Powikłane losy księdza „Górala” [REPORTAŻ]

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Marek Adamkowicz

Powikłane losy księdza „Górala” [REPORTAŻ]

Marek Adamkowicz

Życie ks. Józefa Waląga ps. Góral okrywa mgła tajemnicy. Dopiero po jego śmierci udało się ustalić więcej szczegółów na temat służby w Armii Krajowej oraz Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość

Przez trzydzieści lat proboszczem parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim był ks. Józef Waląg. Z tego właśnie względu uchodził za jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w mieście. W dwadzieścia lat, jakie minęły od śmierci kapłana, wierni wspominają go różnie - jedni lepiej, inni gorzej, bo też nie zawsze był on człowiekiem łatwym w kontaktach. Dziś widzimy wyraźnie, że wpływ na powierzchowność proboszcza mogły mieć wojenne i powojenne przeżycia, które nadal są okryte mgłą tajemnicy.

-

Ksiądz Waląg to postać nietuzinkowa, wykraczająca poza stereotyp wiejskiego czy małomiasteczkowego proboszcza. Nic więc dziwnego, że w Pruszczu Gdańskim został on wybrany patronem bieżącego roku - mówi Bartosz Gondek, rzecznik burmistrza, a zarazem historyk i dziennikarz zainteresowany losami kapłana. - W ramach obchodów przewidziano szereg wydarzeń przybliżających sylwetkę tego kapłana, w tym wydanie książki biograficznej. Oprócz Bartosza Gondka materiały do publikacji zbiera dziennikarz Jan Hlebowicz. W poszukiwaniu informacji obaj wyruszyli śladami duchownego.

- Można powiedzieć, że wyjazd, który zbiegł się z obchodami Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, był naszym sposobem na uczczenie tego święta, bo też Józef Waląg był jednym z żołnierzy niezłomnych - tłumaczy Bartosz Gondek. - Dzięki tej wyprawie udało się pozyskać ciekawe materiały i poznać szczegóły biografii księdza proboszcza. Z pewnością zostaną one wykorzystane w książce.

O aktualnym stanie badań życiorysu ks. Józefa Waląga dziennikarze opowiedzieli podczas sobotniego spotkania w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Pruszczu Gdańskim. Przypomnieli m.in., że duchowny urodził się w 1910 r. w Moszczenicy niedaleko Gorlic, a święcenia kapłańskie otrzymał w 1933 r., po studiach teologicznych na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. W następnych latach ks. Waląg pełnił posługę w parafiach diecezji lwowskiej.

- W czasie okupacji wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, od 1942 roku Armii Krajowej, posługując się w konspiracji pseudonimem Góral - mówi Jan Hlebowicz. - W tym czasie prowadził wszechstronną działalność: był kapelanem, prowadził tajne nauczanie, kolportował prasę podziemną, dostarczał meldunki, organizował pomoc dla ludności cywilnej.

O jego zaangażowaniu w działalność ruchu oporu najlepiej świadczy fakt, że został awansowany do stopnia kapitana.

Jednym z najbardziej tragicznych rozdziałów w życiu ks. Waląga były ostatnie lata wojny i pierwsze po jej zakończeniu. Obejmują one m.in. konflikt polsko-ukraiński, którego świadkiem duchowny był w okolicach Lubaczowa.

- Według niektórych relacji to właśnie walki z UPA najmocniej odbiły się na osobowości księdza, widział przecież rzezie urządzane przez nacjonalistów ukraińskich - wskazuje Jan Hlebowicz. - Trzeba też wspomnieć, że w tamtym czasie organizował oddziały samoobrony, wreszcie zgodził się pełnić rolę zakładnika gwarantującego rozejm z upowcami.

- Po zwolnieniu z więzienia zdecydował się na opuszczenie terenu, na którym był doskonale znany. Pod zmienionym nazwiskiem przeniósł się na Pomorze, próbując zgubić tropiących go ubowców - dodaje Jan Hlebowicz. - Oczywiście, również i ten okres z życia księdza Waląga ma wiele splątanych wątków, które będę się starał wyjaśnić dokładniej w książce.

W 1957 r. ks. Waląg został administratorem, a następnie proboszczem parafii MBNP w Pruszczu Gdańskim. Nadal był inwigilowany i szykanowany przez władze komunistyczne oraz bezpiekę. Z probostwa zrezygnował w 1987 r., a zmarł dziesięć lat później.

Jan Hlebowicz przyznaje, że materiały do książki zasadniczo ma już zebrane, niemniej z chęcią wysłucha opowieści osób, które mogą podzielić się informacjami na temat ks. Waląga lub dysponują związanymi z nim pamiątkami. Kontakt mailowy: janekhlebowicz@gmail.com, tel. 666 026 778.

Marek Adamkowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.