Ewelina Oleksy

Pracownicy miejskiej instytucji skarżą się na złe warunki pracy

Pracownicy BOM-ów twierdzą, że zarabiają tyle, co dłużnicy komunalni, którzy sprzątając ulice odrabiają długi Fot. wikipedia.pl Pracownicy BOM-ów twierdzą, że zarabiają tyle, co dłużnicy komunalni, którzy sprzątając ulice odrabiają długi
Ewelina Oleksy

„Zwracamy się z prośbą o przeprowadzenie kontroli w zakresie nadużyć pracodawcy w stosunku do pracowników pod względem zadaniowym i finansowym” - piszą do prezydenta Pawła Adamowicza pracownicy Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych, czyli miejskiej instytucji administrującej gminnymi budynkami i lokalami. Kopia pisma trafiła też do Okręgowego Inspektoratu Pracy w Gdańsku, przewodniczącego Rady Miasta oraz do naszej redakcji.

Jak piszą pracownicy GZNK, mimo że powołane zostały tam specjalistyczne działy do obsługi konkretnych zadań, to i tak większość czynności wykonywana jest przez pracowników biur obsługi mieszkańców, a nie poszczególnych działów.

- Wzrasta zakres obowiązków, etaty były i są likwidowane, brakuje czasu na prawidłową obsługę mieszkańców oraz rzetelne i sumienne wykonywanie obowiązków. Jesteśmy zestresowani i przemęczeni pracą ponad siły, jak również rozmowami ws. rekompensat finansowych za wykonywanie dodatkowych czynności - wskazują w liście pracownicy GZNK. - Pracownicy BOM-ów przejęli część zadań Wydz. Gospodarki Komunalnej i Wydz. Skarbu Urzędu Miejskiego, za które nie otrzymali rekompensaty finansowej, mimo iż od lat stosowany jest proceder notorycznego zwiększania zakresu obowiązków poprzez likwidację stanowisk. Ekwiwalenty za odzież dla osób pracujących połowę czasu w terenie są znikome lub nie ma ich wcale. Np. administratorzy za ostatnie półrocze 2016 r. otrzymali 50,30 zł, windykatorzy ekwiwalentu nie otrzymali wcale.

Autorzy listu nie podpisali się nazwiskami, bo - jak tłumaczą - „obawiają się restrykcji ze strony dyrektora”. Informują jednak, że reprezentują grupę osób zatrudnionych w BOM-ach i są jedną z najniżej opłacanych grup w GZNK. Piszą też, że w listopadzie ubiegłego roku występowali do dyrektora z prośbą o podwyżki. - Dostaliśmy informację o regulacji od lutego 2017 r. Potem, że zmiana wynagrodzeń wszystkich pracowników nastąpi od kwietnia 2017 r. Występowaliśmy o podwyższenie naszych wynagrodzeń, a nie o regulację płac, którą zapewnia układ zbiorowy GZNK - piszą. Twierdzą też, że mimo wieloletniego doświadczenia finansowo są traktowani jak nowicjusze. - W świetle nowych przepisów mamy niewiele więcej niż najniższa płaca zasadnicza, chociaż tabela płac przewiduje o wiele wyższe wynagrodzenia. Skalą osiąganej płacy zasadniczej jest porównanie rozliczenia pracy osób zadłużonych, których stawka od lutego tego roku została podwyższona do 13 zł za godz. i niewiele różni się od naszych płac - zaznaczają w piśmie. - Nasze wystąpienie podyktowane jest tym, że dyrektor GZNK lekceważąco podchodzi do problemów załogi - wyjaśniają autorzy pisma.

Zdaniem kierownictwa GZNK, pracownicy, którzy wysłali list, mijają się z prawdą.

- Pracownicy BOM-ów otrzymują różne wynagrodzenia za wykonywanie dodatkowych czynności. W praktyce więc wysokość zarobków jest inna niż przywołane przez autora listu stawki wynagrodzeń podstawowych - mówi Agnieszka Kukiełczak, rzecznik GZNK. - W styczniu 2014 r. pracownicy otrzymali 3 proc. podwyżki, w sierpniu 2015 r. kolejne 5 proc., a w lutym 2016 r. 4 proc. Dyrekcja cały czas prowadzi rozmowy z przedstawicielami pracowników, którymi są działające w GZNK dwa związki zawodowe zrzeszające znaczną część załogi. Obecnie trwają negocjacje dotyczące możliwości wzrostu wynagrodzeń pracowników GZNK w 2017r. - informuje rzecznik.

Kukiełczak tłumaczy też, że „zakład prowadzi racjonalną politykę zatrudnienia wynikającą wprost ze zmniejszającej się ilości administrowanych lokali mieszkalnych”. - W 2016 r. w związku z przejściem na emeryturę z BOM-ów odeszło 7 osób. W tym samym roku zostało zatrudnionych nowych 7 pracowników. A jeśli któryś z pracowników przebywa na długotrwałym zwolnieniu lekarskim, zatrudniamy osobę na zastępstwo - wskazuje Kukiełczak.

Władze miasta już jednak zapowiadają, że zareagują ws. listu pracowników. - Niestety, trudno stwierdzić, kto jest autorem listu i w czyim imieniu występuje. Niemniej nie bagatelizujemy tego sygnału - mówi Sławomir Kiszkurno, dyrektor Wydz. Gospodarki Komunalnej w magistracie. - Jesteśmy w stałym kontakcie ze związkami zawodowymi, które reprezentują interesy pracowników GZNK i w najbliższych dniach raz jeszcze zaprosimy przedstawicieli obu związków, aby porozmawiać o opisywanej sytuacji - zapowiada.

Na przełomie stycznia i lutego Okręgowy Inspektorat Pracy w Gdańsku przeprowadził w GZNK kontrolę, ale głównie w zakresie zagadnień związanych z bezpieczeństwem i higieną pracy. - W jej trakcie nie stwierdzono większych nieprawidłowości - informuje Piotr Prokopowicz, zastępca okręgowego inspektora pracy w Gdańsku. Niewykluczone, że w związku ze skargą pracowników przeprowadzona zostanie tam kolejna kontrola.

ewelina.oleksy@polskapress.pl

Ewelina Oleksy

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.