System rekrutacji jest do poprawki. Czy na uczelnie wyższe, szczególnie medyczne, wrócą egzaminy wstępne?

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Arkuszewicz
Katarzyna Gruszczyńska

System rekrutacji jest do poprawki. Czy na uczelnie wyższe, szczególnie medyczne, wrócą egzaminy wstępne?

Katarzyna Gruszczyńska

Na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy jej stopień trudności był niższy, a nie osoby, które uzyskały w bieżącym roku świetne wyniki. Maturzyści wysyłają skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich na system rekrutacji na studia wyższe - głównie uczelnie medyczne.

Przyczyną tego zamieszania jest zmiana, w wyniku której od 2015 roku na świadectwie maturalnym pojawia się nie tylko wynik procentowy - absolwent szkoły średniej otrzymuje dodatkowo wynik w centylach. To miał być gest w stronę uczelni, by ułatwić im wyłonienie najlepszych kandydatów, jednak te nie chcą uwzględniać wyników w centylach.

W materiale m.in.:

  • przejście na skale centylowe byłoby bardziej właściwe?
  • skala centylowa nie jest elementem wyniku egzaminu maturalnego, który należy obowiązkowo uwzględniać podczas rekrutacji?
Pozostało jeszcze 80% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Katarzyna Gruszczyńska

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Bogusława

Kandydaci z maturą międzynarodową, europejską czy tzw. starą maturą, gdzie na świadectwie nie ma podanego wyniku centylowego mają w uchwałach rekrutacyjnych ustalony przez uczelnie system przeliczników, który nie ma zastosowania do nowej matury Powołany argument jest bez znaczenia .
Wynik procentowy matury jest dyskryminujący dla grupy kandydatów rywalizujących z rocznikami 2005 i 2006r. Hipotetycznie maturzysta z 2005 lub 2006r otrzymuje za 45punktów z matury 90%, na świadectwie maturalnym; maturzysta z tzw nową maturą np. w 2018r za 45punktów otrzymuje 75%. W tym „sprawiedliwym” systemie za te same zdobyte 45 punktów na egzaminie maturalnym faworyzowani kandydaci w rekrutacji otrzymują 90pkt, dyskryminowani 75pkt.Stąd zastosowanie nie tylko skali procentowej, ale również skali centylowej (bądź innego rozwiązania prawnego celem wyeliminowania różnic ) od dawna było konieczne, a jak mówi przewodniczący KRAUM „należy również mieć na uwadze, że uczelnie zobowiązane są do ustalenia zasad rekrutacji w taki sposób, aby nie dyskryminowały ani nie preferowały żadnej grupy kandydatów” , że ta sporna skala centylowa nie jest elementem wyniku egzaminu maturalnego, który należy obowiązkowo uwzględniać podczas rekrutacji, stanowi jedynie dodatkowy sposób wyrażania wyniku egzaminu maturalnego-nawet jeśli nie - ale to ten dodatkowy sposób wyrażania ma znaczenie w rankingowaniu kandydatów różnych roczników maturalnych, szczególnie medycznych.
Niezależnie od tego, że stopień trudności egzaminów maturalnych w poszczególnych latach mógł się różnić, to jednak taka różnica nie mogła prowadzić do pomijania skali centylowej a co najwyżej wskazuje konieczność takiego jej zastosowania, które uwzględni tak różnicę w stopniu trudności zadań w poszczególnych latach jak i wyniki osób poszczególnych roczników. Taka konstrukcja jest możliwa i ma wszystkie walory niedyskryminowania żadnej grupy kandydatów. Wymaga jednak zmiany w podejściu organów rekrutujących, ku czemu woli się nie dostrzega. Ten brak woli nie powinien być sankcjonowany „wygodnickim” interpretowaniem prawa .W komisjach rekrutacyjnych nie byłoby czasu na urlopy w czasie rekrutacji i miałyby zapewne co robić, bo w końcu nie robią tego za darmo. Powołanych hipotetycznie w artykule kandydatów na pewno można ulokować sprawiedliwie na liście rankingowej na przestrzeni roczników 2005-2018 wraz z tysiącami innych kandydatów biorąc pod uwagę punkty procentowe i dodatkową pozycję na skali centylowej, ale po co jak lepiej „ zamieść wszystko pod dywan” niż wprowadzić czasochłonne, ale sprawiedliwe rozwiązanie.

Izabela K

Egzaminy to był dobry pomysł. Aktualnie przyjmuje się wszystkich jak leci - szczególnie na studia zaoczne, gdzie student płaci kilka tysięcy rocznie. Poziom spada, a na uczelnie trafiają ludzie, którzy mają kłopoty z poprawnym formułowaniem zdań w ojczystym języku i w ogóle z samodzielnym myśleniem. Roszczeniowe, bezmyślne nastolatki przyklejone do FB także w trakcie wykładów, marnują się na uczelniach wyższych, bo mogły by w tym czasie zrobić karierę kelnerki lub blogerki.

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.