Statyści z Kwidzyna w "Belfrze". Paulina siedziała w ławce za Julką Molendą

Czytaj dalej
Fot. materiały prasowe Canal+, fot. Robert Pałka
Rafał Cybulski

Statyści z Kwidzyna w "Belfrze". Paulina siedziała w ławce za Julką Molendą

Rafał Cybulski

Wielu Polaków zastanawiało się, kto zabił Asię Walewską - z serialu „Belfer” - ale dla sporej grupy kwidzynian film był wyjątkowy również z innego powodu...

Zdjęcia do „Belfra” kręcono w 2015 roku w trzech miastach: Kwidzynie, Chełmży i Chełmnie. W Kwidzynie powstały m.in. wszystkie sceny szkolne, bo liceum w Dobrowicach zagrała kwidzyńska Szkoła Podstawowa nr 5.

Z Kwidzyna wywodziła się również większość statystów. Do emisji ostatniego odcinka nie mogli się dzielić wrażeniami z planu, bo wszystko, co związane z „Belfrem”, owiane było prawdziwą mgłą tajemnic. Ale teraz, gdy wszyscy skupiają się już na tym, czym nas zaskoczy „Befler 2”, udało nam się namówić na rozmowę dwie kwidzynianki.

Statystka z II a

18-letnia Paulina Czeszejko-Sochacka o poszukiwaniu statystów dowiedziała się z... librusa, czyli elektronicznego dziennika, z którego korzysta już większość polskich szkół.

- Wysłałam zdjęcie zarówno twarzy jak i sylwetki oraz podstawowe dane - typu wiek i wzrost. Po jakimś czasie zadzwoniła do mnie jakaś kobieta i zaprosiła na przesłuchanie, które odbywało się w Czarnej Sali w domu kultury - opowiada uczennica klasy III d z kwidzyńskiego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1.

Paulina została wybrana do roli jednej z uczennic z serialowej klasy II a, do której uczęszczała ofiara zbrodni Asia Walewska (Katarzyna Sawczuk) i większość głównych bohaterów w młodym wieku, np. Maciej Dąbrowa (Józef Pawłowski), Julia Molenda (Aleksandra Grabowska) czy Jan Molenda (Mateusz Więcławek).

- Łącznie w naszej serialowej klasie było 19 lub 20 uczniów. Statystów i zawodowych aktorów było mniej więcej pół na pół - wspomina Paulina.

Za plan zdjęciowy służyła w „Belfrze” m.in. Szkoła Podstawowa nr 5 w Kwidzynie. Na zdjęciu: Paulina Szostak i Maciej Stuhr na szkolnym korytarzu
materiały prasowe Canal+, fot. Robert Pałka Za plan zdjęciowy służyła w „Belfrze” m.in. Szkoła Podstawowa nr 5 w Kwidzynie. Na zdjęciu: Paulina Szostak i Maciej Stuhr na szkolnym korytarzu

Młodą kwidzyniankę dobrze widać w serialowych kadrach. Nic dziwnego, skoro w klasie siedziała w tym samym rzędzie przy oknie, co Jasiek i Julia Molendowie - tuż za dziewczyną. Dlatego Paulinę znakomicie widać np. w przedostatnim odcinku, w słynnej scenie dyktanda.

Łącznie spędziła na planie filmowym aż 12 dni, w tym jeden wyjazdowy, gdyż sceny z klasowych połowinek nagrywano w jednej z warszawskich restauracji, która „zagrała” serialową knajpę Kalifornia.

- Dzięki temu serialowi przeżyłam wielką przygodę, poznałam wielu znanych aktorów, a przy okazji trochę zarobiłam, bo za każdy dzień statyści mieli płacone po 50 zł - mówi statystka.

Jeden dzień wystarczy

40-letnia Monika Jacak na planie spędziła tylko jeden dzień, ale wrażeń wystarczy jej na długo.

- Choć właściwie nie spełniałam żadnych kryteriów, bo szukali osób przed trzydziestką, to jednak za namową bliskich postanowiłam się zgłosić na casting - tłumaczy.

W dzieciństwie, słuchając Natalii Kukulskiej, marzyła, by zostać piosenkarką, ale po nagraniu się na magnetofonie szpulowym szybko porzuciła te plany. - Wtedy zapragnęłam zostać aktorką, ale oczywiście moje życie potoczyło się inaczej - śmieje się.

Statystowanie w „Belfrze”, choć częściowo, miało być spełnieniem dawnych, dziecięcych marzeń, a dodatkowym powodem, by się zgłosić, był fakt, że zdjęcia miały być kręcone w kwidzyńskiej „piątce”, czyli szkole, do której uczęszczała ponad ćwierć wieku temu.

Gdy dostała zaproszenie, była bardzo zaskoczona i trochę stremowana. Kazano jej wziąć jakieś ubranie, więc wzięła kilka różnych, na wszelki wypadek. Ale sam pobyt na planie wzbudził w niej mieszane uczucia. - Jeśli chodzi o aktorów, to mam całkiem przyjemne wspomnienia. Mili, sympatyczni, skromni ludzie, niczym niewyróżniający się w tłumie, jak np. Andrzej Deskur czy Maciej Stuhr. Trochę gorzej było z ekipą techniczną, momentami było sporo nerwów i co niektórzy niezbyt miło się do siebie odnosili, choć rozumiem, że praca przy filmie wiąże się z dużym stresem - tłumaczy.

Monika w ciągu tego jednego dnia wzięła udział w kilku scenach: w parku, na dziedzińcu zamkowym i w szkolnym oknie. Niemal każda była kręcona wielokrotnie, a przyczyna dubli bardzo różna. A to przebiegł szczekający pies, a to przeleciał samolot lub nagle zaczęły bić kościelne dzwony.

- Kilkanaście godzin na planie to mordęga, a ja jeden dzień musiałam odsypiać przez trzy następne. Teraz przynajmniej wiem, że za żadne skarby świata nie chciałabym być aktorką - zapewnia.

rafal.cybulski@polskapress.pl

Rafał Cybulski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.