Aleksandra Chomicka

To nie boom na rynku mieszkań - mówią eksperci. Dlaczego?

W Trójmieście jest coraz więcej inwestycji z wyższej półki. Na zdjęciu - Bernadowo Park w Gdyni: rozpoczyna się budowa II etapu osiedla Fot. materiały prasowe W Trójmieście jest coraz więcej inwestycji z wyższej półki. Na zdjęciu - Bernadowo Park w Gdyni: rozpoczyna się budowa II etapu osiedla
Aleksandra Chomicka

Polacy kupują najwięcej nowych mieszkań w Europie. Na szczęście deweloperzy biją kolejne rekordy liczbowe. To dzięki tak dużej podaży ceny na rynku nieruchomości są - mimo wyśrubowanego popytu - w miarę stabilne.

Wyniki deweloperów są rekordowe. Ostatnie 12 miesięcy to największe w historii poziomy sprzedaży, największa liczba pozwoleń na budowę i liczba prowadzonych inwestycji.

Dzieje się tak pomimo faktu, że - jak twierdzą analitycy rynku - nowe mieszkania są po prostu droższe. Podczas gdy przecięta cena zapłacona za metr używanego lokum w 10 miastach wynosi 3988 zł, to za metr nowego trzeba płacić 4821 zł - wynika z danych NBP za ostatni kwartał 2016 roku.

Do tego kupując nowe cztery kąty trzeba też zarezerwować niemałe środki na wykończenie lokalu sprzedawanego w tzw. stanie deweloperskim. W przypadku używanych lokali oraz częściej stan techniczny wymaga jedynie w miarę taniego odświeżenia: na rynku jest już sporo mieszkań, wybudowanych w ostatnich 20 latach przez deweloperów. Jednak w przypadku mieszkań w starych kamienicach lub wielkiej płycie trzeba się liczyć z koniecznością generalnego remontu i tam wydatki mogą być znacznie wyższe.

Nowe lokale oferują jednak wyższy standard. Do tego wielu nabywców ma nadzieję, że w przyszłości nowe nieruchomości szybciej zyskiwać będą na wartości niż mieszkania w osławionej „wielkiej płycie”. Niemniej ważnym czynnikiem wpływającym na popularność deweloperskiej oferty ma po prostu fakt, że mieszkań w Polsce jest za mało, niezależnie od tego, jak będziemy te niedobory szacować. Polacy wybierają nowe lokale, bo otrzymują również wspólne powierzchnie w nowej jakości: w przypadku starszego budownictwa bywa różnie (oto przykład: w SM Morena w Gdańsku w większości budynków klatki schodowe nie były malowane od kilkunastu lat).

Efekt? Prawie 48 proc. pieniędzy, wydanych na zakup mieszkań w 2016 roku trafiło do biur sprzedaży deweloperów, jak wynika z szacunków europejskiego urzędu statystycznego. Dla porównania: w 2010 r. wartość sprzedanych mieszkań deweloperskich stanowiła 32,9 proc. obrotów na rynku. Najnowsze dane mówią o biciu kolejnych rekordów liczby sprzedanych nowych mieszkań oraz o najwyższych w historii liczbach rozpoczynanych nowych inwestycji mieszkaniowych. Czy mamy w Polsce do czynienia z niespotykanym boomem na rynku deweloperskim. Protestują przeciwko takiej frazeologii eksperci.

- Jesteśmy w cyklu ekspansji, a nie rynkowego boomu - twierdzi prof. dr hab. Jacek Łaszek, doradca kierujący Wydziałem Analiz Rynku Nieruchomości w Departamencie Analiz Ekonomicznych NBP. - Nie możemy mówić o boomie, bo jego cechą charakterystyczną jest gwałtowny wzrost cen, a te są w miarę stabilne. Fakt: w Gdańsku wszystkie przedstawione zjawiska rynek odczuwa silnej.

Aleksandra Chomicka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.