Proces Adamowicza wstrzymany. Sprawa przed Sądem Najwyższym

Czytaj dalej
Fot. Fot. Karolina Misztal
Jacek Wierciński

Proces Adamowicza wstrzymany. Sprawa przed Sądem Najwyższym

Jacek Wierciński

Wciąż jest szansa, że prezydent Gdańska nie trafi na ławę oskarżonych w „tradycyjnym” procesie. W ostatniej chwili przed planowaną rozprawą do Sądu Najwyższego wpłynęła skarga obrony.

To kolejny już zaskakujący zwrot akcji w głośnej sprawie nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Planowany na najbliższy poniedziałek, 6 marca pierwszy termin procesu karnego, w którym politykowi grozić może nawet do trzech lat więzienia, został odwołany z powodu skargi, która w ostatniej chwili trafiła do Sądu Najwyższego.

- Złożyliśmy skargę na wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku uchylający wcześniejszy wyrok o warunkowym umorzeniu sprawy. Wykorzystaliśmy istniejącą od kwietnia możliwość złożenia skargi, bo nie zgadzamy się z argumentacją prokuratury, która domagała się procesu karnego - relacjonuje adwokat Jerzy Glanc, pełnomocnik prezydenta Pawła Adamowicza.

Mecenas Glanc tłumaczy, że skargę złożył w styczniu, jednak w zespole prasowym Sądu Najwyższego dowiedzieliśmy się, że dokument trafił tam z gdańskiego sądu dopiero w poniedziałek, 27 lutego i wciąż zarejestrowany jest jako „nowy”. W związku z tym termin rozpatrywania skargi jak dotąd nie został wyznaczony.

- Sąd Najwyższy może skargę oddalić albo uchylić wyrok sądu odwoławczego i temu sądowi przekazać sprawę do ponownego rozpoznania - wyjaśnia sędzia Tomasz Adamski, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Gdańsku. - Złożenie skargi wstrzymuje wykonanie zaskarżonego wyroku. Wobec tego termin posiedzenia wyznaczony na 6 marca 2017 roku musiał być odwołany - dodaje.

Przypomnijmy, że w sprawie chodzi o zarzucane przez śledczych Adamowiczowi „fałszowanie” oświadczeń majątkowych w latach 2010-2012. Polityk miał wówczas nie wpisywać w dokumentach dwóch mieszkań, a dane dotyczące wykazywanych przez niego i rzeczywiście posiadanych oszczędności nie zgadzały się (rozbieżności sięgały od kilkudziesięciu do 320 tys. zł).

Sam Adamowicz przekonywał, że wypełniając dokumenty zwyczajnie pomylił się, a później „powielił błąd w paru kolejnych oświadczeniach”: - Pomyłka miała charakter mechaniczny i popełniłem ją całkowicie nieświadomie. Gdy sam zorientowałem się o pomyłce, błąd skorygowałem i w kolejnych oświadczeniach podawałem uzupełniony stan majątkowy - wyjaśnił w marcu 2015 r., zapowiadając, że do zakończenia postępowania nie zabierze głosu.

Już po przedstawieniu (właśnie w marcu 2015 r.) samorządowcowi zarzutów, prowadząca sprawę poznańska prokuratura zdecydowała się wystąpić do sądu o warunkowe umorzenie sprawy, pod warunkiem, że prezydent wpłaci 40 tys. zł na fundusz pomocy postpenitencjarnej. Argumenty m.in. o „nieznacznej winie” i „niskiej szkodliwości” przekonały sędziów, jednak wtedy (już po spowodowanej wyborami zmianie zwierzchnika prokuratur na Zbigniewa Ziobrę) wielkopolscy śledczy zdecydowali się na woltę i apelację od decyzji, o którą sami wcześniej wnioskowali. Na początku grudnia 2016 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku uwzględnił tę apelację i nakazał ponowne zbadanie sprawy Sądowi Rejonowemu Gdańsk-Południe.

„Wniesienie apelacji to nic innego, jak chęć ponownego „grillowania mnie”, jak chęć pokazania mieszkańcom, że w Gdańsku i w całej Polsce opozycja nikomu grać na nosie nie będzie” - napisał w opublikowanym wówczas oświadczeniu prezydent Gdańska, który przekonywał, że się nie podda, a śledczym zarzucał polityczne motywacje.

Równocześnie wybrane wątki sprawy wciąż badają poznańscy śledczy, a Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej we Wrocławiu analizuje zakup przez rodzinę Adamowicza trzech mieszkań od dewelopera po preferencyjnych cenach, transakcję zawartą między magistratem i tym samym deweloperem oznaczającą wymianę bardzo atrakcyjnej działki na 115 mieszkań oraz źródło 753 tys. zł rzekomo nieujawnionych przez prezydenta urzędowi skarbowemu w latach 2006-11.

jacek.wiercinski@polskapress.pl

Jacek Wierciński

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Jedrzej Bukowski

To jest makabryczne : Przecież Ten Człowiek został zabity, więc jak można pokazywać zdjęcia z procesu który zaczął się parę lat temu ?
Chyba po to, aby ukazań intencje pana prokuratora Ziobry. Albo w ramach "mowy nienawiści" ? ... Jędrzej Bukowski, Francja

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.