Łukasz Kłos

Rusza akcja „Samorząd 2018”. Wybory decydującym starciem między PiS i PO

Rusza akcja „Samorząd 2018”. Wybory decydującym starciem między PiS i PO Fot. Archiwum
Łukasz Kłos

PiS liczy, że władzę w sejmiku mogłoby zdobyć dzięki koalicji. Z kim? Na pewno nie z Platformą, ale - kto wie - może jacyś działacze PO zmienią front

Bomba poszła w górę: akcja „Samorząd 2018” rozpoczęta. Kiedy w czwartek powszechna uwaga koncentrowała się na walce w Brukseli o prezydenturę Donalda Tuska w Radzie Europejskiej, Jarosław Kaczyński postanowił zrobić kolejny krok w marszu po władzę w kraju. Podczas niewielkiej uroczystości wręczył siedemnastu swoim wybrańcom nominacje na szefów Wojewódzkich Zespołów Samorządowych. Za tą nazwą kryje się nowy aparat partyjny, który ma w zamierzeniu przynieść PiS zwycięstwo w najbliższych wyborach. Na pomorzu przewodniczącym nowej struktury został Marcin Horała. Poseł-debiutant już przedstawia wizję ofensywy samorządowej.

- Od jutra otwarte spotkania w każdej gminie aż do połowy przyszłego roku. Wojewódzki program wyborczy jeszcze na jesieni tego roku - zapowiada Horała.

Jak barany idące na rzeź

Poruszenie widać też pod drugiej stronie barykady. W miniony piątek, w auli Amber Expo w Gdańsku około 200 samorządowców zebrało się na konwencji „w obronie samorządności”. Przemawiali Mieczysław Struk (marszałek pomorski), Jacek Karnowski (prezydent Sopotu) a także gospodarz imprezy, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz:

Nie możemy iść jak barany na rzeź! Nie możemy cicho siedzieć! - mówił przy wtórze oklasków z sali. - Jeżeli my, koleżanki i koledzy, nie upomnimy się o prawa samorządu terytorialnego, to nie oczekujmy, że obywatelki i obywatele będą się o te prawa domagać. To my, liderzy lokalnych społeczności, musimy siebie, na początek, radnych, pracowników samorządowych, a następnie mieszkańców wspólnot samorządowych zmotywować do oporu, do protestu.

Póki co opór ten ma wymiar symboliczny. Są ostre wypowiedzi i pokaz potencjału organizacyjnego. Piątkowa konwencja zebrała blisko 200 aktywistów samorządowych. Oprawa była spektakularna, przypominająca duży wiec polityczny. Do tego dzień później prezydent Adamowicz zebrał na Długim Targu w Gdańsku dwa tysiące sympatyków, którzy demonstrowali swoje poparcie dla Unii Europejskiej i Donalda Tuska.

- Nie możemy już czekać, nie możemy odpuścić żadnej formy protestu - mówił do zebranych prezydent Karnowski.

Z kolei Adamowicz w krótkiej wypowiedzi dla samorządowego portalu gdansk.pl podkreślił: - Rezerwujemy sobie wszelkie dostępne środki sprzeciwu aby nie doprowadzić do zniszczenia tych 27 lat samorządu terytorialnego.

Miasto Gdańsk od półtora roku rozwija własny portal informacyjno-publicystyczny: gdansk.pl. Obecnie nad jego wydaniem pracuje 23 pracowników Gdańskiego Centrum Medialnego. Ostatnio na podobny krok i przekształcenie własnego serwisu urzędowego zdecydował się Pomorski Urząd Marszałkowski. Tu także oficjalne informacje przeplatają się z wywiadami czy relacjami z rozmaitych wydarzeń.

Samorządy, radźcie sobie same

- Mylą się ci, którzy mówią, że to obrona stołków. To obrona prawa mieszkańców do dokonywania wolnych wyborów. Mówimy nie dla „partii panów” - podkreślał też w piątek Mieczysław Struk.

Ale póki co w tej obronie samorządowcy Platformy są osamotnieni. Dobitnie pokazały to słowa Bogdana Borusewicza: - Nie liczcie na Sejm i Senat, bo te organa już nie mają większego znaczenia. Realizują tylko politykę PiS-u - grzmiał z mównicy do zebranych wicemarszałek Senatu. - My was nie obronimy, musicie obronić się sami!

To na samorządowców właśnie spadł ciężar przygotowania kontrakcji wobec planów PiS . Posłowie i senatorowie jak pojawiają się, to z doskoku, przy okazji rozmaitych akcji.

-

Przyjdzie wiosna, będzie łatwiej rozwinąć poważniejsze akcje w terenie

- słyszymy od jednego z naszych rozmówców w PO.

Już raz jednak Platforma przespała ofensywę Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy przed ostatnimi wyborami w 2015 roku - najpierw prezydenckimi a następnie parlamentarnymi - ludzie PiS odwiedzali świetlice i biblioteki w najmniejszych wioskach i mieścinach, prezentując program napisany w poprzednim roku, Platforma dopiero dyskutowała o swojej konwencji programowej. Dziś podwyższonego alarmu w pomorskiej Platformie nie widać.

Rusza akcja „Samorząd 2018”. Wybory decydującym starciem między PiS i PO
Archiwum Patryk Demski (po lewej) mógłby być pretendentem PiS do funkcji marszałka. Mieczysław Struk (po prawej) mobilizuje samorządowców do protestu

Szach Kaczyńskiego

PiS trzyma konkurencję w szachu. Póki zapowiedzi ewentualnych zmian w ordynacji wyborczej są tylko plotkami i „przeciekami”, opozycyjne partie tkwią w organizacyjnym pacie. Niby niemal pewny jest limit kadencyjności dla wójtów, burmistrzów, prezydentów, ale to wciąż tylko nieoficjalne plany. W efekcie „wielokadencyjni”, jak chociażby prezydent Adamowicz, wstrzymują swoje deklaracje co do startu w przyszłych wyborach.

- Póki nie wyjaśni się sprawa ordynacji wyborczej, nie ma czego tak naprawdę planować. Bo nie wiadomo na co się szykować - przyznaje jeden z szefów powiatowych struktur PO. - Słyszymy poważne przecieki, że na listach będzie można wystawić tylko tylu kandydatów, ile jest mandatów w każdym okręgu. Jeśli tak się będzie, to wywraca naszą pracę do góry nogami.

Sławomir Neumann, szef pomorskiej Platformy, tłumaczy w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim”, że takie rozwiązanie utrudni budowanie szerokich koalicji wyborczych.

-

Każde ugrupowanie chciałoby mieć swojego reprezentanta na dobrym miejscu. Jak listy będą krótkie, to nie starczy ich dla wszystkich. Pojawią się tarcia. Na tym pewnie zależy Kaczyńskiemu

- mówi Neumann.

Szturm na sejmik

Odkąd Jarosław Kaczyński spisał i opublikował program wyborczy partii jest jasne, że podbój samorządów wojewódzkich będzie kolejnym zadaniem PiS.

- Władza samorządowa na poziomie wojewódzkim jest przede wszystkim władzą rozdawniczą, ma więc bardzo znaczny wpływ na samorządy niższego szczebla; może też przy użyciu narzędzi finansowych wpływać na wyniki wyborów samorządowych, w ten sposób wzmacniając nową nomenklaturę - to fragment programu wyborczego PiS. Dziś znajduje on odzwierciedlenie w aspiracjach polityków PiS.

- Samodzielna większość w Sejmiku to stan idealny. Ale w naszym zasięgu całkiem możliwa jest co najmniej sytuacja, w której będziemy mieli zdolność koalicyjną - mówi Marcin Horała, wspomniany szef zespołu wyborczego PiS.

Na jakiego koalicjanta liczy PiS? Z pewnością wykluczony jest alians z Platformą Obywatelską. - Ale zawsze może trafić się jakiś radny PO czy PSL, który poczuje się osamotniony w swoim ugrupowaniu.

PiS na pewno przedstawi własnych kandydatów w wyborach prezydenckich we wszystkich miastach na prawach powiatu, oraz większych miastach powiatowych. Ale na personalia każde jeszcze czekać.

- Najpierw musimy zakończyć wybory wewnątrzpartyjne na szczeblu powiatowym. To nowe władze powiatowe powinny wziąć odpowiedzialność za zaproponowanie kandydatur - mówi Kazimierz Koralewski, lider gdańskiego PiS, doradca wojewody pomorskiego. - Wybory powinny odbyć się pod koniec miesiąca, może w kwietniu.

- Jeśli tylko mieszkańcy Pelplina zechcą go wypuścić, to Patryk ma potencjał, by objąć czołowe funkcje w kadrach województwa - mówi nam jeden z wysokich rangą członków pomorskiego PiS. - Jest to jedna z kilku osób, które pod względem sprawności w zarządzaniu i formatu intelektualnego wybija się na tle całego środowiska samorządowego Pomorza - dodaje inny.

Demski ma poważanie nie tylko wśród członków PiS, ale też u politycznych konkurentów. Sam zainteresowany dyplomatycznie unika jednak tematu.

- Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Zbyt wcześnie jest na takie deklaracje - mówi burmistrz Demski.

Także w marcu mają odbyć się jeszcze jedne wybory, ważne dla pomorskiej - i nie tylko - sceny politycznej. Swoje władze wyłonić mają bowiem członkowie Komitetu Obrony Demokracji. Dotąd aktywiści KOD aktywnie wspierali inicjatywy pomorskich samorządowców. Na sobotnim wiecu w Gdańsku obok flag UE, pojawiły się też liczne transparenty KOD. Dotychczasowy lider ruchu Mateusz Kijowski zapewniał jednak, że jego organizacja ma charakter apartyjny. To się może zmienić, jeśli członkowie stowarzyszenia wybiorą na przykład Radomira Szumełdę. Były polityk PO, obecnie szef KOD na Pomorzu, wielokrotnie powtarzał, że formuła stowarzyszenia wyczerpuje się, że KOD powinien włączyć się aktywniej w polityce. Jeśli jego wizja zwycięży, w wyborach samorządowych może pojawić się nowy gracz.

Łukasz Kłos

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.