„Stalingrad” nie przeszedł przez gardła Czarnych Golfów

Czytaj dalej
Fot. mat. prasowe
Dariusz Szreter

„Stalingrad” nie przeszedł przez gardła Czarnych Golfów

Dariusz Szreter

Dlaczego lata 70. były chude dla trójmiejskiego rocka, co palono w Piwnicy im. Witkacego i jak to możliwe, że milicja tolerowała pirackie radio w Sopocie - wyjaśniają autorzy książki „Rockowisko Trójmiasta. Lata 70.”, Stanisław Danielewicz i Marcin Jacobson.

Jestem trochę zaskoczony ogromną objętością książki, którą Panowie napisali. Przecież lata 70. w polskim rocku to zdecydowany regres, po rozkwicie bigbitu w poprzedniej dekadzie.

Marcin Jacobson: Cały problem polegał na tym, że zespoły, które wyskoczyły w latach 60., wypracowały sobie bardzo mocną pozycję i pilnowały swoich miejsc, co wcale nie znaczy, że nie pojawiały się nowe orkiestry, takie jak na przykład Klan czy Zdrój Jana. Te jednak szybko „nakryto czapką”, bo nikt nie był zainteresowany, by się dzielić tym, ograniczonym w gruncie rzeczy, kawałkiem tortu, jakim był nasz rynek estradowy.

Pozostało jeszcze 94% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Dariusz Szreter

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.