Prof. Bolesław Rutkowski: Nie jesteśmy skłonni oddać nerki nawet bliskiej osobie [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Bolt/ Archiwum Polskapress
rozm. Jolanta Gromadzka - Anzelewicz

Prof. Bolesław Rutkowski: Nie jesteśmy skłonni oddać nerki nawet bliskiej osobie [ROZMOWA]

rozm. Jolanta Gromadzka - Anzelewicz

Z prof. Bolesławem Rutkowskim, pełnomocnikiem rektora GUMed ds. transplantacji, rozmawia Jolanta Gromadzka-Anzelewicz.

Głośno było ostatnio o krzyżowych przeszczepach nerek w dwóch odległych od siebie szpitalach - warszawskim oraz szczecińskim. Narządy pochodziły od dawców żywych, którzy oddali je, by uratować życie osobom im bliskim. W Polsce, choć to kraj katolicki, nie zdarza się to tak często?

Przeszczepianie nerek od dawców żywych jest w Polsce bardzo mało popularne. Pod względem liczby transplantacji to zaledwie 1-2 procent, a więc wstydliwy margines. W Europie potęgą w przeszczepach nerek od dawców żywych jest Skandynawia, w skali światowej - Stany Zjednoczone.

Czym Pan Profesor to tłumaczy?

Osobiście jestem przekonany, że wynika to z tego, że w nas wszystkich drzemie coś, co wielki filozof Józef Tichner określał jako „homo sovieticus”. Jak to rozumieć? Otóż homo sovieticus przyzwyczajony jest, że wszystko mu się należy. Służba zdrowia była bezpłatna, więc mu się należała. I nadal się należy, przynajmniej teoretycznie. A więc przeszczep na przykład nerki też mu się należy. I dawca też. Jeżeli mojej siostrze, bratu, ojcu ze schyłkową niewydolnością nerek, zakwalifikowanym do przeszczepu, ten przeszczep się należy, to dlaczego ja mam się narażać? Ten typ myślenia, niestety, nadal w naszym społeczeństwie pokutuje. Racjonalnym powodem, że się nie decydujemy oddać nerki bliskiej osobie, jest fakt, że w Polsce czeka się na jej przeszczepienie stosunkowo krótko.

Krótko?

Mówię oczywiście o chorych, którzy są zakwalifikowani i wpisani na listę oczekujących, a nie o wszystkich pacjentach dializowanych. Ich średni czas oczekiwania w Polsce to dwa lata, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej pacjent czeka na nerkę 3, a nawet 5 lat. Trzeba jednak pamiętać, że ta lista pacjentów oczekujących na przeszczep nerki jest krótka.

Dlaczego? Przecież osób dializowanych jest mnóstwo?

To stała kość niezgody między chirurgami, transplantologami a nefrologami, którzy posądzani są o to, że gdzieś tych chorych do przeszczepów chowają. Tymczasem to nieprawda, bo choć limitu metrykalnego dla potencjalnego biorcy nie ma, to jednak wiek biologiczny oraz choroby z zakresu układu sercowo-naczyniowego uniemożliwiają wielu chorym dializowanym zakwalifikowanie się do transplantacji.

rozm. Jolanta Gromadzka - Anzelewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.