Ratowała świątynie od zapomnienia. Niezwykła historia Romany Cielątkowskiej

Czytaj dalej
Fot. archiwum rodzinne
Barbara Szczepuła

Ratowała świątynie od zapomnienia. Niezwykła historia Romany Cielątkowskiej

Barbara Szczepuła

Po powrocie z konferencji w Nagasaki poczuła się fatalnie. Lekarze nie ukrywali, że jest z nią źle. Kasia przyleciała z Bali, by spotkać się z matką.

Romana Cielątkowska miała pięćdziesiąt siedem lat, mnóstwo przyjaciół, wiele podróży za sobą i jeszcze więcej w planach na przyszłość. - Była w niej jakaś żarliwość poznania, niezaspokojony apetyt na życie - mówi mi jej przyjaciółka Katarzyna Krenz. - Szwendała się po świecie, kusiły ją krańce ziemi: Labrador, Uzbekistan, Mongolia, Kosowo, irlandzkie Arany, a przede wszystkim Ukraina i Rosja.

Dlaczego Rosja urzekła Romanę Cielątkowską najbardziej?

Czym były dla prof. Cielątkowskiej świątynie, które ratowała?

Od czego zaczeła się jej przygoda z ratowaniem upadających świątyń?

Pozostało jeszcze 95% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Barbara Szczepuła

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.