesień, pojawiały się informacje na temat tego, że była to dawno niespotykana skala opadów. Nam zależy na oszacowaniu tego, ile wody faktycznie było w Gdańsku po ulewie. Chcemy także ustalić, jak funkcjonowały w tym czasie zbiorniki retencyjne - jaki stan wody był w nich utrzymywany podczas deszczu - tłumaczy prokurator Tatiana Paszkiewicz.

Skutki powodzi z lipca 2016:

Co ważne, dopiero po zebraniu całej dokumentacji prokuratura zamierza rozpocząć przesłuchiwanie świadków. Choć - jak mówią śledczy - zbyt wcześnie jeszcze wskazywać liczbę osób, na pewno będą to urzędnicy. - Za wcześnie, by wskazywać, jacy konkretnie - zastrzega prok. Paszkiewicz.

Prokuratura podkreśla jednak przy tym, że współpraca z miastem układa się „bez zastrzeżeń”.

Sprawą trudnej walki z żywiołem w Gdańsku zainteresował się prok. Andrzej Golec, szef Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Zwrócił się on do prezydenta Pawła Adamowicza o wyjaśnienia w sprawie powodzi. Ostatecznie do materiałów sprawy dotyczącej śmierci dwóch osób, które zginęły po ulewie, dołączono pismo prezydenta.

- Prokuratura jest od tego, żeby sprawdzać, my jesteśmy od tego, żeby z prokuraturą współpracować i nie widzimy w tym żadnego problemu - mówi Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska. - Wydaje się nam, że dzięki działaniom miasta skutki lipcowej powodzi były minimalne w stosunku do tego, co było na przykład w 2001 roku - dodaje.

Czy miasto ma sobie coś do zarzucenia? - Nic nie wiemy, żebyśmy popełnili jakiś błąd - podsumowuje Pawlak.

Milionowe straty na Pomorzu po lipcowej ulewie:


Create your own infographics
Szymon Zięba

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.