Prof. Jacek Jassem: Mamy do czynienia z postępującą ciemnotą naukową [rozmowa]

Czytaj dalej
Fot. Przemysław Świderski
rozm. Jolanta Gromadzka - Anzelewicz

Prof. Jacek Jassem: Mamy do czynienia z postępującą ciemnotą naukową [rozmowa]

rozm. Jolanta Gromadzka - Anzelewicz

Z prof. dr. hab. Jackiem Jassemem, kierownikiem Kliniki Onkologii i Radioterapii GUMed

W poważnym ogólnopolskim dzienniku „Rzeczpospolita” ukazał się kilka tygodni temu krytyczny artykuł o firmach zarabiających miliardy na lekach onkologicznych, które nie są w stanie wyleczyć raka, gdyż działają jak placebo...
Znam ten artykuł. Kilka dni później w gazecie ukazała się moja replika. Powtarzam więc: nie widzę nic zdrożnego w tym, że firmy farmaceutyczne zarabiają na sprzedaży leków - trudno, by sprzedawały samochody czy buty. Nowotwory to druga po chorobach serca i naczyń przyczyna zgonów, a w Polsce umrze z tego powodu co czwarta osoba. Jest więc oczywiste, że rynek leków onkologicznych jest ogromny. Zupełnie nieodpowiedzialne jest natomiast podważanie fundamentalnej roli leków onkologicznych, ponieważ ratują one życie milionom chorych.

Artykuł sugeruje jednak, że lekarze, firmy farmaceutyczne i agencje rejestrujące leki zawiązały tajny spisek, aby ukryć nie tylko, że leki onkologiczne nie działają, ale że wręcz szkodzą chorym. Powołują się tu na opinie przedstawicieli drugiego nurtu medycyny - medycyny alternatywnej.
Trudno mówić o medycynie alternatywnie jako o nurcie medycyny. Znacznie jej bliżej do czarów. No bo jak można nazwać takie „wynalazki” jak modny w „dekadzie sukcesu” torf profesora Tołpy, hipnotyczne seanse Kaszpirowskiego, nafta, huba, nasiona cieciorki wszczepiane pod skórę, peruwiańskie ziółka czy wysokie dawki witaminy C (koniecznie lewoskrętnej). Zresztą nie trzeba szukać daleko. Dosłownie za płotem Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego prywatna firma oferuje seanse leczenia nowotworów, polegające na podgrzewaniu ciała o kilka stopni. Kuracja kosztuje kilkanaście tysięcy złotych. Błędny mit nieuleczalności nowotworów sprawia, że chorzy stają się łatwym łupem szarlatanów. Ci na ogół pozostają bezkarni, choć ich działalność stanowi ogromne zagrożenie.

Zdaniem autora tego artykułu, na skutek globalnej zmowy świat medycyny nie dopuścił, by na rynku farmaceutycznym pojawiła się substancja o nazwie Letril, znana także jako amigdalina lub witamina B17.
Aż trudno uwierzyć, że ktoś może pisać takie bzdury. Amigdalina to substancja znana od połowy XIX wieku. Pogłoski o jej przeciwnowotworowym działaniu oparte były na pojedynczych opisach niepotwierdzonych regresji nowotworów. Zresztą w ten sposób rodzi się większość z „alternatywnych” metod. Mniej zachęcające były późniejsze eksperymenty, przeprowadzone na liniach komórkowych i myszach. Wątpliwości dotyczące przeciwnowotworowego działania tej substancji rozstrzygnęło ostatecznie duże badanie kliniczne, przeprowadzone na zlecenie amerykańskiego Narodowego Instytutu Raka. Preparat okazał się nie tylko całkowicie nieskuteczny, ale także bardzo toksyczny, ponieważ zawiera cyjanek. Nie miał on żadnych szans na rejestrację jako produkt farmaceutyczny, dlatego zrobiono z niego witaminę. Kilka tygodni temu obiegła Polskę wiadomość o śmierci kilkulatka, który chorował na ostrą białaczkę limfoblastyczną - niemal całkowicie uleczalny nowotwór. Dziecko zmarło, ponieważ jego rodzice zrezygnowali z chemioterapii i oddali je w ręce szarlatana, który zastosował właśnie ten cudowny „lek”. Jako onkolog z ponad 40-letnią praktyką byłem świadkiem wielu takich dramatów.[/b]

Człowiek ciężko chory zrobi wszystko, by wrócić do zdrowia. W internecie jest mnóstwo artykułów o cudownych lekach na raka. Jak w to nie wierzyć?

Zalecam ostrożność w korzystaniu z internetowej wiedzy. Zawsze lepiej sprawdzić jej źródło. Oparte na naukowych dowodach, obiektywne informacje na temat „alternatywnych” metod leczenia nowotworów dostępne są na stronie Polskiej Ligi Walki z Rakiem (www.walkazrakiem.pl). Jest to autoryzowane tłumaczenie serwisu Complementary and Alternative Medicine Amerykańskiego Narodowego Instytutu Raka. Oczekiwałbym od mediów edukowania społeczeństwa, a nie podsycania wiary w cudowne działanie „medycyny alternatywnej” i podważania wartości medycyny opartej na dowodach naukowych. W kwietniu ubiegłego roku w prestiżowym czasopiśmie „Nature” ukazał się list wyrażający zaniepokojenie postępującą ciemnotą naukową w Polsce. Artykuł, o którym pani wspomniała, jest właśnie przykładem tego zjawiska.

rozm. Jolanta Gromadzka - Anzelewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.