Prysł amerykański sen. Obudził ich wójt

Czytaj dalej
Fot. Filip Kowalkowski
Grażyna Ostropolska

Prysł amerykański sen. Obudził ich wójt

Grażyna Ostropolska

Kupili od agencji secesyjny dworek w Kruśliwcu. Włożyli w jego odbudowę cały majątek, na który ciężko pracowali na emigracji. Chcieli stworzyć urokliwy pensjonat, gminni urzędnicy zafundowali im piekło.

Zapakowana w jedenaście kontenerów zabytkowa kolekcja Jolanty i Waldemara Bartoszewiczów przepłynęła Pacyfik, zanim dotarła do Polski, pod Inowrocław, do Kruśliwca, gdzie czekał na nią odrestaurowany dworek.

„Najprawdziwsza secesja. Jedyna taka w powiecie” - tak o uratowanym przez Bartoszewiczów zabytkowym obiekcie pisano w lokalnej prasie i przewodnikach. Kupili ten dworek w 1994 r. od agencji rolnej. Był w ruinie, ale nowi właściciele to ludzie pracowici, patrioci i marzyciele. Dorobek ponad 30 lat ciężkiej pracy na emigracji w USA włożyli w jego odbudowę i wyposażenie. Chcieli uratować zabytek. To miało być miejsce piękne i nietypowe. Prawdziwa perełka na mapie kujawsko-pomorskich zabytków. Pensjonat, a zaraz muzeum. Z cennymi eksponatami, z epoki, w której dworek powstał. Choć nie tylko, bo w unikatowej kolekcji Bartoszewiczów są cenne zbiory z całego świata. - Chcieliśmy m.in. pokazać, jakich domowych urządzeń używano 100 lat temu w USA, a jakich w Polsce. Dworek miał być nie tylko pensjonatem i przyciągać w te okolice turystów, ale również edukować - tłumaczy pani Jolanta. Jest nauczycielką, W Kalifornii zajmowała się dziećmi, wymagającymi szczególnej opieki, a pan Waldemar był cenionym mistrzem blacharskim. Ciężkiej pracy na emigracji towarzyszył więc piękny cel, który po powrocie do Polski stał się ich przekleństwem.

Prysł amerykański sen. Obudził ich wójt
Filip Kowalkowski Nie mogą otworzyć pensjonatu, więc od 4 lat część eksponatów leży w kartonach.

- Od 4 lat walimy głową w mur, a nasze marzenia legły w gruzach, bo gminni urzędnicy robią wszystko, co mogą, by uprzykrzyć nam życie i zniweczyć nasze plany. Łamią prawo, na co mamy dowody w postaci orzeczeń SKO, i pozostają całkowicie bezkarni, co umacnia ich w poczuciu buty i wszechwładzy. Czujemy się oszukani przez Polskę i tych, którzy w jej imieniu nawołują polskich emigrantów do powrotu. Z naszych doświadczeń wynika, że nie warto, bo jest tu przyzwolenie na bezkarne łamanie prawa przez urzędników - słyszymy od Bartoszewiczów.

Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Grażyna Ostropolska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.