Prochem powrócisz. Wyjechali z Polski, by znaleźć nowe życie. Znaleźli śmierć

Czytaj dalej
Magdalena Grzymkowska

Prochem powrócisz. Wyjechali z Polski, by znaleźć nowe życie. Znaleźli śmierć

Magdalena Grzymkowska

Gdy umiera obywatel Polski i bliscy chcą go pochować w Wielkiej Brytanii, to nawet nie muszą tego zgłaszać konsulatowi. Urzędowe pismo jest potrzebne dopiero wtedy, gdy rodzina chce przetransportować ciało do kraju. Zatem oszacowanie, ilu Polaków umiera w Zjednoczonym Królestwie, jest tak samo trudne, jak stwierdzenie, ilu ich tam żyje - reportaż studentki Polskiej Szkoły Reportażu.

Bestia ze wschodu wtargnęła do Anglii z rozmachem. Zablokowała lotniska, sparaliżowała ruch naziemny. Syberyjski front, który zmroził pół Europy, do Wielkiej Brytanii dotarł 27 lutego. Gdy większość mieszkańców zmagała się z pogodą, Arek Kiciak walczył z innym demonem. I przegrywał. Jeszcze zadzwonił do najbliższych mu osób. To były wesołe rozmowy, jak zawsze. Jeszcze mamie powiedział: „Śpij dobrze, kocham cię.” A potem odebrał sobie życie.

Wyjątkowo długa zima

Arek miał 27 lat. Pochodził z Elbląga. W Liverpoolu studiował dziennikarstwo, chciał pisać o gospodarce. Czerwony dom z cegły, w którym mieszkał, w niczym nie wyróżniał się od pięćdziesięciu innych na tej ulicy. - On strasznie tęsknił. Za mną, za Elblągiem, za swoimi dwoma psami - mówi Dorota Kiciak, matka Arka. - Nie był w Polsce od 2016 roku. Miał przyjechać na Boże Narodzenie, ale musiał pracować. Potem w styczniu, ale miał egzaminy. Obiecywał, że w marcu to już na pewno przyjedzie. No i przyjechał…

Pani Dorota chciała jak najszybciej sprowadzić ciało syna. Jako byłą położną na zasiłku z MOPS-u nie było ją na to stać. To Arek wysyłał jej pieniądze. W takich przypadkach rodzina może napisać oświadczenie do konsulatu, który zwraca się z tym do koronera, a koroner do lokalneej rady, która w szczególnych przypadkach może się zgodzić na pokrycie kosztów kremacji. Ale finansowania transportu zwłok do kraju się nie praktykuje.

Pani Dorota kategorycznie nie zgodziła się, aby pochować syna w Anglii. - Jakby to miało być? Że ja tu świeczkę palę, a on tam? W obcej ziemi? - pyta.

Czytaj więcej:

  • Na szczęście Arek miał wielu przyjaciół. Jak mu pomogli?
  • Radek wie, że Polacy zazdroszczą wszystkim, którzy mają lepiej. Jacy są Anglicy?
Pozostało jeszcze 83% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Magdalena Grzymkowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.