Poznań: Zaginęły fragmenty akt różnych śledztw prowadzonych w Prokuraturze Okręgowej. Sprawę mają wyjaśnić prokuratorzy z Zielonej Góry

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Łukasz Cieśla

Poznań: Zaginęły fragmenty akt różnych śledztw prowadzonych w Prokuraturze Okręgowej. Sprawę mają wyjaśnić prokuratorzy z Zielonej Góry

Łukasz Cieśla

W poznańskiej Prokuraturze Okręgowej zaginęły fragmenty akt czterech śledztw. Prokuratorzy nie ujawniają, w których postępowaniach zniknęły dokumenty, ale wiadomo, że wszczęto śledztwo. Od 2 maja prowadzi je prokuratura w Zielonej Górze.

– Prokurator Okręgowy w Zielonej Górze wszczął śledztwo w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa polegającego na niedopełnieniu obowiązków służbowych przez prokuratorów lub pracowników sekretariatu Prokuratury Okręgowej w Poznaniu – potwierdza prokurator Zbigniew Fąfera, rzecznik prokuratury w Zielonej Górze.

Więcej: Poznańska prokurator zgubiła akta, dlatego sprawa błędu lekarskiego ciągnęła się od lat

Sprawa dotyczy czterech śledztw, z których usunięto fragmenty dokumentów. W przypadku jednego ze śledztw zniknął cały tom. Trzeba było go odtworzyć, w tym po raz drugi przesłuchać tych samych świadków.

Nikt nie mówi, czego dotyczyły śledztwa

Śledztwo zainicjowało kierownictwo poznańskiej Prokuratury Okręgowej, które stwierdziło zniknięcie dokumentów. Zawiadomiło o tym przełożonych z Prokuratury Regionalnej, a ci postanowili przekazać wyjaśnienie sprawy do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Zobacz też: Poznański prokurator oskarżony o 128 przestępstw. Jak się broni w swoim procesie karnym?

– W prowadzonym przez nas śledztwie, na podstawie akt podręcznych zaginionych akt, akt zastępczych oraz wydruków Systemu Informatycznego Prokuratury dokumentowane jest obecnie postępowanie pracowników prokuratury i prokuratorów w sprawach, w których doszło do zaginięcia fragmentów akt. Zaginięcie akt nie spowoduje sytuacji, aby występujący w danej sprawie podejrzany uniknął odpowiedzialności karnej. Stwierdzone zaginięcie akt nie będzie miało również wpływu na zaplanowany uprzednio sposób zakończenia danego postępowania. W dwóch z czterech ze spraw, w których doszło do zaginięcia fragmentów akt, zakończyły się postępowania odtworzeniowe – zapewnia prokurator Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej prokuratury. Nie wskazał konkretnie, w których śledztwach zniknęły dokumenty.

O komentarz poprosiliśmy również poznańską Prokuraturę Okręgową. Jej rzecznik, prokurator Michał Smętkowski, przekazał nam, że

„zdarzyły się pojedyncze przypadki zaginięcia akt głównych, podręcznych lub poszczególnych tomów”.

– Mając na uwadze ilość wpływającej korespondencji, jest to ilość nieznaczna. W każdym przypadku wszczęto procedurę odtworzenia akt, jak również wszczęto postępowanie przygotowawcze mające na celu wyjaśnienie okoliczności zaginięcia akt. Jest prowadzone poza Poznaniem – informuje Michał Smętkowski, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

I on nie powiedział, czego dotyczyły śledztwa, w których zniknęły dokumenty, bo „nie jest upoważniony do udzielania takich informacji”.

Zaginięcie akt w prokuraturze: bałagan czy celowe działanie?

Poznańscy prokuratorzy nieoficjalnie mówią nam, że sprawa świadczy o bałaganie w ich jednostce.

Sprawdź: O co chodzi w sprawie "Ramzesa", kontrowersyjnego świadka poznańskiej prokuratury?

Brany pod uwagę jest też scenariusz, że ktoś w prokuraturze celowo usunął niektóre dokumenty, by zaszkodzić obecnemu kierownictwu. W Prokuraturze Okręgowej, jak przyznają nasi rozmówcy, są różne grupy interesu, niektórzy nie są zadowoleni ze swojej pozycji zawodowej oraz z działań podejmowanych przez przełożonych.

Obecne śledztwo nie jest pierwszym, które dotyczy zniknięcia akt w poznańskiej prokuraturze. W zeszłym roku wszczęto śledztwo w prokuraturze w Koninie, która wyjaśniała zniszczenie jeszcze innych dokumentów w poznańskiej Prokuraturze Okręgowej.
Okazało się, że ktoś wyrzucił, prawdopodobnie do niszczarki, dokumenty z różnych postępowań. Prokuratora z Konina doszła do wniosku, że nie było to celowe działanie lecz przypadek.

– Ta sprawa została umorzona w naszej jednostce w czerwcu tego roku. Podstawą było przyjęcie, że stwierdzony czyn nie zawiera znamion przestępstwa

– mówi prokurator Aleksandra Marańda, rzecznik konińskiej prokuratury.

Łukasz Cieśla

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.