Sędzia, która wypuściła "Hossa", ma kłopoty

Czytaj dalej
Fot. Waldemar Wylegalski
Joanna Labuda

Sędzia, która wypuściła "Hossa", ma kłopoty

Joanna Labuda

Arkadiusz Ł. miał wymyślić przestępstwo "na wnuczka" i wyłudzić od seniorów około 3 mln zł. Sędzia, która wypuściła go z aresztu, ma postępowanie dyscyplinarne i usłyszała zarzut.

Przewinienie służbowe, w tym rażącą obrazę przepisów prawa i godności urzędu – taki zarzut - jak dowiedział się „Głos Wielkopolski” - w postępowaniu dyscyplinarnym usłyszała sędzia, która wypuściła na wolność Arkadiusza Ł., ps. Hoss i nie dopilnowała w tej sprawie procedur. Osobne śledztwo prowadzi także Prokuratura Krajowa.

Zwolnienie z aresztu

O sprawie było głośno w lutym tego roku. Arkadiusz Ł. – domniemany szef i pomysłodawca wnuczkowej mafii został wówczas zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze Policji. Prokuratura postawiła mu zarzuty wyłudzenia metodą „na wnuczka” 1,4 mln złotych. To nie jedyne przestępstwa, które zarzucają mu śledczy. „Hoss” miał wyłudzić od seniorów z różnych krajów europejskich w sumie około 3 mln złotych.

Mimo ciążących na nim zarzutów i ogromnej skali procederu, sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa wypuściła go z aresztu. W uzasadnieniu wskazała, że „Hoss” przyznał się do winy, zatem nie ma obawy matactwa. Poza tym toczy się wobec niego postępowanie przed poznańskim Sądem Okręgowym, którego nie utrudnia.

Jak ujawniliśmy, nie były to prawdziwe informacje – Hoss nie pojawiał się na rozprawach, zasłaniając się chorobą, przez co proces nie ruszył do teraz. Później utrudniał sporządzenie opinii biegłych, co do jego stanu zdrowia. W Zakładzie Medycyny Sądowej symulował zasłabnięcie, zażądał wezwania karetki pogotowia i zniknął, a na kolejne badanie przyszedł po terminie.

Jak się okazało, sędzia miała też nie dopilnować procedur, m.in. wyznaczyła posiedzenie ws. wniosku o areszt na godzinę, w której minął ustawowy termin rozpatrzenia wniosku, czyli 24 godziny. Z tego wynika, że Ł. przez trzy godziny był zatrzymany nielegalnie. Tego samego dnia „Hoss” wpłacił 300 tys. zł kaucji i wyszedł na wolność. Po kilku dniach przestał stawiać się na dozór policji i zniknął. W Warszawie zatrzymali go poznańscy policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych w KWP w Poznaniu.

Kiedy niedopełnienie procedur wyszło na jaw, sprawą zajął się rzecznik dyscyplinarny.

- Sędzia usłyszała zarzut, a także złożyła już wyjaśnienia, zgłosiła wnioski dowodowe i przesłuchani zostali świadkowie. Postępowanie wyjaśniające jest obecnie na etapie finalizowania wszystkich czynności

– mówi „Głosowi” Dorota Trautman, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie.

Drugie postępowanie

Sprawą zwolnienia „Hossa” z aresztu zajął się także minister sprawiedliwości. – Na skutek analizy, którą zleciłem prokuratorom Prokuratury Krajowej, można ocenić, że mamy do czynienia nie tylko z kontrowersyjną decyzją sądu w rozumieniu niezastosowania najdalej idącego środka zapobiegawczego, który był uzasadniony - i historią kryminalną tego przestępcy, i okolicznościami związanymi z jego zatrzymaniem, faktem unikania odpowiedzialności karnej, brakiem stałego miejsca zamieszania, jak i wysoką grożącą mu karą – ale sąd mógł dopuścić się czynu, który wykracza poza zakres tylko i wyłącznie kontroli instancyjnej. Czyli że możemy mieć tutaj do czynienia z czynem kryminalnym – mówił wówczas Zbigniew Ziobro.

Z naszych informacji wynika, że Wydział Spraw Wewnętrznych PK prowadzi śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez sędzię oraz bada, czy doszło w tej sprawie do bezprawnego pozbawienia wolności.

– Aktualnie kontynuowane są przesłuchania świadków

– ucina Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej.

***

Umorzone śledztwo

Prokuratura Rejonowa Poznań Grunwald umorzyła śledztwo w sprawie wywierania nacisków na biegłych.

Przypomnijmy, że jednym z głównych argumentów, na których warszawski sąd opierał się, wypuszczając Arkadiusz Ł. na wolność, było to, że przestępca nie utrudniał procesu, który toczy się w Poznaniu. Jak informowaliśmy, mężczyzna nie stawiał się w sądzie, usprawiedliwiając swoją nieobecność zwolnieniami lekarskimi.

Sędzia Karolina Siwierska z Poznania zdecydowała, że opinie, co do jego rzeczywistego stanu zdrowia przygotują biegli sądowi. Po nieudanej próbie przeprowadzenia badań, biegli wysłali do sądu pismo, w którym wskazywali, że wydanie opinii jest niemożliwe, gdyż „Hoss” wywiera na nich naciski.

– W piśmie, które skierowali do sądu interniści i kardiolodzy, którzy mieli zbadać mężczyznę poinformowali, że nie będą uczestniczyć w wydawaniu opinii, bo oskarżony wywierał na nich naciski. Nie napisali jednak, w jaki sposób to robił – potwierdził nam sędzia Aleksander Brzozowski, rzecznik poznańskiego Sądu Okręgowego. Sąd skierował sprawę do prokuratury. Jak się okazało, śledczy z poznańskiego Grunwaldu umorzyli postępowanie.

– Biegli nie potwierdzili zarzutów, co do wywierania na nich nacisków – mówi prok. Magdalena Machyńska.

Joanna Labuda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.