Strażnicy Biskupiej Górki. Rozmowa z fotografem Wojciechem Ostrowskim

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Ostrowski
Jarosław Zalesińki

Strażnicy Biskupiej Górki. Rozmowa z fotografem Wojciechem Ostrowskim

Jarosław Zalesińki

- Największym bogactwem zaniedbanych i rewitalizowanych dzielnic są ich mieszkańcy - mówi fotograf Wojciech Ostrowski.

Gdańską dzielnicę Biskupia Górka zacząłeś fotografować dawno. Od kiedy fotografujesz jej mieszkańców?

Na początku rzeczywiście fotografowałem tylko architekturę. Ale któregoś razu podeszła do mnie pewna pani i zapytała, co tutaj robię. Powiedziałem, że dokumentuję dzielnicę. - To świetnie - usłyszałem. - Nazywam się Krystyna Ejsmont. Mieszkam tutaj i próbuję działać. Może zróbmy coś razem. I tak dzięki Pani Krystynie zacząłem poznawać mieszkających tu ludzi. Przekonałem się wtedy, że bogactwem tej dzielnicy jest nie sama tylko architektura, ale przede wszystkim mieszkańcy.

Mimo że Biskupia Górka to jedno z bardzo niewielu miejsc, gdzie zachował się przedwojenny Gdańsk?

Wszyscy widzą tylko te zachowane domy i poniemieckie napisy. Ale w tych domach ktoś mieszka, od dziesiątków lat, i ci ludzie również są strażnikami pamięci tego miejsca. Wiele z tych osob wprowadziło się zaraz po wojnie.

Biskupia Górka będzie rewitalizowana...

Powinniśmy rozumieć, co znaczy to słowo. Rewitalizacja to polepszanie jakości życia mieszkańców jakiejś zdegradowanej dzielnicy. Życia mieszkańców, powtórzę, a nie samopoczucia władz miast, że mają pięknie odnowione domy. W Gdańsku rewitalizacja polega na takich zmianach, by dane miejsce zaczęło odpowiadać ludziom zamożniejszym. Ale rewitalizacja takich szczególnych miejsc, jak Biskupia Górka wcale nie musi na tym polegać.

Tylko na czym?

Na przykład na tym, żeby komuś wybudować w mieszkaniu łazienkę, tak żeby nie musiał chodzić do toalety na klatce schodowej. Rewitalizacja może polegać na wymianie chodników, postawieniu ławek, wymianie okien. W wielu domach okna są jeszcze przedwojenne! Na takich rzeczach powinna polegać rewitalizacja. W gdańskim wykonaniu rewitalizacja zmienia się w gentryfikację.

Czyli zmianę charakteru dzielnicy.

Także charakteru społecznego. Ludzie bogatsi po prostu zastępują mieszkańców dotychczas żyjących w danym miejscu.

Ci bogatsi wprowadzają inne życie.

Tak jak na zrewitalizowanej ulicy Wajdeloty w Gdańsku Wrzeszczu, gdzie np. pojawiła się burgerownia i wegański bar z lodami gałka po 5 zł. Dla mieszkańców nie ma tam żadnej oferty. Na ul. Biskupiej jest dzisiaj tylko sklep i kiosk. Kiedyś były dwie restauracje i najróżniejsze sklepy. Obawiam się, że jeśli rewitalizacja Biskupiej Górki pójdzie w takim kierunku, jak na ulicy Wajdeloty, to...

Powstanie tu burgerownia i wegański bar?

A w innym miejscu może spa albo inna knajpka. Tylko że mieszkańcy nie będą wtedy mieli gdzie przysiąść. A jak czynsze pójdą w górę, będą musieli się wynieść.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Jarosław Zalesińki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.