Samorządy otrzymują w spadku nieruchomości

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Jacek Skrobisz

Samorządy otrzymują w spadku nieruchomości

Jacek Skrobisz

Majątek malborskiego samorządu powiększył się ostatnio o dwa mieszkania zlokalizowane w Kwidzynie i Warszawie. Z kolei w Pucku analizowana jest możliwość przejęcia po zmarłej mieszkance dwóch kamienic w centrum miasta. To efekt polskich przepisów spadkowych.

Jeśli zmarły właściciel mieszkania nie ma spadkobierców, to majątek trafia do samorządu. Gminy muszą sobie radzić także w przypadku, gdy spadkobiercy zrzekają się spadku na przykład z powodu zadłużenia nieruchomości.

Zadłużone mieszkania w spadku

O dwa mieszkania zwiększył się majątek Malborka. Nieruchomości trafiły do zasobu komunalnego w wyniku spadku. Jedno znajduje się w Kwidzynie, a drugie w Warszawie. Oba mieszkania są jednak zadłużone i Urząd Miasta, chcąc nie chcąc, musi sobie teraz z tym „problemem” poradzić. Zrobi to na dwa różne sposoby.

Pierwszym sposobem jest pozbycie się nieruchomości. Jeśli ktoś szuka kawalerki w Kwidzynie, to może taką nabyć w ramach ogłoszonego właśnie przetargu malborskiego magistratu. Cena wywoławcza za lokal przy ul. Spółdzielczej 2 o pow. 27,18 m kw. wynosi 70 tys. zł. Składa się z jednego pokoju, kuchni, łazienki z toaletą i przedpokoju. Do mieszkania przynależy też piwnica o pow. 3,6 m kw. Licytacja odbędzie się we wrześniu.

- Tę nieruchomość otrzymaliśmy w spadku, bo nie ma żadnej osoby, która byłaby do niej uprawniona po śmierci właściciela - wyjaśnia Jan Tadeusz Wilk, wiceburmistrz Malborka.

Przekazanie majątku samorządowi nie odbyło się jednak w wyniku ostatniej woli zmarłego. Gmina została spadkobiercą w drodze ustawowej.

Zgodnie z Kodeksem cywilnym, w przypadku braku małżonka spadkodawcy, jego krewnych, dzieci małżonka spadkodawcy i powołanych do dziedziczenia z ustawy, spadek przypada gminie ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy jako spadkobiercy ustawowemu.

Tym ostatnim miejscem zamieszkania właściciela lokalu w Kwidzynie był właśnie Malbork. Niestety, jest też „ale”...

- Mieszkanie jest zadłużone w wysokości około 20 procent jego wartości. Pokryjemy ten dług z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży lokalu - mówi wiceburmistrz Malborka.

Nieco inaczej wygląda sytuacja z drugą nieruchomością, która w ostatnim czasie powiększyła mienie komunalne. Gmina otrzymała spadek, choć byli przed nią w kolejce inni spadkobiercy - rodzina.

- Członkowie rodziny zrzekli się jednak prawa do spadku ze względu na duże zadłużenie hipoteczne - wyjaśnia Jan Tadeusz Wilk. - Znów więc musieliśmy ten spadek przyjąć i nim zarządzać. Nasi pracownicy pojechali już do Warszawy, obejrzeli to mieszkanie, wysprzątali je. Na razie podjęliśmy decyzję, że nie będziemy go sprzedawać. Pomyśleliśmy, że możemy je wynajmować i w ten sposób zdobywać pieniądze na spłatę kredytu. Opłaty najmu są w stolicy wysokie. Zobaczymy, jak to się sprawdzi.

Przedstawiciele samorządów często nie są zachwyceni spadkiem otrzymanym „z konieczności”. Należy zaznaczyć, że gmina ponosi odpowiedzialność za długi spadkowe tylko do wartości ustalonej w inwentarzu. Samorząd odpowiada jednak za dług całym swoim majątkiem, a nie tylko tym ze składników majątku odziedziczonego. Teoretycznie więc, w skrajnych przypadkach, wierzyciele mogliby doprowadzić do egzekucji komorniczej skierowanej przeciw gminie i zająć jej rachunek bankowy, co mogłoby utrudnić realizację zadań publicznych.

Co ciekawe, gmina nie jest ostatnim podmiotem, do którego trafia spadek osoby niemającej spadkobierców. Jest nim Skarb Państwa.

- Jeżeli ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy w Rzeczypospolitej Polskiej nie da się ustalić albo ostatnie miejsce zamieszkania spadkodawcy znajdowało się za granicą, spadek przypada Skarbowi Państwa jako spadkobiercy ustawowemu - wynika z art. 935 Kodeksu cywilnego.

Sprawdziliśmy, czy do innych pomorskich samorządów też trafiają tego typu „prezenty”. W Gdańsku, Pelplinie, Starogardzie Gdańskim i Człuchowie w ostatnich latach nie było takiego przypadku.

- Wiele lat temu przejmowaliśmy zadłużone nieruchomości od PKP, ale sytuacji, abyśmy w spadku dostali mieszkanie, dom, nie było - mówi Ryszard Szybajło, burmistrz Człuchowa.

Władze Pucka przejmą kamienice w centrum?

W Pucku z kolei pojawił się temat dziedziczenia prywatnego majątku. Na początku wakacji zmarła 90-letnia pucczanka, która była właścicielką dwóch kamienic w centrum miasta. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że przebywająca na stałe za granicą rodzina nie chce mieć do czynienia ze spadkiem. Może się okazać, że nieruchomości przejmie miasto.

- Obecnie trwa zbieranie materiałów - komentuje mec. Joanna Ostrowska, prawnik Urzędu Miasta Pucka. - Formalnie nie mamy żadnego tytułu prawnego, być może będziemy spadkobiercą, jeżeli nie zgłosi się rodzina, ponieważ zmarła pani była naszą mieszkanką, a nie zostawiła testamentu.

Jak dodaje burmistrz Pucka Hanna Pruchniewska, w trosce o mieszkańców, którzy zamieszkują nieruchomości i regularnie płacili czynsz (obecnie nie wiedzą, komu), należy ustalić tzw. kuratora spadku, który będzie miał za zadanie administrować majątkiem. Zajmie się bieżącymi płatnościami uiszczanymi przez lokatorów oraz wniesie o wszczęcie postępowania o stwierdzenie nabycia spadku.

(AK, EO, PF, KF, AK)

jacek.skrobisz@polskapress.pl

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Jacek Skrobisz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.