Rok 1751: Przez męża trafiła do twierdzy, czyli księżna Dessau w Kołobrzegu

Czytaj dalej
Łukasz Gładysiak

Rok 1751: Przez męża trafiła do twierdzy, czyli księżna Dessau w Kołobrzegu

Łukasz Gładysiak

Przez ponad trzy dekady przedstawicielka znanego, niemieckiego rodu więziona była nad ujściem Parsęty. Powodem wyroku był… brak charakteru małżonka.

Dziewiąte dziecko feldmarszałka

Leopoldina Maria przyszła na świat 17 grudnia 1716 r., jako dziewiąte dziecko pruskiego feldmarszałka, księcia Anhalt-Dessau, Leopolda I z szanowanej nas Szprewą i Łabą dynastii askańskiej. Jej ojciec zasłynął w Niemczech propagowaniem, kojarzonego z tym państwem do dnia dzisiejszego, drylu wojskowego. Dzieciństwo spędzała w rodzinnych włościach niedaleko Magdeburga.

Margrabia sobie nie radzi. Od wojenki woli sztukę

W wieku 23 lat wydano ją za mąż za starszego o siedem lat kuzyna, margrabiego Fryderyka Henryka von Brandenburg-Schwedt. W niedługim czasie, zaaranżowanym przez rodzinę związkiem targać zaczęły liczne i głośne spory. Przyczyną, prócz niezgodności charakterów była także nieprzystająca do wizerunku pruskiego arystokraty, opieszałość i niezdecydowanie pana domu. Margrabia ustawicznie wikłał się w konflikty towarzyskie. Popularności nie przysparzało mu również nieudolne dowodzenie 12. pułkiem piechoty, które zwykł traktować jako nieprzyjemną konieczność. Fryderyk Henryk zdecydowanie bardziej wolał sztukę, czego dowodem jest chociażby założenie przez niego pierwszego w Niemczech stałego teatru - Park Heinrichslust w Schwedt nad Odrą. Pasja ta sprawiła, że w zmilitaryzowanym kraju uchodzić mógł wręcz za pariasa.

Sympatia Fryderyka II Wielkiego

Od początku małżeństwa, to Leopoldina Maria dbała o dobre, choć często utrzymywane z trudem, relacje z pozostałymi, wpływowymi domami w państwie Hohenzollernów. To, że wraz z małżonkiem nie trafiła na margines pruskich salonów zawdzięczała też sympatii, jaką do obojga żywił ówczesny władca - Fryderyk II Wielki (do margrabiego Brandenburga zwracać się miał w listach słowami: „Kochany Bracie”). Zmianę przyniosła bitwa z armią austriacką pod Małujowicami, stoczona 10 kwietnia 1741 r. w ramach tzw. wojen śląskich. Co prawda Prusacy wyszli z niej zwycięsko, lecz kompletny brak talentu wojskowego Fryderyka Henryka sprawił, że pułk, na którego stał czele, poniósł dotkliwe straty. Tego „Stary Fryc”, jak nazywano ówczesną głowę królestwa, tolerować nie mógł.

Zaufanie zostało utracone...

Dostrzegając utratę zaufania dworu berlińskiego, małżeństwo szukać zaczęło innego, wpływowego protektora. Wybór padł na księcia Kurlandii, Ernesta Fryderyka Birona, lennika Rzeczpospolitej, z którym rozpoczęto intensywną wymianę korespondencji. Zbliżenie z rządcą Inflant Fryderyk II Wielki odczytał jako zdradę. Nie chcąc stracić majątku, a co gorsza - trafić do celi albo na wygnanie, margrabia von Brandenburg-Schwedt, winą za konszachty z potencjalnym nieprzyjacielem Berlina obarczył małżonkę. Ta, praktycznie pozbawiona możliwości obrony, w krótkim czasie stanęła przed sądem.

Wyrok: dożywocie w Kołobrzegu

Skazano ją na dożywotnią karę twierdzy; miejscem internowania wybrano Kołobrzeg.

Księżna von Anhalt-Dessau przybyła nad ujście Parsęty w 1751 r. Dziś nie wiadomo gdzie znajdowała się jej kwatera, pewnym jest natomiast, że stale towarzyszył jej uzbrojony strażnik. Ponieważ berlińska propaganda przedstawiać ją zaczęła jako zdrajczynię kraju i narodu, z wielką niechęcią odnosili się do niej nie tylko mieszkańcy, ale przede wszystkim władze miejskie. Stale poniżana, pozbawiona elementarnej pomocy istotnie zapadła na zdrowiu. Prawdopodobnie nawet wówczas odmówiono jej jakiejkolwiek opieki, także lekarskiej.

Ponad 30 lat internowania

Zmarła 17 stycznia 1782 r., w trzydziestym pierwszym roku internowania. Co dość zaskakujące, pochowano ją nie na cmentarzu, ale w bazylice. Po kilku latach, na wniosek rodziny, prochy Leopoldiny Marii przeniesiono do Dessau.

Kary za zdradę żony w pewnym sensie doczekał Fryderyk Henryk von Brandenburg-Dessau. Zmarł sześć lat po jej pogrzebie. Oprócz dwóch córek: Luizy i Fryderyki Charlotty, skądinąd późniejszej przeoryszy klasztoru żeńskiego w Herford, nie doczekał się potomka. Brak syna sprawił, że całość majątku, którego bronił nawet za cenę małżeństwa, przeszła w ręce dynastii Hohenzollernów.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Łukasz Gładysiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.