Szymon Zięba, Jacek Wierciński

Prokuratura składa kasację. Jacek Karnowski: „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”

Prokuratura składa kasację. Jacek Karnowski: „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie” Fot. Piotr Hukało
Szymon Zięba, Jacek Wierciński

Sąd Najwyższy zajmie się kasacją śledczych w sprawie uniewinnienia prezydenta za tzw. aferę sopocką. Karnowski mówi o politycznej inspiracji, prokuratura - o niewłaściwej interpretacji „sprzedajności”

Śledczy skierowali do Sądu Najwyższego kasację od orzeczenia Sądu Okręgowego w Gdańsku. To pokłosie utrzymania w mocy przez sąd drugiej instancji wyroku uniewinniającego prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Jak informuje rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, chodziło o stawiane samorządowcowi zarzuty związane z korupcją. - Nie znaleziono nic, bo zawsze działałem i działam zgodnie z prawem - odpowiada polityk.

- W wywiedzionej kasacji wyrokowi zarzucono naruszenie przepisów postępowania - mówi prok. Maciej Załęski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Tłumaczy, że - zdaniem prokuratury - polegało ono na „braku należytego rozważenia zarzutów apelacyjnych”. - Dotyczą one przyjętej przez sąd pierwszej instancji niewłaściwej wykładni przepisów dotyczących przestępstw „sprzedajności” i „przekupstwa” w zakresie dotyczącym korzyści w postaci usług świadczonych przez pozostałych dwóch oskarżonych na rzecz prezydenta Sopotu - dodaje.

Według rzecznika, prokuratura stoi na stanowisku, iż „udzielenie i przyjęcie korzyści przez osobę pełniącą funkcję publiczną” może mieć charakter przestępczy nie tylko wówczas, gdy korzyść „została udzielona w zamian za określone działanie lub zaniechanie”, ale również wówczas, gdy „korzyść taka udzielona została w celu zapewnienia sobie przychylności urzędnika”.

- W kasacji prokuratura wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania - podsumowuje prok. Załęski.

Prokuratura twierdzi, że prezydent Sopotu dopuścił się korupcji, ponieważ - w jej ocenie - przyjął korzyści majątkowe, a - jak tłumaczą śledczy - skutkiem „sprzedajności” może być sama przychylność urzędnika

„Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie” - cytuje maksymę przypisywaną Andriejowi Wyszyńskiemu, znanemu stalinowskiemu prokuratorowi, prezydent Jacek Karnowski, który wczoraj w internecie odpowiedział na informację o kasacji.

„Cała sprawa od początku była inspirowana i wykorzystywana politycznie, o czym świadczy m.in.: obecność Ziobry, Kurskiego i Mularczyka na sesji Rady Miasta Sopotu czy skazujące mnie wypowiedzi medialne polityków PiS. Prokuratura wraz z CBA zaangażowały gigantyczne środki, przeprowadziły trałowe śledztwo, aby „coś na mnie znaleźć” - czytamy w oświadczeniu, w którym polityk przypomniał, że „wielka afera” okazała się oparta na nieautentycznym, montowanym nagraniu, wykonanym dyktafonem, który został zniszczony. Większość („absurdalnych”) zarzutów umorzyła sama prokuratura, a „pozostałe rozsypały się w sądach”.

Karnowski wskazuje również, że prokuratura usilnie starała się oskarżyć go np. o montowanie „części od Polo do VW Busa”.

„W mojej sprawie orzekało łącznie 24 niezależnych sędziów. Nie znaleziono nic, bo zawsze działałem i działam zgodnie z prawem. Niestety, nie mam złudzeń, że dalej będę obiektem ataków i pomówień, a moja sprawa nadal będzie wykorzystywana do walki politycznej przez obecnie rządzących, którzy coraz bardziej zawłaszczają państwo polskie i chcą sobie podporządkować wszystko, łącznie z niezależnym sądownictwem” - kończy oświadczenie samorządowiec.

Niestety, nie mam złudzeń, że dalej będę obiektem ataków i pomówień

W październiku Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał prezydenta Sopotu za niewinnego najpoważniejszego zarzutu, jaki pojawiał się wobec niego w sprawie tzw. afery sopockiej. Karnowski został wówczas uznany winnym jedynie pobocznego zarzutu dotyczącego poświadczenia nieprawdy w miejskim konkursie (ale i ten wątek został warunkowo umorzony). Dwa główne zarzuty: przyjęcia korzyści majątkowych w postaci bezpłatnych napraw auta i prac budowlanych zostały oddalone (pierwszy - ponieważ uznany został za zwykłą praktykę samochodowych dealerów służącą przywiązaniu klienta do marki, drugi - jako że prezydent nie zapłacił za prace, które zostały wykonane wadliwie).

- Apelacja była nieuzasadniona - powiedziała w krótkim ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Anna Czaja, przewodnicząca trzyosobowego składu sędziowskiego. - Zarzuty prokuratury wzajemnie się wykluczają - zastrzegła i dodała, że wskazywane przez prokuraturę rzekome wątpliwości dotyczące „błędów w ustaleniach faktycznych w sądzie pierwszej instancji” zostały również uznane za nieuzasadnione.

Szymon Zięba, Jacek Wierciński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.