Monika Jankowska

Tom Hillenbrand: Pożeram książki o wykwintnej kuchni [ROZMOWA]

Tom Hillenbrand mieszka w Monachium. Podczas pobytu w Luksemburgu zakochał się w Wielkim Księstwie. Wynikiem tego uczucia jest książka „Diabelski owoc“ Fot. mat. prasowe Tom Hillenbrand mieszka w Monachium. Podczas pobytu w Luksemburgu zakochał się w Wielkim Księstwie. Wynikiem tego uczucia jest książka „Diabelski owoc“ i jej kontynuacja „Czerwone złoto“.
Monika Jankowska

O powieści „Diabelski owoc” opowiada nam Tom Hillenbrand, dziennikarz, pisarz i kucharz - hobbysta.

Zbrodnia w restauracji i kucharz - detektyw. Tego chyba jeszcze nie było. Nie bałeś się, że śmierć i gotowanie może okazać się, hmm, czymś w rodzaju niezbyt udanego przepisu, którego efekt będzie literackim zakalcem?

Z początku nie mieszałem celowo tych dwóch sfer. Zaczęło się od koncepcji owocu, który smakowałby lepiej niż cokolwiek innego na świecie. Po krótkim czasie okazało się, że detektyw po prostu musiał być kucharzem, inaczej nie zdołałby doprowadzić sprawy do końca. Tylko prawdziwy kulinarny koneser by sobie z tym poradził. Naprawdę się cieszę, że nie zrobiła się z tego zupełnie niestrawna intryga.

Skąd pojawił się pomysł na kryminał kulinarny? I co powiesz o tej stworzonej przez Ciebie hybrydzie gatunków? Myślisz, że coś takiego spodoba się czytelnikom?

Ten pomysł, jak większość, w pewnym sensie wziął się znikąd. Szedłem po prostu za głosem serca albo może żołądka. Obecnie pracuję nad piątą książką w serii, w planach jest także film, a „Diabelski owoc“ właśnie otrzymał złotą książkę za sprzedaż 100 tys. egzemplarzy. Wygląda więc na to, że czytelnikom podoba się ten „nowy” gatunek. Z tym, że nie jest on wcale taki nowy. Wystarczy pomyśleć o osobistościach takich jak Maigret, Brunetti czy Poirot - wszyscy oni jedzą całkiem sporo, rozwiązując kolejne zagadki.

Kim jest główny bohater Twojej książki, Xavier Kieffer? Wiemy już, że kucharzem i detektywem w jednym. Ale jakie jeszcze ma cechy? I jakim okazuje się być detektywem, nadaje się do tej roli?

To zrzędliwy facet, niespecjalnie rozmowny, można nawet powiedzieć, że flegmatyczny. Niewiele osób nadawałoby się do pracy detektywa gorzej, niż on. Myślę, że Xavier chętniej siedziałby w ogrodzie z butelką rieslinga i palił papierosy. Ale mimo to zawsze jakoś zostaje wciągnięty w te kulinarne zagadki, zupełnie wbrew swojej woli.

W książce wprowadzasz nas w świat wykwintnej kuchni, dań, które serwuje się w najlepszych restauracjach. Skąd znasz ten świat?

Jestem prawdziwym „foodie” - dużo gotuję, chodzę na targi, pożeram książki o wykwintnej kuchni, historii kulinariów i tym podobne. Znam także kilku kucharzy, więc mogę czasem odwiedzić ich w kuchni i obserwować, jak pracują.

Próbowałeś wszystkiego, co opisujesz w książce? Bo opisy są takie, że palce lizać! Tajemniczy gość z pierwszych kart książki zamawia zupę z fasolki, paszteciki, potrawkę z zająca i na deser tartę śliwkową. Dużo tego. A to dopiero początek długiej listy smakołyków, które serwujesz czytelnikom na kartach swojej powieści.

Mam zasadę, że próbuję wszystkiego, jeśli tylko jest to możliwe. Chadzam do małych knajpek w Luksemburgu, odwiedzam giełdę w Rungis pod Paryżem, największy na świecie rynek hurtowy towarów rolno-spożywczych. Jem wszystko, co mi wpadnie w ręce. Jeszcze przed rozpoczęciem pisania przybieram często na wadze sześć czy siedem funtów. To niełatwa praca, ale ktoś to musi robić.

Kto nauczył Cię gotowania?

Gotuję całkiem nieźle, jak na amatora, muszę przyznać. Oboje moi rodzice pochodzą z południowych Niemiec, gdzie jest wiele winnic, a jedzenie smakuje doskonale. To oni mnie nauczyli. Ale jestem chyba za leniwy, by zostać szefem kuchni. Godziny pracy w tym zawodzie wymagają żelaznej dyscypliny. Wziąłem w ciągu ostatnich lat może z pół tuzina lekcji gotowania. Zawsze się staram rozwijać moje kompetencje w tym zakresie. Kiedy akurat nie piszę, wtedy gotuję.

Twoja ulubiona potrawa? Umiesz wskazać jedną jedyną?

To chyba coq au vin, kurczak w winie. Potrawa tak prosta, a jednocześnie tak pyszna.

A miałeś okazję spróbować kiedyś czegoś z polskiej kuchni? Jeśli tak, to jak smakowało?

Odwiedziłem Polskę tylko raz, ale smakowały mi pierogi i kotlety. Macie też doskonałe kiełbasy.

Co jeszcze, poza miłością do gotowania, literatury i kryminalnych zagadek można o Tobie powiedzieć? Co powinni wiedzieć o Tobie polscy czytelnicy?

Uwielbiam podróżować, zwłaszcza po Europie - jestem żarliwym zwolennikiem Europy, uważam, że nasza różnorodność kulturowa to wielki skarb. Lubię także uprawiać sport i oglądać filmy science-fiction. A również: kocham czytać książki. Wiem, że już trochę o tym mówiliśmy, ale to dla mnie ważne, by wspomnieć o tym raz jeszcze.

Rozmawiała Monika Jankowska

Monika Jankowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.