Tragedia w Rudzie Śl.: Nie żyje matka i dwóch synów. Przeżył tylko ojciec HIPOTEZY TRAGEDII

Czytaj dalej
Fot. Michał Nowak/Dziennik Zachodni
Michał Nowak

Tragedia w Rudzie Śl.: Nie żyje matka i dwóch synów. Przeżył tylko ojciec HIPOTEZY TRAGEDII

Michał Nowak

Rodzinna tragedia w Rudzie Śląskiej: W Rudzie Śląskiej Bykowinie policjanci znaleźli wmieszkaniu zwłoki matki i jej dwóch synów. Przeżył tylko ojciec rodziny. Sąsiedzi twierdzą, że mężczyzna ma raka i leczy się psychiatrycznie.

To była makabryczna, rodzinna zbrodnia. Są trzy ofiary śmiertelne, w tym dwoje dzieci. Do potwornej zbrodni doszło wczoraj nad ranem na trzecim piętrze bloku w Bykowinie, jednej z dzielnic Rudy Śląskiej.

AKTUALIZACJA: ŚRODA, GODZ. 17:00

Dzisiaj biegli z Zakładu Medycyny Sądowej przeprowadzili sekcję zwłok 43-letniej kobiety i jej dwóch synów w wieku 6 i 13 lat, których zwłoki odkryto we wtorek w jednym z mieszkań w Rudzie Śląskiej.

Sekcja potwierdziła wstępną diagnozę. Biegli stwierdzili w sposób kategoryczny, że do ich śmierci doszło na skutek wielokrotnych ran kłutych ciała, które zadano ostrym narzędziem, prawdopodobnie nożem.

Śledztwo w tej sprawie od początku prowadzone jest w kategorii zabójstwa. Prokuratura i policja nie chcą spekulować, kto mógł doprowadzić do morderstwa, ale kluczowe w tej sprawie powinno być przesłuchanie 44-letniego mężczyzny, którego z ranami kłutymi przewieziono z miejsca tragedii do szpitala i poddano operacji.

Na razie nie został on jeszcze przesłuchany, bo jak poinformowała nas prokuratura w Rudzie Śląskiej, takie jest zalecenie lekarzy. Mężczyzna powoli wraca do zdrowia. Według relacji mieszkańców, 44-latek wcześniej leczył się w oddziale psychiatrycznym.

WCZEŚNIEJ PISALIŚMY:

Wczoraj nad ranem, w jednym z mieszkań w Rudzie Ślaskiej, znaleziono czteroosobową rodzinę z ranami kłutymi na ciele. Lekarz na miejscu stwierdził zgon 43-letniej kobiety i jej dwóch synów w wieku 13 i 6 lat. Przeżył tylko 44-letni mężczyzna, którego poddano operacji.

Nad rozwiązaniem sprawy tego makabrycznego morderstwa pracuje policja i prokuratura.


- Przesłuchujemy świadków i docieramy do osób, które mogą mieć wiedzę na temat tego zdarzenia. Policjanci i pracownicy ośrodka interwencji kryzysowej zaoferowali pomoc psychologiczną dla rodzin zmarłych osób - mówi Krzysztof Piechaczek, zastępca komendanta komisariatu I w Rudzie Śląskiej.

Policja i prokuratura nie chcą zdradzać szczegółów tej sprawy, ale mieszkańcy osiedla w Rudzie Śląskiej mają własną wiedzę na ten temat. Według ich relacji, ojciec rodziny zmagał się z chorobą i cierpiał na depresję.

CZYTAJ KONIECZNIE:
RUDA ŚLĄSKA NA CZELE NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNYCH MIAST

Uwagę mieszkańców osiedla zwróciły karetki pogotowia, które pojawiły się przed jednym z bloków około ósmej rano. Jak wynika z relacji niektórych z sąsiadów, wcześniej z mieszkania państwa K. można było usłyszeć krzyki.

TRAGEDIA W RUDZIE ŚLĄSKIEJ

KLIKNIJ I CZYTAJ, CO WYDARZYŁO SIĘ W RUDZIE:
MAKABRYCZNA ZBRODNIA W RUDZIE ŚLĄSKIEJ

Zbrodnię odkryli najprawdopodobniej rodzice 44-letniego mężczyzny, który z ranami kłutymi ciała jako jedyny członek rodziny pozostał nad ranem przy życiu. W mieszkaniu znaleziono ciała jego 43-letniej żony oraz dwóch synów w wieku 6 i 13 lat. Wszyscy mieli liczne rany zadane nożem. Mężczyznę natychmiastowo przewieziono do szpitala, gdzie od razu trafił na stół operacyjny.

Nic nie zapowiadało rodzinnej tragedii

Przeprowadzone do tej pory śledztwo wskazuje, że w zbrodni nie brały udziału osoby trzecie, lecz dramat rozegrał się za zamkniętymi drzwiami.

Jak to często w tego typu sprawach bywa, mieszkańcy są zdziwieni, że do zbrodni doszło właśnie w tej rodzinie. Wcześniej nic nie wskazywało, aby w przyszłości miało dojść do takiej tragedii.

- To była spokojna, zrównoważona rodzina. Nawet niedawno w kościele ich widziałam z dziećmi na roratach - mówi Jadwiga Ziętek, mieszkanka osiedla na którym doszło do morderstwa.

Mieszkańcy zgodnie twierdzą, że osiedle w Bykowinie jest spokojne i rzadko kiedy dochodzi na nim do domowych awantur.
Ze strony członków rodziny K. również nie nie dochodziły żadne sygnały, które mogłyby świadczyć, że zmaga się z problemami.

- To było przeciętne małżeństwo. On pracował w kopalni, ona w urzędzie pracy. Dzieci zawsze chodziły czyste, do mieszkania często zaglądali teściowie - usłyszeliśmy z relacji sąsiadów.

Jak poinformowała rudzka prokuratura, operacja rannego 44-latka powiodła się i jego stan jest stabilny. Więcej szczegółów w tej sprawie nie ujawniono. Przesłuchanie mężczyzny może być jednak kluczowe dla całego śledztwa.

KLIKNIJ I CZYTAJ, CO WYDARZYŁO SIĘ W RUDZIE:
MAKABRYCZNA ZBRODNIA W RUDZIE ŚLĄSKIEJ

Mężczyzna, który przeżył prawdopodobnie ma raka

Przyczyny tego morderstwa na razie pozostają zagadką. Ani policja, ani prokuratura nie chcą w tej sprawie udzielać żadnych szczegółowych informacji. Jak powiedziała Małgorzata Wasielke-Podleszańska, zastępca prokuratora rejonowego w Rudzie Śląskiej, ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyny śmierci rodziny K. „nie były naturalne”, co jest niestety oczywiste.
Prokuratura zastrzega również, że nie poda do publicznej wiadomości informacji o psychicznym stanie zdrowia 44-letniego mężczyzny. Choć to właśnie może być najważniejsza informacja prowadząca do poznania przyczyny tej zbrodni.

Z relacji sąsiadów wynika, że 44-latek choruje na nowotwór i zaledwie dwa dni przed morderstwem opuścił szpital. - Ponoć leczył się psychiatrycznie. Może wiadomość o chorobie tak bardzo go przybiła, że zrobił to co zrobił - spekulują sąsiedzi.
Śledztwo trwa. Jak się dowiedzieliśmy, rodzina ofiar została otoczona pomocą psychologów.

TRAGEDIA W RUDZIE ŚLĄSKIEJ


*Prezenty pod choinkę 2015 To najciekawsze propozycje
*Najbardziej patologiczne miasta w woj. śląskim RANKING 2015
*Roraty 215: Pytania i odpowiedzi z Małego Gościa Niedzielnego
*Makabryczny wypadek w Mierzęcicach na trasie S1: Zginęła matka i ojciec ZDJĘCIA
*Jesteś Ślązakiem, Zagłębiakiem, czy czystym gorolem? ROZWIĄŻ QUIZ

Michał Nowak

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

mycha39

To jest aż nie do uwierzenia, już nie z punktu widzenia "jak on mógł tak postąpić" ale z punktu jak on to zrobił.Zabić trzy osoby nożem na 60 m2 w bloku.Ze nic osoba jeszcze żyjąca nie słyszała, że się nie bał,że ktoś zacznie krzyczeć jak zobaczy co się dzieje w domu. nie wierzę,że zabijał ich od jednego od razu trafnego ciosu nożem-z opisu Policji wynika,że na ciałach było wiele ran kłutych.Do czego to wszystko zmierza.Współczucia dla rodziny.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.