Tak czy Nie? Strajk nauczycieli jest słusznym rozwiązaniem

Czytaj dalej
Fot. Fot. Karolina Misztal
not. Dorota Abramowicz

Tak czy Nie? Strajk nauczycieli jest słusznym rozwiązaniem

not. Dorota Abramowicz

31 marca uczestniczący w strajku nauczyciele nie będą prowadzili zajęć. Czy to właściwa forma protestu wobec planowanej przez rząd reformy edukacji?

TAK
Anna Kacmajor, Inicjatywa Rodziców Zatrzymać Edukoszmar

Jako rodzice nie mamy zastrzeżeń do formy protestu nauczycieli, zwłaszcza że deklarują oni, iż w dniu strajku zapewniona zostanie opieka nad dziećmi w szkołach. My, rodzice sprzeciwiający się reformie edukacji w proponowanej przez MEN formie, solidaryzujemy się z nauczycielami i popieramy ich w proteście. Jesteśmy zadowoleni, że to nauczyciele zabierają głos. Jeśli mają oni podobne wątpliwości jak my, to tym bardziej upewnia nas, że słusznie postępujemy. Mamy przy tym wspólny interes, którym jest wykształcenie naszych dzieci. Przekłada się ono nie tylko na ich przyszłość, ale także na przyszłość wszystkich obywateli. Wykształcenie obecnego pokolenia uczniów wpłynie na losy polskiej gospodarki, która będzie taka, jacy będą inżynierowie. A także opieki zdrowotnej, zależnej od dobrze przygotowanych pielęgniarek i lekarzy, czy szkoły w poważnym stopniu uzależnionej od poziomu kształcenia nauczycieli. Jako całe społeczeństwo poniesiemy konsekwencje tego, co się obecnie dzieje z polską edukacją. Dlatego my, obywatele Polski musimy robić wszystko, co w naszej mocy, by zatrzymać to, co proponuje MEN. Obecny rząd już pokazał, że liczy się z przeważającymi nastrojami społecznymi. Jeśli więc protest będzie duży, może on przyczynić się do korekt zmian wprowadzanych z pominięciem ekspertów i strony społecznej.

NIE
Bożena Brauer, przewodnicząca oświatowej Solidarności w Gdańsku

Pytanie, moim zdaniem, należałoby postawić nieco inaczej - czy wobec tego, co się obecnie dzieje, sam protest nauczycielski ma jakikolwiek sens. Trzeba bowiem pamiętać, że uchwały organów prowadzących, dotyczące projektu nowej sieci szkół, w oparciu o ustawy wprowadzające reformę, są już faktem. Kolejne uchwały, już te ostateczne, będą musiały zostać podjęte do końca marca. Czy wobec tego ostatni marcowy dzień jest dobrym momentem na protestowanie? Myślę, że termin ten jest zdecydowanie spóźniony. Gdyby wcześniej była taka możliwość, to moja odpowiedź by brzmiała: jak najbardziej tak. Teraz jednak wydaje się, że jest to akcja bardziej polityczna niż faktyczny protest wobec wprowadzanej reformy. I uważam, że z góry można zakładać, iż będzie on nieskuteczny. Nie wykluczam jednak w żaden sposób możliwości udziału nauczycieli w strajkach. My, jako związek zawodowy, mamy tak naprawdę jedyną skuteczną, choć ostateczną broń w walce o prawa pracownicze i jest nią właśnie groźba strajku. To trudna decyzja dla nauczyciela, który w misji swojego zawodu ma opiekę nad uczniem, ale czasami jedyna możliwa, by osiągnąć cel. Warto też przypomnieć, że od ostatniego strajku nauczycieli minęły 24 lata. Wobec groźby zmniejszenia etatów i podniesienia pensum strajk z 1993 r. przyniósł efekty.

not. Dorota Abramowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.