Twórca Pacha Poznań uwolniony przez sąd i... ścigany przez CBŚ. "To świetny kandydat na pryśnięcie z kraju"

Czytaj dalej
Fot. Paweł Miecznik
Łukasz Cieśla

Twórca Pacha Poznań uwolniony przez sąd i... ścigany przez CBŚ. "To świetny kandydat na pryśnięcie z kraju"

Łukasz Cieśla

Choć twórca Pacha Poznań Dariusz M. jest prawomocnie skazany za kilka przestępstw, choć ciąży na nim nowy, nieprawomocny wyrok 3 lat więzienia, choć usłyszał nowe zarzuty gigantycznych wyłudzeń z SK Banku Wołomin, w październiku poznański sędzia Sławomir Szymański zwolnił go z aresztu.

Decyzję sędziego Szymańskiego co prawda szybko zmienił Sąd Apelacyjny. Ale Dariusz M. do aresztu już nie wrócił. Zdążył się ukryć. Nie wiadomo, gdzie jest. Teraz, na polecenie dwóch prokuratur, szuka go Centralne Biuro Śledcze.

– Jestem oburzony, że znalazł się sędzia, który wypuścił Dariusza M. na wolność. To wyraźnie zdefiniowany przestępca i świetny kandydat na pryśnięcie z kraju. Przecież wyprowadził dziesiątki milionów złotych z moich firm. Ma mnóstwo pieniędzy oraz powodów, żeby się ukrywać

– irytuje się poznański przedsiębiorca Aleksander K.

Czytaj więcej:

Prokuratura przez lata nie widziała przestępstwa w działaniach Dariusza M.

Aleksander K. ma tym większy żal, że 6 lat zajęło mu przekonanie poznańskiej prokuratury, że również został skrzywdzony przez Dariusza M. Gdy prokuratura niedawno w końcu to przyznała, szemrany biznesmen już był nieuchwytny.

Przypomnijmy: przed laty Aleksander K., właściciel firm i wielu nieruchomości, wpadł w kłopoty finansowe. W 2010 roku zaufał Dariuszowi M. przedstawianemu mu jako rzetelny doradca finansowy. Zawarł z nim umowę powierniczą, przekazał na pięć lat swój majątek do zarządzania. Skojarzył ich wspólny adwokat – mecenas Maciej R. Ten właśnie prawnik miał bardzo zachwalać usługi doradcy finansowego. Nie wspominał jednak o skargach pierwszych klientów i trwających sprawach karnych Dariusza M.

W 2012 roku Aleksander K. uznał, że został oszukany i zawiadomił poznańską prokuraturę, że Dariusz M. wyprowadzał majątek z firm. Zamiast oddłużać, tworzył jeszcze większe długi. Na przykład sprawił sobie luksusowego aston martina. Ale poznańscy śledczy problemu wtedy nie widzieli. Przecież, jak twierdzili, umowa powiernicza jeszcze obowiązuje i nie można przewidzieć końcowego efektu współpracy.

Poznańska prokuratura wtedy odpuściła temat. Jednak Dariusz M. zaczął mieć pierwsze procesy w woj. zachodniopomorskim za działanie na szkodę klientów z rodzinnego Goleniowa. Za tamte sprawy zaczął być skazywany na więzienie w zawieszeniu.

Jakich błędów w działaniach prokuratury dopatrzył się sąd? Czy pokrzywdzony biznesmen ma szansę odzyskać swój majątek? O tym przeczytasz w dalszej części artykułu.

Pozostało jeszcze 59% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Łukasz Cieśla

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.