Sale i terminy zarezerwowane, a studniówki mogą się nie odbyć. Maturzyści z Rzeszowa są rozgoryczeni

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Beata Terczyńska

Sale i terminy zarezerwowane, a studniówki mogą się nie odbyć. Maturzyści z Rzeszowa są rozgoryczeni

Beata Terczyńska

Niestety, ten scenariusz jest prawdopodobny. Zwłaszcza w przypadku dużych liczebnie szkół. - Już zapowiedziałam moim trzecioklasistom, że prawdopodobnie będą drugim rocznikiem w historii szkoły, który nie będzie miał balu studniówkowego - mówi Danuta Stępień, dyrektor IV Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie. - Pierwszy był w stanie wojennym.

Będzie w tym roku szkolnym studniówka czy nie?

- Oto jest pytanie - mówi Andrzej Szymanek, dyrektor II LO w Rzeszowie, w którym uczy się 340 maturzystów.

- Jeżeli koronawirus nadal będzie się rozwijał tak jak teraz, to według mnie, studniówka jest mało prawdopodobna. Mimo zarezerwowanego wcześniej terminu w Alabastrze

- tłumaczy.

Dyrektor Szymanek tłumaczy, że z jednej strony młodzież nie wyobraża sobie, by balu maturalnego nie było, ale z drugiej, osoby starsze też nie wyobrażają sobie, by zabawa mogła się odbyć w tych warunkach.

- Jest obawa przed masowymi imprezami. Dodatkowo wszystko jeszcze zależy od obowiązujących w styczniu i lutym przepisów. Jeżeli te będą podobne do obowiązujących dziś dla wesel, to trudno mówić o dwóch turach studniówek. W przypadku mojej szkoły musiałoby ich być co najmniej cztery. A to zmieni koszty zabawy. Przecież im większa grupa młodzieży, tym lepiej wychodzi to finansowo. Im bardziej to rozdrobnimy, tym cena wyższa. I pojawia się kolejna bariera. Grupy uczniów zapewne nie będzie na to stać - wyjaśnia Szymanek.

Dyrektor "drugiego" dodaje, że oczekiwałby odgórnych decyzji w kwestii studniówek.

- Jest nad czym myśleć - przyznaje. - Słyszałem niedawno wypowiedź uczennicy z Gorzowa Wielkopolskiego na temat studniówki. Lubuskie ma najmniejszą liczbę zakażeń, a tam w jednym z liceów już podjęto decyzję, że studniówki definitywnie nie będzie - mówi. - Moja młodzież nie wyobraża sobie zabawy tylko we własnym gronie, bez osób towarzyszących. A te przecież pochodzą z różnych środowisk, co zwiększa ryzyko przenoszenia wirusa.

Jaka decyzja w IV LO, gdzie termin na początku lutego w Hotelu Rzeszów jest już dawno zarezerwowany?

- Rodzice i uczniowie o to pytają, ale trudno cokolwiek teraz zdecydować. Miejmy nadzieję, że odejdzie ten koronawirus - przyznaje dyrektor Danuta Stępień.

- A jeśli nie, uprzedziłam uczniów, że mogą być drugim rocznikiem w historii szkoły, który nie będzie miał studniówki. Pierwszym był ten, kiedy ogłoszono stan wojenny. Miny mieli smutne, rozgoryczone. Ale przecież nie zrobię studniówki na 500 - 600 osób (10 klas) przy obowiązujących obostrzeniach. Chyba, że na Stadionie Narodowym w Warszawie...

= Nawet gdybym ograniczyła zabawę tylko dla moich uczniów, bez osób z zewnątrz, to i tak zostaje mi 300 osób z haczykiem. Rozbijać to po 50? Pytanie, czy hotel lub jakiekolwiek inne miejsce mieliby wolne terminy - dodaje dyrektor Stępień.

W Zespole Szkół Gospodarczych w Rzeszowie uczniowie wraz z rodzicami na razie zastanawiają się, jak ma wyglądać studniówka.

- Zawsze robiliśmy ją dla wszystkich klas w Hotelu Villa Riviera - mówi Irena Baran, dyrektor szkoły. - Termin mamy ustalony na luty, ale dla 250 uczniów będzie to pewnie niemożliwe, więc myślę, że zabawa zostanie zorganizowana klasami, ale decyzja jeszcze nie zapadła. W tym tygodniu mamy nową radę rodziców i będziemy na ten temat rozmawiać.

Dyrektor dodaje, że taki sam problem dotyczy pielgrzymek maturzystów do Częstochowy, które zawsze odbywały się jesienią.

- Nie wiemy, jak to zorganizować - mówi.

W popularnej restauracji organizującej studniówki słyszymy, że sami nie wiedzą, co będzie w styczniu i lutym.

- Na ten moment możemy zrobić imprezę do 150 osób w jednej sali. Można zatem pomyśleć o takim podziale klas maturalnych. Z terminami nie powinno być problemu.

I taki scenariusz rozważany jest w VI LO.

- Styczniowe terminy przed samymi feriami, z podziałem na dwie tury z uwagi na 310 maturzystów, mamy zarezerwowane od ubiegłego roku - mówi Tadeusz Bajda, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Rzeszowie. - Na razie wstępnie jesteśmy umówieni z restauracją Alabaster, aby każdą z grup rozdzielić jeszcze na trzy osobne sale, z zachowaniem dystansu i wszelkich obostrzeń sanitarnych. Ale zobaczymy, jak sytuacja z koronawirusem się rozwinie, bo ta jest dynamiczna, czy nie pomiesza nam to planów.

Beata Terczyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.