Rząd planuje zmiany w prawie oświatowym. Przemysław Alexandrowicz, poznański radny PiS: Nadzór nad szkołami musi być realny

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembiński
Sylwia Rycharska

Rząd planuje zmiany w prawie oświatowym. Przemysław Alexandrowicz, poznański radny PiS: Nadzór nad szkołami musi być realny

Sylwia Rycharska

– Jeżeli kuratorium ma pełnić nadzór pedagogiczny nad szkołami, to on musi być on realny – powinny być możliwości jego egzekwowania – mówi Przemysław Alexandrowicz, wiceprzewodniczący Rady Miasta Poznania oraz wiceprzewodniczący Komisji Oświaty i Wychowania. Poznański radny PiS zgadza się ze wzmocnieniem roli kuratora oświaty, jednak wstrzymuje się od ostatecznych osądów zapisów projektu ustawy dotyczących zmian w prawie oświatowym, dopóki nie otrzymają one ostatecznego kształtu podczas prac parlamentarnych.

Możliwość odwoływania dyrektora przez kuratora oświaty i to bez wypowiedzenia w trakcie roku szkolnego, to nie jest prosta droga do usunięcia ze szkół tego, co się nie podoba w ministerstwie?

Na początku jedno zastrzeżenie. Mówimy tu o zmianach w prawie oświatowym, które znamy z medialnych komunikatów. Zmiany te jednak muszą być kompatybilne z całym systemem prawa oświatowego i prawa pracy. Zatem natychmiastowe, dyscyplinarne odwołanie dyrektora może mieć miejsce tylko w ściśle określonych przypadkach. Także obecnie, w określonych sytuacjach, może to uczynić zwierzchnik dyrektora – wójt, burmistrz, prezydent miasta. Kurator miałby tu wchodzić w podobną rolę – zwierzchnika dyrektora. Jeżeli kuratorium ma pełnić nadzór pedagogiczny nad szkołami, to on musi być on realny – powinny być możliwości jego egzekwowania. Czy jednak kurator lub minister będzie ręcznie zarządzał szkołami? Wydaje się to niemożliwe – choćby ze względu na skalę.

– Jeżeli kuratorium ma pełnić nadzór pedagogiczny nad szkołami, to on musi być on realny – powinny być możliwości jego egzekwowania – mówi Przemysław
Adrian Wykrota 27.06.2016 poznan aw radny przemyslaw alexandrowicz dziedziniec um. glos wielkopolski. fot. adrian wykrota/polska press

Jaką skalę – co ma Pan na myśli?

Kuratorium to kilkudziesięciu wizytatorów sprawujących nadzór nad wszystkimi placówkami oświatowymi w województwie. W samym Poznaniu jest ich ok. 240 – prowadzonych przez miasto – i pewnie drugie tyle prowadzonych przez inne podmioty. W skali województwa to kilka tysięcy placówek w ponad 300 gminach – więc ręczne sterowanie nimi przez kilkudziesięciu wizytatorów jest po prostu niemożliwe.

Czy z innymi zapowiedzianymi zmianami Pan się zgadza?

Z niektórymi się nie zgadzam. Na przykład, uważam, że skład komisji konkursowej na dyrektora placówki oświatowej nie powinien być zmieniany, ponieważ mamy teraz dość precyzyjny system (3+3+2+2+2) oznaczający równowagę różnych czynników decydujących o szkole. Nie jest zatem dobrym pomysłem zwiększanie liczby przedstawicieli kuratorium (z trzech do pięciu), czy zmniejszanie liczby przedstawicieli rady pedagogicznej i przedstawicieli rady rodziców (z dwóch do jednej osoby).

Co z głosami mówiącymi, że przez tę ustawę autonomia szkół jest zagrożona, chociaż minister Przemysław Czarnek podkreślił, że nie ma czegoś takiego, jak autonomia szkół?

W sensie literalnym pojęcie autonomii faktycznie dotyczy tylko szkolnictwa wyższego. Natomiast w praktyce cały ustrój szkolny świadczy o tym, że szkoła jest autonomiczną jednostką. Pomimo tego, że ma nad sobą organ prowadzący oraz organ nadzoru, dyrektor sam posiada uprawnienia władcze. Jest on przewodniczącym rady pedagogicznej, która poprzez swoje uchwały podejmuje decyzje o różnych sprawach. Również rada rodziców ma decydujący głos np. w działaniach wychowawczych. Także samorząd uczniowski, głównie w szkołach ponadpodstawowych, ma sporo do powiedzenia na temat organizacji życia szkolnego. Wszystko to stanowi o realnej autonomii szkół.

Chciałbym w tym miejscu, jako poznański radny, zwrócić uwagę na to, że obecnie prezydent przeprowadza przez Radę Miasta uchwałę, która w ciągu czterech lat włączy wszystkie samorządowe szkoły i placówki oświatowe w Poznaniu, do jednolitego, centralnego zarządzania finansami poprzez Centrum Usług Wspólnych Jednostek Oświatowych (CUWJO). Finanse, księgowość, płace, które dotąd podlegały dyrektorowi szkoły czy przedszkola, mają zostać scentralizowane. Dlatego ci samorządowcy, którzy domagają się poszanowania autonomii szkoły wobec bardzo odległego ministra czy kuratora, muszą pamiętać, że to oni sami, jako organ prowadzący, znacząco chcą tę autonomię ograniczyć.

W projekcie zmian znalazły się zapisy dotyczące zajęć prowadzonych na terenie szkoły przez stowarzyszenia, czy inne organizacje. Czy to nie spowoduje, że dyrektorzy po prostu nie będą zapraszać nikogo do współpracy – chociażby przez zbytnie zawiłości formalne?

Moim zdaniem takie zapisy pozwolą lepiej egzekwować uprawnienia rodziców – które gwarantuje im Konstytucja i prawo oświatowe – do decydowania o tym, w jaki sposób są wychowywane ich dzieci oraz jakie wartości są im przekazywane. Dlatego próby wprowadzania przez samorządy zajęć dodatkowych, wykraczających poza program nauczania (np. tzw. zajęć antydyskryminacyjnych) rodzice traktują jako zamach na ich podstawowe prawa. Z drugiej strony, to Kuratorium odpowiada za treści przekazywane w szkole, a działania edukacyjne i wychowawcze powinni prowadzić nauczyciele.

Mówi Pan o zamachu na podstawowe prawa rodziców. Skąd Pan wie, że tak widzą oni tę kwestię?

Na pewno tak widzą to przynajmniej niektórzy – dowiedziałem się tego od rodziców z Poznania, którzy zwracali się do nas w tej sprawie. Mówili też, że kiedy napotykali problemy w swoich szkołach czy w Wydziale Oświaty Urzędu Miasta, wówczas prosili Kuratorium o fachowe wsparcie. Rodzice nie muszą przecież być specjalistami od pedagogiki czy od jakichś kontrowersyjnych zagadnień dotyczących np. edukacji seksualnej.

Pana zdaniem, dlaczego akurat teraz opracowywane są zmiany dotyczące oświaty?

Ministerstwo pracuje w sposób ciągły – tak jak inne instytucje publiczne – więc taka jest prosta odpowiedź na to pytanie. Chociaż można przypuszczać, że jest to także pewne echo konfliktów między rodzicami a organami prowadzącymi szkoły – przede wszystkim w Poznaniu, Gdańsku czy Warszawie – gdzie rządzą prezydenci związani z parlamentarną opozycją o szeroko rozumianych liberalnych poglądach.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Sylwia Rycharska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.