Ewa Andruszkiewicz

TYLKO U NAS! Robiąc zakupy, doznał wypadku. Sklep nie poczuwa się do winy

TYLKO U NAS! Robiąc zakupy, doznał wypadku. Sklep nie poczuwa się do winy
Ewa Andruszkiewicz

Wypadek w sklepie jego klient przypłacił uszczerbkiem na zdrowiu. Teraz chce odszkodowania. Do zdarzenia doszło w maju 2016 roku na terenie Castoramy w Rumi. Drzwi automatycznej bramy spadły na głowę jednego z klientów.

Choć od wypadku minie wkrótce rok, jego skutki Tadeusz Machalewski odczuwa do dziś. U poszkodowanego został stwierdzony 5-proc. uszczerbek na zdrowiu. Mężczyzna cierpi na uciążliwy ból w okolicach szyi i kręgosłupa.

Winą za doznaną szkodę pan Tadeusz obarcza sklep budowlany, na terenie którego doszło do wypadku. Sprawa prawdopodobnie trafi wkrótce do sądu.

Całe zdarzenie zarejestrowała kamera monitoringu. Na nagraniu, którego kopię otrzymała nasza redakcja, widać, jak mężczyzna po uiszczeniu w kasie opłaty za nabyte materiały zaczyna zmierzać ku wyjściu. Opuszczając sklep, na jego głowę spadają ciężkie drzwi automatycznej bramy.

- Mój klient stracił równowagę, oparł się o metalowy kosz i dopiero po ok. 10 minutach doszedł do siebie. Następnie w obecności dyrektora Castoramy został spisany protokół ze zdarzenia - relacjonuje radca prawny, mec. Agnieszka Michalska, pełnomocnik pana Tadeusza. - Następnego dnia mój klient udał się do Ośrodka Zdrowia w Rumi, skąd otrzymał skierowanie do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Wejherowie. Tam wykonano pięć zdjęć rentgenowskich, które wykazały wygięcie kręgów w odwrotną stronę oraz zaburzenie w prawidłowej postawie ciała, związane ze skurczami mięśni przykręgosłupowych w reakcji na ból wywołany urazem.

Jak informuje nas dalej mec. Michalska, mimo noszenia przez dwa miesiące kołnierza ortopedycznego, pan Tadeusz wciąż ma ograniczoną możliwość wykonywania skrętów szyją, co sprawia, że nie może w pełni normalnie funkcjonować.

- Szkoda została zgłoszona ubezpieczycielowi Castoramy. Po rozpatrzeniu zgłoszonych roszczeń ubezpieczyciel wydał jednakże decyzję o odmowie wypłaty odszkodowania. Tytułem uzasadnienia podał, iż do zdarzenia doszło w wyniku nieuwagi poszkodowanego, który po odejściu od kasy skupił uwagę na portfelu i nie zauważył zamykającej się bramy, co zdaniem ubezpieczyciela należy traktować jako nieszczęśliwy wypadek - kontynuuje mec. Michalska. - Powyższe twierdzenie jest absurdalne. Oznaczałoby to, iż klient wchodząc lub wychodząc ze sklepu, jak również poruszając się po nim, powinien zachowywać uwagę i ostrożność, bacząc, czy nie spadnie na niego jakiś ciężki przedmiot. Ponadto z nagrania monitoringu jednoznacznie wynika, że w chwili zdarzenia brama nie działała prawidłowo - dodaje.

Od kilku miesięcy pan Tadeusz stara się o zwrot kosztów leczenia, w tym badania rezonansu magnetycznego w wysokości ponad 750 zł, i o odszkodowanie wynoszące 50 tys. zł.

Mimo podjętych prób, trwających kilka dni, nie udało nam się uzyskać komentarza od przedstawicieli Castoramy w tej sprawie. Na zadane przez nas pytania, czy sklep poczuwa się do winy w związku z zaistniałą sytuacją oraz czy w dniu wypadku brama była w pełni sprawna, a jeśli nie, to czy usterka została naprawiona, nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi. Najpierw w ogóle nie chciano z nami rozmawiać. Zaproponowaliśmy więc wymianę korespondencji. W odpowiedzi, na którą czekaliśmy dwa dni, firma napisała lakonicznie, że sprawą zajmuje się jej ubezpieczyciel.

Ewa Andruszkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.