"Sąd Ostateczny" Memliga ma zbudować markę Gdańska

Czytaj dalej
Fot. Pracownia fotograficzna MNG
Grażyna Antoniewicz

"Sąd Ostateczny" Memliga ma zbudować markę Gdańska

Grażyna Antoniewicz

Najwybitniejszy, a zarazem bezcenny obraz, jaki znajduje się w Gdańsku, ma zbudować markę miasta.

Jeden z najcenniejszych obok „Damy z gronostajem” Leonarda da Vinci skarb arcydzieł malarstwa dawnej Europy, które mamy w Polsce, „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga, ma wyjątkowo barwną historię, począwszy od tego, że trafił do Gdańska z rabunku. Został bowiem skradziony ze statku płynącego do Florencji, gdzie zamówił go do jednej ze świątyń bogaty bankier. Co ciekawe, przez wiele lat arcydzieło Memlinga było przypisywane zupełnie innemu malarzowi.

Tryptyk pełen alegorii i symboli wzbudza nieustające zainteresowanie i inspiruje. Jego wielowątkowa historia mogłaby posłużyć jako scenariusz pasjonującego filmu przygodowego. Podobno takowy już powstaje, ale nic dziwnego, gdański „Sąd” skłania do zadumy nad losem człowieka, budząc zachwyt nad kunsztem jego twórcy. Memlingowska wizja Sądu Ostatecznego ukształtowała wyobrażenie wielu osób.

Profesor Marcin Kaleciński uważa, że Memling jest „największym wizjonerem infernum w średniowieczu, kreatorem diabolicznych hybryd, badaczem stanów przerażenia. Dzieło swoje traktował jako swoisty majstersztyk, który miałby wzbudzić zachwyt przyszłych włoskich zleceniodawców, z myślą o nich z iluzjonistycznym mistrzostwem oddał refleksy na puklerzu Archanioła Michała i kuli u stóp Chrystusa. O takich jak Memling artystach Herbert pisał: „Powierzchnie ich obrazów są gładkie jak lustro/nie są to lustra dla nas/są to lustra wybranych”.

- Wrażliwy odbiorca znajdzie swe obiekty zachwytu, odkryje dla siebie motywy z Memlinga: diabła ze skrzydłami motyla rusałki pokrzywnika, pawie pióra w skrzydłach Archanioła, grację Marii Baroncelli, bliską tej Rea Silvii z sarkofagu Mattei, najpiękniejszy męski akt piętnastowiecznej Europy - kroczącego młodzieńca ukazanego z profilu, u stóp schodów do wieczności, czarnoskórych zaświadczających o uniwersalności Sądu - mówi profesor.

W Gdańsku rozpoczął się Rok Hansa Memlinga. „Sąd Ostateczny” będzie reklamowany na billboardach i innych nośnikach reklamowych. Ukaże się komiks, a w Operze Bałtyckiej jesienią planowana jest prapremiera opery „Sąd”, do której muzykę skomponował Krzysztof Knittel, a libretto napisał Mirosław Bujko - autor wielu powieści. Reżyseruje Paweł Szkotak, aktor, reżyser i dyrektor poznańskiego Teatru Biuro Podróży.

Superkustosz

W czwartek odbyła się konferencja prasowa, na której dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku Wojciech Bonisławski zapewniał, że: Tryptyk „Sąd Ostateczny” zajmuje miejsce szczególne w zbiorach sztuki dawnej muzeum.

- W grudniu wydaliśmy drugi już kalendarz ścienny z reprodukcjami - mówił. - 17 stycznia „Sąd Ostateczny” będzie można oglądać w gmachu przy ulicy Toruńskiej wykonując zadania gry terenowej „Wtajemniczeni w sztukę”.

Powstała gra planszowa „Super kustosz”. Muzeum wystąpiło też do Poczty Polskiej z prośbą o emisję serii znaczków pocztowych z reprodukcją obrazu Memlinga. Czekają nas koncerty, wystawy, konferencje i inne niespodzianki.

- Cieszy mnie, że organizacje pozarządowe oraz instytucje kultury dostrzegły potencjał tryptyku i włączyły go w zaplanowane na ten rok wydarzenia artystyczne i edukacyjne - dodał dyrektor.

Muzeum od dawna stara się wypromować gdański Sąd. Przez pewien czas wisiał on w formie witrażu (skopiowany na folii), ozdabiając centralne okno dworca PKP. Ukazały się też puzzle z „Sądem Ostatecznym” mające 260 elementów, a w 2015 roku wydano znakomity, choć niewielki album „Hans Memling „Sąd Ostateczny” - jego autorkami są Alicja Andrzejewska-Zając i Magdalena Podgórzak. Planowany jest serwis internetowy, który zostanie przygotowany w pięciu językach, m.in. chińskim.

Powstają z grobów

Podziwiając dzieło Memlinga widzimy, jak na głos anielskich trąb umarli powstają z grobów, budząc się do nowego wiecznego życia. Na Sąd Ostateczny wędrują nadzy. W zbroi Archanioła odbija się dolina Sądu. Do kryształowych schodów zbliżają się brodaty Adam i Ewa. Za nimi Abel i Set, dalej podążają dwaj mężczyźni, a następnie dwie kobiety. W piątej parze rozgrywa się dramat - szatan dobiegł do idących w szeregu i wyciąga jednego z nich. Na szczęście z pomocą przychodzi mu anioł, który drzewcem krzyża uderza szatana. W szóstej parze, zamykającej pochód, można dostrzec Murzyna i człowieka o rysach semickich. Zbawienie objęło wszystkie ludy. Zbawieni witani są przez św. Piotra i idą ku bramie niebios. Po tej stronie tryptyku Memling użył jasnych barw, kojarzonych ze spokojem i radością.

Książę piekieł Belzebub

W lewej części tło obrazu jest ciemne, płonie ogień i siarka. Pośrodku książę piekieł, Belzebub, stoi na brzegu płomiennej jaskini. Ze skalnego wąwozu wyłania się pochód, w dół sunie łańcuch potępionych. W górze sześciu szatanów, duchów burz, spada z grzesznikami na dno piekieł. U góry bezszelestnie, jak nietoperz, sunie Lucyfer. Na twarzach potępionych widać łzy i strach. Diabły Memlinga zachwycają, ale też budzą grozę. Łączą w sobie cechy ludzkie i zwierzęce, jednak dwa z nich stworzył artysta wyłącznie z elementów zwierzęcych. Jeden to diabeł-lew z mężczyzną na grzbiecie. Drugi ma postać rudego niedźwiedzia (symbolizuje obżarstwo - jeden z siedmiu grzechów głównych).

Sceny z diabłami pełne są dramatyzmu. Czart ze skrzydłami ćmy spycha w ognistą czeluść kobietę, inny z pyskiem dzika unosi związanych powrozem kobietę i mężczyznę, jest i diabeł o pysku małpy. Żaden ze współczesnych Memlingowi twórców nie pokazał potępienia w tak realistycznej i w tak przerażającej formie. Walki aniołów z diabłami - odwieczna walka Dobra ze Złem.

Koncertują anioły

Na balkonach Rajskiej Bramy koncertuje anielski zespół. Czternastu aniołów wita zbawionych. Hans Memling często pokazywał grające anioły, ponieważ lubił ten temat, a także dlatego, że Brugia, gdzie mieszkał przez wiele lat, była muzyczną stolicą Europy, a muzyka odgrywała wówczas ważną rolę w kulturze miasta. Są więc anioły z dzwonkami i lirą korbową, jest anioł z portatywem (małe przenośne organy) i anioł z harfą - symbolem radości.

Na jednym z balkonów Rajskiej Bramy stoją trzy śpiewające anioły. To nie przypadek, bowiem w czasach Memlinga muzykę pisano na trzy głosy, a śpiew anielskiego chóru był zapowiedzią niebiańskiej harmonii, której dostępują zbawieni.

I jeszcze raz oddajmy głos profesorowi Kalecińskiemu.

- „Sąd Ostateczny” Memlinga krzyczy do nas frazą znaną z sarkofagów i epitafiów rzymskich: „Sta viator”! Stań przechodniu w niemym zachwycie i pokorze, cieniu wątpliwości, by nie rozdrapać świętej tajemnicy, by nieść w sobie pamięć o malarzach obrazów „podzielonych na prawą i lewą stronę/ którzy znają tylko dwa kolory/kolor tak i kolor nie/ wynalazców prostych symbolów/otwartych dłoni i zaciśniętych pięści/śpiewu i płaczu/ uśmiechów i szczerzenia zębów” (Z. Herbert). Na koniec wobec tych refleksji czymże jest muzeum? Jak pisze André Malraux:„Sztuka jest obecnością w życiu tego, co powinno należeć do śmierci, muzeum jest jedynym miejscem na świecie, które ocala przed śmiercią”.

grazyna.antoniewicz@polskapress.pl

Grażyna Antoniewicz

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.