Poznanianka Joanna Kaczyńska zagrała żonę szefa mafii, ale marzy o Bondzie

Czytaj dalej
Fot. Curtis Newell/Orlando Silver/Leslie Black/Chris Quick
Magdalena Baranowska-Szczepańska

Poznanianka Joanna Kaczyńska zagrała żonę szefa mafii, ale marzy o Bondzie

Magdalena Baranowska-Szczepańska

Poznanianka Joanna Kaczyńska zagrała w filmie pt. „The Informer” z Joelem Kinnamanem, Clivem Owenem oraz An de Armas, najnowszą dziewczyną Jamesa Bonda. Polska aktorka, która nie tylko gra, ale i śpiewa, wcieliła się w polską żonę szefa mafii. Film już wszedł na ekrany kin w kilkunastu europejskich krajach. W styczniu pojawi się w Ameryce i w Polsce.

Joanna Kaczyńska ma 37 lat. Od 15 lat mieszka w Szkocji. Jest aktorką, która ma na swoim koncie kilka znaczących ról, ale najważniejsza jest ta, która właśnie teraz pojawia się na ekranach kin na całym świecie. Poznanianka gra w filmie Beatę Klimek, żonę bossa polskiej mafii w Nowym Jorku.

Joanna Kaczyńska
Curtis Newell/Orlando Silver/Leslie Black/Chris Quick Z planu "The Informer". Od lewej Joel Kinnaman, Joanna, Eugene Lipinski (filmowy maz i boss polskiej mafii na Brooklynie), Ana de Armas.

Scena i mikrofon zamiast gumy do skakania

Asia wychowała się na Winogradach. Mieszkała z rodzicami i bratem na jednym z tamtejszych osiedli. Kiedy jej koleżanki grały w klasy czy skakały w gumę przed klatką schodową, ona zapatrzona w dal marzyła o tym, by stać na scenie i śpiewać albo grać.

Godzinami potrafiła słuchać w domu piosenek w wykonaniu francuskich artystek. Z dezodorantem przy ustach wyobrażała sobie orkiestrę, błysk fleszy, świetliste suknie i oklaski.

- Zawsze miałam taką artystyczną duszę. Zapisałam się więc do Centrum Kultury Zamek, w którym działało Studio Teatralne Próby. Chodziłam tam aż do matury - opowiada Joanna Kaczyńska.

- Chodziłam też do II Liceum Ogólnokształcącego, w którym organizowane były różne koncerty charytatywne. Zawsze w nich uczestniczyłam i śpiewałam. Na szkolnej scenie czułam się wspaniale. Czytałam „Głos Wielkopolski”, który zawsze prenumerowali moi rodzice, i wyszukiwałam w nim różne ogłoszenia na temat konkursów, w których uczestniczyłam. Wiele z ich wygrałam, szczególnie te związane z piosenką francuską. Wiedziałam, że muszę zrobić wszystko, by właśnie tym zajmować się w życiu.

Rok przed maturą rozpoczęła przygotowania do egzaminów do szkoły teatralnej. Pomagał jej w tym Bogdan Żyłkowski ze Studia Teatralnego Próby. Asia za pierwszym razem dostała się do Akademii Teatralnej imienia Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Tam zaprzyjaźniła się z Małgorzatą Sochą, która była wtedy na II roku.

Joanna Kaczyńska
Curtis Newell/Orlando Silver/Leslie Black/Chris Quick Zdjęcie z planu „The Informer” - tak właśnie wygląda postać - Beata Klimek, w którą wcieliła się Joanna. - Grając w filmie, byłam w piątym miesiącu ciąży - wspomina aktorka

- Obie byłyśmy bardzo roześmiane, otwarte, lubiłyśmy się - wspomina. - Ale nie czułam klimatu akademii. Tam było dość przygnębiająco. Czuło się wszechogarniającą konkurencję. Nie zdałam jednego z zaliczeń i po pół roku nauki zostałam skreślona z listy studentów. To był dla mnie szok. Nie spodziewałam się tego, bo nikt nas nie uprzedził o takich procedurach. Razem ze mną wyrzuconych zostało kilku chłopaków, którzy później skończyli szkoły aktorskie w innych miastach. Ja nie wróciłam do Poznania. Pojechałam do Paryża. Zawsze chciałam poczuć klimat najbardziej paryskiej z dzielnic. Zamieszkałam na Montmartre, znalazłam pracę opiekunki i spędziłam tam kilka wspaniałych miesięcy. „Odchorowałam” porażkę i uzbrojona w nowe siły postanowiłam wrócić do Polski.

W 2002 roku Joanna wystartowała w jednej z pierwszych edycji talent show - „Idol”. Doszła do półfinału, w którym zaśpiewała wielki przebój Whitney Houston „I will always love you”.

- Nie wiedziałam, że ta piosenka była znienawidzona przez jury i że nie wolno jej było śpiewać. Nikt nie miał uwag merytorycznych do mojego występu, ale do kwestii doboru repertuaru - opowiada. - Do finału się nie dostałam, ale poznałam w programie świetnych ludzi, z którymi przyjaźnię się do dziś. Tam nie było konkurencji, tak jak widać to było w telewizji. Tam każdy sobie pomagał, wspierał. Zachowałam stamtąd same dobre wspomnienia.

Teraz albo nigdy, czyli jak wykorzystać swoje 5 minut

Marząc o karierze, wróciła jednak do Poznania i zaczęła studiować anglistykę z italianistyką. W tym czasie poznała Karima (pół-Algierczyka, pół-Polaka), który kończył właśnie architekturę. Podczas studiów wyjechała do Anglii na wymianę, a gdy dołączył do niej ukochany, to już wiedziała, że dalszą karierę rozwijać będzie poza Polską.

- Z Anglii przenieśliśmy się do Szkocji. Tam pracowałam w branży ubezpieczeniowej, ale nadal studiowałam. Naukę kontynuowałam w Anglii. Zdarzało się tak, że nie spałam całą noc, bo autokarem wyruszałam w podróż, by w ciągu dnia być na zajęciach, wykładach, a później znów w powrotną drogę, by kolejnego dnia ubrać uniform i pracować w biurze. W takim szalonym tempie przeżyłam dwa lata - wspomina aktorka.

- Skończyłam studia, ale przez cały czas próbowałam zrobić coś, co otworzy mi drzwi do aktorstwa. Na Zachodzie jest to niezmiernie trudne. Zapisałam się więc do agencji statystów i tak trafiłam na plan do jednej z produkcji.

Tam okazało się, że reżyserem jest ktoś, kogo Joanna podziwiała jeszcze w Polsce. Kilka lat wcześniej była w Polsce na filmie pt. „Siostry Magdalenki”, który wyreżyserował właśnie Peter Mullan.

To poruszająca historia młodych kobiet pracujących w pralni prowadzonej przez siostry zakonne. Film odbił się szerokim echem, a dla Joasi stał się jednym z najważniejszych w życiu. Peter Mullan zdobył za „Siostry Magdalenki” Złotego Lwa w Wenecji za najlepszy film. Jako aktor zdobył też Złotą Palmę w Cannes, nagrody Bafta, był również nominowany do Emmy.

- Kiedy siedziałam i czekałam na sygnał, by wejść na plan i „być tłem”, Peter podszedł do mnie niespodziewanie i powiedział, że ja tak tu czekać nie mogę. Od razu kazał mi zagrać dwie sceny. Jedna z nich, z fragmentem, w którym śpiewam, weszła do filmu. Wtedy poczułam, że moja kariera nabrała rozpędu.

Joanna zagrała u Mullana w filmie pod tytułem „Neds”, polski tytuł to „Chuligani”. A potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Reżyser pomógł Polce załatwić agenta. Na drugi dzień zgłosił się człowiek, który zaczął dbać o jej interesy. Od tej pory pilnował terminów przesłuchań, wysyłał na kolejne castingi. Dzięki temu spotkaniu z Peterem Joanna zaczęła grać. Dostała główną rolę w filmie pt. „Graders” oraz tytułową rolę w filmie „Baobhan Sith”.

Joanna Kaczyńska
Curtis Newell/Orlando Silver/Leslie Black/Chris Quick Zdjęcie z planu filmu pod tytułem „A fire within”

- Grałam także główne role w teatrach Traverse Theatre w Edynburgu, Pavillion Theatre, gdzie występował sam Charlie Chaplin, oraz Oran Mor w Glasgow i w trzech innych teatrach w Szkocji - wymienia aktorka. - Byłam także prezenterką kilku programów dla BBC z cyklu „The Poland Connection” mówiących o relacjach polsko-szkockich.

Nagrywała również spektakle radiowe dla BBC, grając główne role m.in. u boku znakomitej, nominowanej do Oscara - Julie Stevenson. W Polsce zagrała młodą Alinę Janowską w filmie pod tytułem „Wszyscy święci”.

Sama również nakręciła film krótkometrażowy pod tytułem „The Kingdom”, do którego napisała scenariusz, wyreżyserowała go i była także producentką. Film można obejrzeć na platformie „Amazon Prime”. Był on zrobiony w ciągu 48 godzin.

W 2010 roku poznanianka spełniła jedno ze swoich największych marzeń. Studiowała w Lee Strasberg w Nowym Jorku. Był to intensywny kurs aktorski, który właśnie tam skończyli między innymi Robert de Niro, Marilyn Monroe, Al Pacino i wielu, wielu innych znakomitych aktorów.

- Moimi nauczycielami byli Goeffrey Horne, który przed laty grał jedną z głównych ról w filmie pod tytułem „Most na rzece Kwai”. Opowiadał nam, że gdy studiował z Marilyn Monroe w tej szkole, to był z nią również na jednej randce - wspomina J. Kaczyńska.

- Uczyła mnie tam również Lola Cohen, autorka książki pod tytułem „Notatki o Lee Strasberg” . Nauka tam była koszmarnie kosztowna, ale bardzo ważna dla mnie. Chciałam znaleźć się w tym właśnie miejscu, w tej kuźni wielkich sław. Nauczyciele chwalili moje aktorskie poczynania, rozwinęłam wtedy swoje skrzydła. Dali mi mnóstwo wskazówek i poczułam, że ten wyjazd niezwykle wzbogacił moją technikę aktorską

- opowiada Joanna.

Joanna Kaczyńska
Curtis Newell/Orlando Silver/Leslie Black/Chris Quick

W 2017 roku wzięła udział w castingu do filmu, który pierwotnie miał nosić tytuł „3 sekundy” (na podstawie popularnej również w Polsce powieści o tym samym tytule szwedzkich autorów Anders Roslund and Borge Hellström). To film akcji w stylu lat 90. (ostatecznie pod tytułem „The Informer”) z Joelem Kinnamanem oraz Clivem Owenem w rolach głównych. Gra tam również nominowana do Oscara Rosamund Pike, raper Common (zdobywca Oscara za muzykę, obecnie również aktor) oraz Ana de Armas (najnowsza dziewczyna Bonda). „The Informer” miał już premierę pod koniec sierpnia w Wielkiej Brytanii i wielu innych krajach (między innymi w Grecji, Rosji, Estonii, Szwecji, Singapurze). Polscy widzowie zobaczą go w tym czasie, co amerykańscy - w styczniu 2020.

Film został wyreżyserowany przez włoskiego reżysera i aktora Andrea di Stefano, a producentami są osoby, które brały udział w tworzeniu takich filmów jak „Sicario” czy „John Wick”. Akcja filmu rozgrywa się na Brooklynie, ale zdjęcia kręcone były głównie w Anglii.

- W czasie, gdy trwały jeszcze kolejne etapy przesłuchań, okazało się, że spodziewam się dziecka. Powiedziałam o tym reżyserowi. Nie ukrywam, że bardzo się obawiałam tego, czy mój stan nie zdyskwalifikuje mnie, ale okazało się, że dostałam tę rolę. A reżyser nie miał problemu z tym, że kręciłam zdjęcia, będąc w 5. miesiącu ciąży - opowiada Joanna Kaczyńska.

Kilka sekund na ekranie, długie lata ciężkiej pracy

- Aktorstwo to ciężka praca. Aby znaleźć się na dużym ekranie przez kilka chwil, potrzebne jest mnóstwo szczęścia i naprawdę sporo pracy. Polacy mają akcent i wciąż w zagranicznych produkcjach nie udaje im się otrzymać głównych ról, choć przecież są świetni i bardzo się starają - mówi Joanna i wskazuje Rafała Zawieruchę, o którym zrobiło się głośno w związku z produkcją Tarantino „Zdarzyło się w Hollywood”.

- Słyszałam, że jego pierwotny udział w filmie był znacznie większy. Ostatecznie weszło kilka sekund, podczas których wypowiada jedno zdanie. Ale i tak uważam to za sukces. Moja rola w „The Informer” nie jest duża, ale ja przez kilka minut gram. I cieszę się, że udało mi się w tym filmie zagrać, ale także zaśpiewać. Kwestia z piosenką pt. „Byłam Różą” wcale nie była taka pewna, że się pojawi. Chodziło o tantiemy. Trzeba było negocjować stawkę za możliwość jej wykorzystania. Ale udało się i bardzo się z tego cieszę, bo ona wnosi nieco grozy do tego obrazu - mówi Joanna.

- Nie jestem gwiazdą, nie czuję się gwiazdą. Jestem aktorką, która chce pracować i spełniać swoje kolejne marzenia. Może uda mi się zostać kolejną dziewczyną Jamesa Bonda?

- dodaje.

Joanna z mężem i 2-letnim synkiem Adamem mieszka w Glasgow. Ale często odwiedza Poznań. Ma do miasta sentyment.

- Lubię spacerować po Poznaniu. Kocham szczególnie Jeżyce, park Sołacki, ulicę Matejki, przy której mieszkała moja babcia - tuż naprzeciwko mojej ukochanej „dwójki”. Lubię też Stary Rynek i kamieniczki, których nie można porównać z żadnymi innymi na świecie. Poznań pięknie się rozwija.

Joanna Kaczyńska
Curtis Newell/Orlando Silver/Leslie Black/Chris Quick

Oprócz aktorstwa i muzyki jej pasją są podróże. Jeszcze zanim została mamą, wraz z mężem wybrała się na wycieczkę dookoła świata. Wyprawa trwała 5 miesięcy.

- Sama opracowałam plan podróży, zarezerwowałam prawie każdy nocleg w hotelu, żeby nie marnować czasu na ich szukanie na miejscu - wspomina.

- Największe wrażenie zrobiły na nas Wyspy Cooka, a w szczególności Aitutaki. Jest to raj na ziemi, piękne laguny, cudowni ludzie. Ta podróż to była niezwykła przygoda i lekcja życia. Zrobiliśmy na przykład kurs nurkowy PADI na australijskiej Wielkiej Rafie Koralowej, gdzie mieliśmy 9 nurkowań. Pod moimi nogami pływały rekiny! Lecieliśmy helikopterem na lodowiec, po którym się później wspinaliśmy, pływaliśmy w oceanie w naturalnym habitacie z grupą 200 delfinów, które próbowały się z nami komunikować. Skakaliśmy ze spadochronem w Nowej Zelandii nad lodowcem Fox Glacier, skąd można było zobaczyć lodowiec, morze, góry. To było jedno z najpiękniejszych przeżyć - zaznacza.

Prawie 20 lat temu na łamach „Głosu Wielkopolskiego” 17-letnia wówczas Joanna opowiadała o swoich planach i marzeniach związanych z karierą i życiem osobistym. Rozmowa odbyła się tuż po tym, gdy zdobyła I miejsce na Festiwalu Piosenki Aktorskiej w Bydgoszczy.

- Będę sławna, wolna od nałogów i powiązań. Będę szczęśliwa - mówiła wówczas. Dziś mówi tak: - Jestem szczęśliwa, jestem wolna, spełniam się!

Magdalena Baranowska-Szczepańska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.