Są ogrody wprost stworzone dla koncertów, ale nie każdy

Czytaj dalej
Fot. Z archiwum P. Burkiewicza
Gabriela Pewińska

Są ogrody wprost stworzone dla koncertów, ale nie każdy

Gabriela Pewińska

Rozmowa z Witoldem Pawłem Burkiewiczem, scenografem przestrzeni, architektem krajobrazu, specjalistą d.s. rewaloryzacji ogrodów historyczno-artystycznych

Jak muzyka jest obecna w parkach na świecie?

Była od zawsze. To nieodłączny element życia parku. Przed wiekami ogrody i parki były nawet specjalnie przystosowywane do tego, by grać tam muzykę. Stawiano specjalne altany, gloriety, po to, by odbywały się tam koncerty. Potrzeba muzykowania, czy w ogóle teatralności, wpływała często na kształt całego ogrodu i jego układ kompozycyjny, szczególnie w baroku. Stąd nieodłączną częścią ogrodów były na przykład tzw. boskiety.

XVIII-wieczny ogród Laberinto w Barcelonie
Z archiwum P. Burkiewicza Campo del Moro, ogrody przy pałacu królewskim w Madrycie

Rodzaj sceny?

To zwarte, malownicze kwartały o geometrycznych formach obsadzone strzyżonymi szpalerami drzew, lip, grabów, platanów itp. W boskietach zakładano specjalne przestrzenie, zielone gabinety, amfiteatry, galerie muzyczne wypełnione rzeźbami, posągami, fontannami. Tam się koncertowało. Muzyka rozbrzmiewała i na dziedzińcach, przed fasadami parkowych pałaców, w dużych przestrzeniach otwartych.

Jak organizuje się życie muzyczne w parkach na świecie dziś?

Bogatą ofertę koncertowo-festiwalową mają przede wszystkim duże parki, jak ten w Wersalu. To teren 800 ha! Czy dawna, mająca 290 ha, letnia rezydencja Fryderyka II Wielkiego, czyli park Sanssouci w Poczdamie, który z koncertów słynie. Wiedeński ogród Augarten ma ledwie 52 ha, ale to i tak wystarczy, by takie imprezy bez problemu mogły się tam odbywać. Ogrody, które szczycą się bogatą ofertą kulturalną, mają na ogół rozbudowaną scenerię. W ogrodach cesarskich Carskie Sioło w Rosji fasada pałacu ma 300 metrów! Cóż za znakomite tło wydarzeń artystycznych!

Właściwie gotowa scenografia.

W takich przestrzeniach zawsze znajdziemy dobre miejsce do muzykowania. Uczestniczyłem w koncertach w ogrodach Schonbrunn w Wiedniu. To przestrzeń 160 ha. Takiego terenu, by mogło tam się coś dziać artystycznie, nie trzeba ani grodzić, ani specjalnie przystosowywać, modernizować, bez problemu zmieści się tam setki ludzi, którzy wygodnie rozsiądą się na zainscenizowanej widowni. Ogrody Luksemburskie w Paryżu to „ledwie” 23 ha, ale park jest tak zorganizowany, że odbywają się tam koncerty na kilkaset osób.

XVIII-wieczny ogród Laberinto w Barcelonie
Z archiwum P. Burkiewicza XVIII-wieczny ogród Laberinto w Barcelonie


W ogromnej altanie grają wielkie orkiestry z całego świata. Park nie ma ławek, tylko pojedyncze żelazne krzesełka, które każdy może sobie ustawić w dowolnym miejscu. Duże ułatwienie dla koncertowej publiczności.

Często bywałem na festiwalach parkowych w Aranjuez pod Madrytem. Niektóre z koncertów odbywają się tam w sąsiedztwie pałacu królewskiego, jednak jego ogromne dziedzińce są większe niż cały park oliwski, który ma, przypomnijmy, około 10 ha. Obok pałacu w Aranjuez na wyspie jest szalenie atrakcyjny, ledwie na 1,5 ha ogród, przestrzeń jednak to tak mała, a wnętrza ogrodowe tak kameralne, że nikomu nie przyszłoby do głowy, by spokój tej zieleni zakłócać nawet najpiękniejszą muzyką. W słynnych parkach świata koncerty organizuje się też w obiektach architektury parkowej, w pałacach, oranżeriach, po koncercie publiczność idzie z przewodnikiem podziwiać parkową roślinność, rzeźby, fontanny...

W warszawskiej Królikarni minionego lata organizowano koncerty o świcie. Rozpoczynały się o 4.30 rano, założeniem była konfrontacja artystów z natężonym o tej porze świergotem ptaków.

Z pięknego Teatru na Wyspie słyną stołeczne Łazienki. Specjalnie przystosowany amfiteatr pomieści blisko tysiąc osób. Ale, co ważne, jedynie duże parki są dobrze przystosowane do organizacji dużych festiwali. Można tam wydzielić odpowiednie miejsce, tak pod względem akustyki, światła, jak i organizacji widowni, zapewnienia bezpieczeństwa, co nie jest bez znaczenia, bo na takie wydarzenia przychodzą tłumy. W kameralnych przestrzeniach odbywają się jedynie kameralne koncerty. Przeważnie bez nagłośnienia, teren jest zamknięty, wydarzenie nie może zakłócać życia pozostałej części parku. Z takich minikoncertów słyną choćby neoklasycystyczne ogrody Sabatini w Madrycie. Czy nasza Żelazowa Wola. Są słynne prezentacje chopinowskie w Łazienkach, to specjalnie do tego przygotowana przestrzeń. Nie każdy park nadaje się do organizacji życia muzycznego. A już najmniej niewielkie ogrody barokowe, historyczno-artystyczne, z dziełami sztuki oraz roślinnością, która podczas takich wydarzeń mogłaby być narażona na poważne zniszczenia, a której ubytki trudno odtworzyć. Najlepiej sprawdzają się tu ogrody krajobrazowe z wielkimi płaszczyznami trawników. Już nie mówię o parkach specjalnie do tego typu widowisk przygotowanych. Podsumowując - duża przestrzeń, której sąsiedztwo nie jest przestrzenią wrażliwą.

Czyli?

Czyli przestrzenią pozbawioną dzieł sztuki ogrodowej, które mogłyby ulec zniszczeniu, gdy na przykład jakiś szalony meloman, by lepiej widzieć muzyków na scenie, wdrapie się na zabytkowy pomnik, na dach altany albo wiekowe drzewo. Niewielkie parki z reguły nie nadają się na koncerty, a jeśli już to jedynie na kameralne, altanowe. Dla, góra, stu, dwustu osób. Trzeba je organizować tak, by wszyscy byli zadowoleni. I ci, którzy przyszli do parku posłuchać muzyki, i ci, którzy przyszli tu upajać się muzyką ptaków, szumem wody tryskającej z fontanny, pięknem drzew, poobserwować skaczącą wiewiórkę. Trzeba pamiętać, że mały park zabytkowy służy głównie odpoczynkowi, kontemplacji, medytacji, tej intymności nie można zakłócać. Są na świecie piękne małe parki, stworzone tylko po to, żeby po nich w ciszy zieleni spacerować, oglądać pijące z fontanny wodę ptaki, podziwiać piękno i woń kwiatów. I tym, którzy tam przychodzą, nie potrzeba nic więcej. Czasami struktura nawet większego parku nie nadaje się na imprezy ludyczne. Choćby tzw. ogród Laberinto w dzielnicy Horta w Barcelonie. To spory, założony w XVIII w. park, ale tak zakomponowany, z taką ilością zaułków, ścieżek, zacisznych zakątków, że nie ma tam miejsca na koncerty, no chyba że byłby to występ jednej artystki, której będzie akompaniował jeden, góra dwóch muzyków z gitarą. Akustyczną!

Gabriela Pewińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.