Gabriela Pewińska

Spór o fontannę. Jan Łukaszewski: Park to nie rezerwat przyrody

Spór o fontannę. Jan Łukaszewski: Park to nie rezerwat przyrody Fot. Przemek Świderski
Gabriela Pewińska

Rozmowa z Janem Łukaszewskim, dyrektorem Polskiego Chóru Kameralnego

Spór o fontannę. Jan Łukaszewski: Park to nie rezerwat przyrody
Przemek Swiderski/Polskapresse Jan Łukaszewski

Będą zmiany na festiwalu Mozartiana.

Decyzją Zarządu Dróg i Zieleni z programu znika ciesząca się ogromną popularnością tańcząca fontanna. Decyzja jest podyktowana, jak się dowiedzieliśmy, obawą o zadeptanie parkowej trawy znajdującej się przed Pałacem Opatów.

Nigdy z powodu festiwalu mozartowskiego park nie został zniszczony, trawa nie została zadeptana.

Zimą teren, przypomnijmy, uległ zniszczeniu podczas prezentacji iluminacji świetlnej. Niedawno został odtworzony.

Nie rozumiem, dlaczego Mozartiana ponosi tego konsekwencje. Nigdy z powodu festiwalu mozartowskiego park nie został zniszczony, trawa nie została zadeptana. W tym roku zaproponowano nam jednak inne lokalizacje pokazów fontanny, na terenach odległych od parku. Takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Tak ze względów artystycznych - dwudziestominutowy pokaz fontanny był stałym elementem całego cyklu koncertów - jak i logistycznych - przemieszczanie się tłumu ludzi z odbywających się w parku występów w okolice ulicy Subisława czy Stawu Młyńskiego stanowiłoby trudność organizacyjną tak dla nas, jak i fanów imprezy. Szkoda, że decyzję podjęto bez konsultacji z nami, organizatorami imprezy. Nie tylko mnie jest żal, że pokazu już nie będzie. Tańcząca fontanna pięknie wpisywała się w atmosferę parku. Była wydarzeniem, które przyciągało setki ludzi. Zresztą założeniem naszych koncertów parkowych zawsze była promocja parku oliwskiego.

Goście tej imprezy tak polscy, jak i zagraniczni są atmosferą parku, tego, co tu się w czasie festiwalu dzieje, zachwyceni.

Park oliwski wymaga promocji?

Jeśli park jest znany, to raczej mieszkańcom Trójmiasta, pozostałym Oliwa raczej kojarzy się z katedrą i organami, ale o parku mało kto słyszał, choć zapewne jest jednym z piękniejszych parków w Polsce, a może i nie tylko w Polsce. Ale znany nie jest, bo nic się w nim nie dzieje. Inaczej jest w warszawskich Łazienkach, w parkach Wiednia, w Paryżu, w Londynie, tam odbywa się mnóstwo imprez. Uważam, że nasz festiwal jest już doskonałą, mającą swoją markę konstrukcją artystyczną, to coś na skalę Polski na pewno niezwykłego. Goście tej imprezy tak polscy, jak i zagraniczni są atmosferą parku, tego, co tu się w czasie festiwalu dzieje, zachwyceni. Bo Mozartiana to nie tylko koncerty, to też inscenizacje nawiązujące do epoki, przez kilka dni park przenosi się do czasów Mozarta. Zabieramy ludzi w krainę teatru, baśni, do pięknego świata, który już przeminął. Fontanna tańcząca na tle malowniczo podświetlonego Pałacu Opatów, katedry, do muzyki wielkiego kompozytora, była tego theatrum istotną częścią. To był cud natury, takiego widoku, takiego zjawiska w Gdańsku nie ma. Przeniesienie pokazu na jakieś łąki, pola, ogródki działkowe nie ma sensu. On miał sens tylko w kontekście tego festiwalu i w plenerze parku. Zależało mi, by wskrzesić tu dawne, sięgające czasów cystersów tradycje, gdy ogrody oliwskie były ogrodami sztuk, gdy park był miejscem magicznym. Niestety, od czasów powojennych przestrzeń ta to głównie przejście z jednej strony Oliwy na drugą, ewentualnie miejsce spacerów dla seniorów.

Funkcja parku jako miejsca rekreacji jest popularna nie tylko wśród seniorów. Nie jest aby głównym walorem parku?

Jest w Oliwie wiele innych miejsc na odpoczynek, choćby wzgórza oliwskie czy Dolina Radości, sam park powinien tętnić życiem. Zresztą gros tych starszych osób, spacerujących po parku ludzi to też fani naszego festiwalu. Już ubolewają nad tym, że nie będzie tańczącej fontanny. Są wręcz tym faktem oburzeni! Jestem zdania, że park należy ożywić.

Tu zieleń ma być dla człowieka, a nie człowiek dla zieleni.

Argumentem tych, którzy są przeciwko ożywianiu parku, jest fakt, iż powierzchnia tego miejsca jest za mała na duże imprezy.

Przecież to nie jest zamknięty rezerwat przyrody, gdzie główną rolę odgrywa roślinność, gdzie rządzi natura. Parki są do podziwiania, ale tu zieleń ma być dla człowieka, a nie człowiek dla zieleni. Żeby park żył, musi czymś przyciągnąć ludzi, a nic bardziej nie przyciąga niż działanie artystyczne, zwłaszcza takie, które programem nawiązuje do tradycji tego miejsca, gdy wpisuje się w tę atmosferę, tak jak Mozartiana właśnie. Walka z tym jest niepoważna, a nawet szkodliwa. Szkodliwa dla wszystkich fanów tego festiwalu. Są ludzie, którzy na pokazy tańczącej fontanny, na tętniący wysokiej klasy muzyką park czekają cały rok. Dla wielu z tych starszych osób to jedyna okazja, by w takim działaniu artystycznym wziąć udział. Muzyka Mozarta, którą gramy w parku przez trzy dni, raz w roku, jest czymś niezwykłym, a prezentowana w oliwskich ogrodach jeszcze nabiera mocy. Dowodem na to są tłumy, które podczas festiwalu odwiedzają park, tak starszych, jak i najmłodszych melomanów.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Gabriela Pewińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.