Tylko trzy żłobki w Słupsku. Brakuje miejsc dla dzieci

Czytaj dalej
Monika Zacharzewska

Tylko trzy żłobki w Słupsku. Brakuje miejsc dla dzieci

Monika Zacharzewska

196 dzieci ze Słupska nie dostało się w tym roku do żadnego z trzech miejskich żłobków.

Rodzice dwuletniej Helenki rok temu nie zdecydowali się oddać dziecka do żłobka. – Mała była jeszcze niesamodzielna, wówczas byłby to dla niej duży stres – opowiada babcia dziewczynki. – Teraz już nie nosi pampersów, jest rozmowna, towarzyska. Jej mama postanowiła wrócić do pracy, a dziecko oddać do żłobka.

Jak mówi babcia Helenki, jej rodzice spełnili wszelkie formalne wymagania, by dziecko zostało przyjęte do placówki. – Cała rodzina mieszka w Słupsku i tu jest zameldowana. Oboje rodzice wnusi pracują, a jej starszy braciszek chodzi do miejskiego przedszkola – opowiada Halina Pniewska. – Niestety, dziecko nie zostało przyjęte do placówki przy ul. Andersa ani nawet do żadnej z dwóch pozostałych prowadzonych przez miasto. Podobno łatwiej otrzymać miejsce dla dziecka młodszego niż dla dwulatki. Szkoda że nie wiedzieliśmy o tym wcześniej, teraz mamy problem.

Rodziców w walce o miejsce dla Helenki w żłobku reprezentuje babcia, bo oni pracują. – Byłam w tej sprawie u pani wiceprezydent i przewodniczącej rady. Pani Beata Chrzanowska, owszem, napisała w mojej sprawie pismo do urzędu, ale dostaliśmy odpowiedź, która nas nie zadowala. Mała jest na liście rezerwowej, ale gwarancji, że zostanie przyjęta do żłobka, nie ma żadnej – ubolewa pani Halina.

– Rozczarowuje mnie polityka prorodzinna miasta. Są tylko trzy żłobki i rodzice, którzy zdecydują się na dziecko, mają potem utrudniony powrót do pracy.

Jak wynika z odpowiedzi, jaką przewodnicząca rady dostała od prezydenta – oprócz trzech warunków spełnionych przez rodziców Helenki, przy rekrutacji brane są pod uwagę i inne kryteria: kontynuacja uczęszczania dziecka do żłobka, uczęszczanie do placówki jego rodzeństwa, niepeł-nosprawność dziecka lub rodziców, wielodzietność rodziny, wychowywanie malucha przez samotnego rodzica.
Wiosną tego roku do trzech miejskich żłobków wpłynęło 441 kart na 245 miejsc. Było 13o podań od rodziców, których dzieci będą kontynuowały uczęszczanie do placówek oraz 311 kart nowych dzieci.

– Z uwagi na stałe liczbowo grupy dzieci w wieku dwóch lat, liczba miejsc dla nowych dzieci w roku 2017/18 jest bardzo mała. W żłobku przy ul. Andersa dyrektorka mogła przyjąć tylko dziewięcioro takich dzieci – czytamy w piśmie z urzędu miasta. – Zakwalifikowano dwoje dzieci z orzeczeniem niepełnosprawności, troje dzieci rodzeństwa już uczęszczającego do placówki i czworo dzieci matek samotnie je wychowujących.

Na temat braku miejsc w miejskich żłobkach rozmawialiśmy z wiceprezydent Krystyną Danilecką-Wojewódzką. – Znamy problem i szukamy środków zewnętrznych, by go rozwiązać – mówi wiceprezydent. – Aby zbudować nową placówkę lub zaadaptować na potrzeby żłobka inne obiekty, np. po szkołach, trzeba spełnić bardzo wysokie wymagania. Pracujemy nad innym rozwiązaniem.
Zapewnia ona, że trwają
rozmowy z deweloperami w Słupsku, by na potrzeby żłobka zaadaptowali parter któregoś z budynków. Równocześnie rozmawiają z fundacjami, które są w stanie podjąć się prowadzenia tam placówek.

– W ten sposób miasto nie będzie ponosić kosztów lokalowych, a będzie kupować usługi żłobkowe – mówi Krystyna Danilecka-Wojewódzka. 
– W ciągu miesiąca powinno się okazać, czy któryś z dewelo-perów jest zainteresowany taką współpracą.

Monika Zacharzewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.